Bez „Łysego z UEFA” też można losować. I to całkiem nieźle. Półfinałowe pary Ligi Mistrzów wyglądają niezwykle interesująco. Będą sentymentalne powroty, nieco zapomniane pojedynki i masa emocji!
Całe przedstawienie zaczęło się od wspaniałej wizytówki Mediolanu i San Siro, na którym 28 maja zostanie rozegrany finał Ligi Mistrzów. Kurtuazja, grzeczność i reklama – tak można podsumować pierwsze minuty gali w Nyonie.
Chwilę później oglądaliśmy wspaniałą „sklejkę”, która przedstawiła nam bliżej uczestników tegorocznych półfinałów. Wszystko to było jednak przystawką do dania głównego, a gdy na scenę wyszedł Giorgio Marchetti, do którego wkrótce dołączył Dejan Stanković – ambasador finału 2016 – zaczęło się to, na co czekali wszyscy. Losowanie.
Już po dwóch pierwszych „podgrzewanych” kulkach wszystko było jasne.
W pierwszym półfinale Manchester City zmierzy się z Realem Madryt, a pierwsze spotkanie zostanie rozegrane na Etihad Stadium. Dla Manuela Pellegriniego starcie z Realem będzie sentymentalnym powrotem na Estadio Bernabeu.
W drugim półfinale zagrają, rzecz jasna, Atletico Madryt i Bayern Monachium. Dla Pepa Guardioli jest to trzeci z rzędu sezon, w którym jego zespół znalazł się wśród czterech najlepszych drużyn na Starym Kontynencie. Obie ekipy nie grały ze sobą od roku 1974. Pierwszy mecz zostanie rozegrany na Calderon.










