
Od grudnia 2011 trener Atlético Madryt: dwa mistrzostwa Hiszpanii, dwie Ligi Europy i dwa przegrane finały Ligi Mistrzów.
Diego Pablo Simeone urodził się 28 kwietnia 1970 roku w Buenos Aires i wychował w dzielnicy Palermo. Rodzina miała neapolitańskie korzenie, a przez pierwsze dwanaście lat dużo czasu spędzał z babcią, pochodzącą z wioski pod Neapolem. Piłkę kopał od dziecka. Gdy dostał zestaw żołnierzyków i Indian, podzielił go na dwie jedenastki. Grał w klubie Villa Malcolm i w drużynie dziecięcej Estrella de Oro; już jako dziewięciolatek wybrał pozycję numer pięć, czyli defensywnego pomocnika, i wtedy zrozumiał, że w futbolu liczy się też to, co dzieje się bez piłki.
Jako dwunastolatek, chłopiec do podawania piłek na meczu Vélezu z Boca Juniors, został wyrzucony z boiska przez sędziego. Szybko oddał piłkę zawodnikowi gospodarzy, żeby ten wykorzystał sytuację, a sędzia uznał, że nie podaje piłek, tylko gra. Simeone opowiada tę historię jako dowód, że już wtedy myślał jak piłkarz. Ksywka „Cholo” przylgnęła do niego w młodzieży Vélezu, po Carmelo Simeone, obrońcy tego klubu z lat sześćdziesiątych, z którym nie jest spokrewniony. Jako czternastolatek usłyszał od starego trenera klubu, że za dwa lata zagra w pierwszej drużynie, i niewiele się pomylił.
W Vélezu zadebiutował we wrześniu 1987 roku, mając siedemnaście lat, w meczu w La Placie, gdzie zastąpił kolegę, by pilnować Charly’ego Carrió. Później mówił, że dla niego trybun nie było: miał tylko wyłączyć rywala. Pierwszego gola strzelił Deportivo Español po tym, jak przerwał linię spalonego i przesunął się z piątki na dziewiątkę. Był ekstremalnie rywalizacyjny: nie rozmawiał z kolegą, który walczył o tę samą pozycję, a w karierze dostał osiem czerwonych kartek, choć ani jednej w ostatnich dziewięciu latach.
Mając dwadzieścia lat, wyjechał do włoskiego Pisa, a decyzję podjął w godzinę, w pustym biurze, gdy rodzice byli na wakacjach: we wtorek się zgodził, w niedzielę leciał do Włoch. Zagrał tam przeciwko Diego Maradonie, który przed meczem przywitał się z nim, a w trakcie obrzucił go wyzwiskami po faulu. Potem trafił do Sevilli, gdzie trenerem był Carlos Bilardo, a w drugim sezonie Luis Aragonés; razem z Maradoną wracał z Hiszpanii do Argentyny na mecz reprezentacji, bo prezes klubu zabrał im samochód i musieli jechać taksówką na lotnisko, a potem autobusem do Mar del Plata. W reprezentacji rozegrał 106 meczów, wygrał dwie Copa América (1991 i 1993) i zdobył srebro olimpijskie w Atlancie. Na mundialu 1998 efektownie padł po kontakcie z Davidem Beckhamem, który dostał za to czerwoną kartkę; sam mówi, że nie był nieuczciwy, tylko nauczył się „czytać” sędziów.
W Atlético Madryt (1994–1997) zaczynał w drużynie walczącej o utrzymanie, a w sezonie 1995/1996, pod wodzą Radomira Anticia, zdobył mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Króla. Wchodził w pole karne z lewej strony, bo drużyna atakowała prawą, i strzelił dwanaście goli. W Lidze Mistrzów 1996/1997 strzelił dwa gole w wygranym 4:1 meczu z Widzewem Łódź; po drugiej stronie występował wtedy Maciej Szczęsny, ojciec Wojciecha. W Interze (1997–1999) wygrał Puchar UEFA, grając obok Ronaldo, a w Lazio (1999–2003) mistrzostwo Włoch 1999/2000: do ostatniej kolejki Lazio goniło Juventus, deszcz przerwał mecz w Perugii, a Simeone strzelił gola w bezpośrednim starciu. W 2001 roku zerwał więzadło, a mimo to zdążył na mundial 2002, gdzie Argentyna nie wyszła z grupy.
Karierę kończył jako libero w Atlético (2003–2005) i w Racingu Avellaneda. Z Madrytu odszedł sam, gdy poczuł, że trener przestaje na niego liczyć; chciał kiedyś wrócić i uważał, że po dobre miejsce wraca się po dobrym pożegnaniu.
Do trenerki przeszedł z dnia na dzień. W lutym 2006 roku objął Racing, który się zbliżał do spadku: w czwartek był jeszcze piłkarzem, w niedzielę prowadził zespół. Pierwsze mecze przegrał (w derbach Avellanedy dwa gole strzelił Sergio Agüero, potem było 0:3 z Olimpo i Estudiantes), zamknął drużynę w hotelu, a gdy odeszli Rubén Capria i Claudio Úbeda, postawił na młodych: Matíasa Sáncheza, Diego Menghiego i Juana Manuela Torresa. Zespół wygrał cztery mecze z rzędu i utrzymał się. Uważa ten epizod za porażkę, ale mówi, że właśnie tam „zagrał o swoją przyszłość”.
Z Racingu odszedł w maju 2006 roku i po kilku godzinach zadzwonił do niego prezes Estudiantes La Plata Eduardo Abadie. Simeone zaproponował, żeby jechać od razu na trening, i był bez pracy krócej niż 48 godzin. Przejął drużynę po Jorge Burruchagą, wygrał 7:0 z Gimnasią i Apertura 2006. Gdy na dwie kolejki przed końcem Boca miała cztery punkty przewagi, a jego zespół stracił zwycięstwo z Argentinos Juniors w ostatniej minucie, powiedział, żeby ten, kto nie wierzy w tytuł, nie przychodził na stadion; po ostatniej kolejce oba zespoły miały tyle samo punktów, dodatkowy mecz z Boca wygrał 2:1 i klub przerwał ponad dwudziestoletnią posuchę. W kryzysie przywołał piłkarzom przemowę Ala Pacino z filmu „Każda niedziela”. Drużyna grała wtedy bardzo ofensywnie. W grudniu 2007 roku odszedł po sporze z zarządem, od razu przejął River Plate i wygrał Clausura 2008. River, z Ariélem Ortegą, Alexisem Sánchezem i Radamelem Falcao, grał 3-3-1-3; Sebastián Abreu wspomina, że Simeone dopasował ustawienie do piłkarzy. Jesienią 2008 roku, po odpadnięciu z Copa Sudamericana z Chivas i z drużyną na ostatnim miejscu w tabeli, złożył rezygnację; był to jeden z najgorszych wyników w historii klubu, choć Abreu nie uważa go za porażkę trenera. Po słabym okresie w San Lorenzo (od 2009 do kwietnia 2010) zrobił sobie przerwę, żeby oglądać treningi innych szkoleniowców i rozmawiać z Pepem Guardiolą i José Mourinho.
W styczniu 2011 roku zastąpił w Catanii Marco Giampaolo. Klub był tuż nad strefą spadkową; skończył sezon na trzynastym miejscu, z rekordową w historii liczbą punktów w Serie A (46), a utrzymanie zapewnił sobie na dwie kolejki przed końcem. Kibice zapamiętali zwłaszcza wygrane 4:0 derby z Palermo. Simeone grał wtedy 4-2-3-1 lub 4-3-1-2 dla rozgrywającego Adriána Ricchiutiego i mówił, że nie chce się „skamienieć” w jednym schemacie. Później twierdził, że po klubach przygotowanych do walki o tytuł trafił do drużyny, której trudno było wygrać na wyjeździe, i to zmieniło jego podejście. W czerwcu 2011 roku rozstał się z Catanią za porozumieniem stron i wrócił do Racingu, gdzie dał debiut Luciano Vietto; zespół zakończył jesień wicemistrzostwem Apertura 2011, ale nie wywalczył Copa Libertadores i kibice domagali się odważniejszej gry.
Z Racingu odszedł 19 grudnia, a kilka dni później został trenerem Atlético Madryt, które zwolniło Gregorio Manzano. Klub był około piętnastu punktów za czwartym miejscem w lidze, które dawało Ligę Mistrzów, i właśnie odpadł z Pucharu Króla. Powiedziano mu, że zostanie, jeśli zakończy sezon w pierwszej czwórce. Simeone wiedział, że wzywają go bardziej jako dawnego idola niż trenera. Pierwszy mecz poprowadził 7 stycznia 2012 roku z Málagą (0:0), z Courtois, Godínem, Gabim i Falcao w składzie. Zaczął od rozmów z ludźmi, których nikt wcześniej nie pytał: z parkingowymi, magazynierami, portierami. Mówił im, że boisko jest w porządku bez względu na deszcz i błoto, bo w dzieciństwie to nie był powód, żeby nie grać; chciał pozbyć się w klubie przekonania o pechu, który ma prześladować Atlético.
Pierwszy sezon zakończył Ligą Europy (3:0 z Athletikiem Bielsy w finale, dwa gole Falcao), a w sierpniu 2012 roku Superpucharem Europy po 4:1 z Chelsea. W maju 2013 roku Atlético wygrało Puchar Króla z Realem na Santiago Bernabéu (2:1 po dogrywce), po czternastu latach bez wygranej w oficjalnym meczu z miejskim rywalem. W sezonie 2013/2014 zdobyło mistrzostwo Hiszpanii po remisie 1:1 na Camp Nou, choć w pierwszej połowie kontuzje wyeliminowały Diego Costę i Ardę Turana, a Barcelona objęła prowadzenie. Gola na wagę tytułu strzelił z głowy Diego Godín; po przerwie Simeone mówił piłkarzom, żeby się uspokoili. Było to pierwsze mistrzostwo od 1996 roku i pierwsze po latach, w których tytuł dzieliły tylko Barcelona i Real; David Villa nazwał zespół „bandą wojowników”, a Turan powiedział, że Simeone nauczył ich cieszyć się cierpieniem. W Lidze Mistrzów Atlético przegrało finały z Realem w 2014 roku (po golu Sergio Ramosa w 93. minucie i dogrywce) i w 2016 roku (w rzutach karnych w Mediolanie); w drodze do drugiego finału zmienił w przerwie półfinału z Bayernem ustawienie, przesuwając Saúla do środka pola, a Atlético wyrównało i awansowało do finału. W 2018 roku wygrało Ligę Europy i Superpuchar Europy. W 2019 roku, po 2:0 u siebie, odpadło z Juventusem po trzech golach Cristiano Ronaldo w Turynie.
Po odejściu Griezmanna Simeone zmienił układ: w sezonie 2020/2021 Atlético na przemian grało czwórką obrońców i trzema środkowymi z wahadłowymi, a piłki kierowało do Luisa Suáreza. To dało drugie mistrzostwo. Po 2021 roku nie zdobył trofeum, choć wielokrotnie odbudowywał skład. W kwietniu 2026 roku Atlético wyeliminowało w ćwierćfinale Ligi Mistrzów Barcelonę, ale przegrało finał Pucharu Króla z Realem Sociedad, a w maju odpadło z Arsenalem w półfinale. W kwietniu 2025 roku, przed rewanżem półfinału Pucharu Króla z Barceloną, powiedział o Robercie Lewandowskim, że to piłkarz, którego należy podziwiać, a inne „dziewiątki” powinny się od niego uczyć.
Jego drużyny kojarzą się z ustawieniem 4-4-2: dwie ciasne linie po czterech zawodników, dwóch napastników i kontratak po odbiorze. Rywala spychają na boki, gdzie linia boczna pomaga w obronie. Mistrzowskie Atlético z sezonu 2013/2014 miało mało piłki, ale wiele razy nie traciło gola; Koke wspominał, że broniło raz wysoko, raz nisko i dominowało bez piłki. W sezonach 2024/2025, 2025/2026 i 2026/2027 zespół grał najczęściej 4-4-2, a w pojedynczych meczach także 3-4-2-1, 4-3-3, 4-1-4-1, 5-4-1 czy 3-5-2.
Simeone nie jest dogmatykiem. Mówi, że drużynę dopasowuje do piłkarzy: Estudiantes i River grały ofensywnie, w 2020/2021 Atlético przeszło na trzech środkowych obrońców, a jesienią 2024 roku wróciło do czterech obrońców. W 2023 roku przyznał, że futbol przyspieszył i że on sam musi odświeżać metody. Dziś Atlético jest bardziej wertykalne i nie siedzi tak głęboko jak w pierwszych latach, a Simeone potrafi zmienić piłkarzowi pozycję, co zrobił z Antoine'em Griezmannem i robi z Marcosem Llorente.
W codziennej pracy liczą się powtarzalność i szczegół: stałe fragmenty i schematy obronne ćwiczy do skutku. Mecz zaczyna według niego już na konferencji prasowej, a część wypowiedzi to strategia wobec rywala. Przemowy przed meczem trwają zwykle pięć, sześć minut, ale Stefan Savić wspomina, że potrafi się w nich wzruszyć. Nowi piłkarze, jak mówi Savić, w pierwszych latach miesiącami czekali na pewne miejsce w składzie, a o szansach decydowała praca na treningach; tak było z Griezmannem i Oblakiem. Starsi tłumaczyli młodszym, że jego milczenie nic nie znaczy. Na ławce ubiera się w ciemne kolory, nigdy w biały, który kojarzy z Realem Madryt. Od lat pracuje z asystentem Germánem Burgosem, z którym grał w reprezentacji Argentyny. Jego hasłem jest „partido a partido”, czyli „mecz po meczu”; tak zatytułowano dokument Amazona o nim. Licencję UEFA Pro odnawiał na kursach UEFA w Nyonie.
„Wysiłek nie podlega negocjacjom.” (Infobae, maj 2018)
584
mecze
2,03
punktu na mecz
354
zwycięstwa · 124 remisy, 106 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od grudnia 2011La Liga | La Liga | 584 | 354-124-106 | 2,03 | |
| 2011 | Racing Club | ||||
| 2011Serie A | Catania | Serie A | 18 | 5-4-9 | 1,06 |
| 2009–2010 | San Lorenzo | ||||
| 2007–2008 | River Plate | ||||
| 2006–2007 | Estudiantes | ||||
| 2006 | Racing Club |