2 lipca 2018 roku Pedro Tiba przeszedł z SD Chaves do Lecha Poznań za 1 mln euro. Transfer wydawał się o tyle interesujący, że Portugalczyk regularnie grał w pierwszym składzie swojej drużyny. Nieco ponad dwa lata później wszyscy mogą śmiało potwierdzić, że to był słuszny wydatek i strzał w dziesiątkę.
Polska przeżywa obecnie kryzys w europejskich pucharach. Już od kilku lat nie możemy doczekać się występu rodzimej drużyny choćby w fazie grupowej Ligi Europy. Podejrzliwie podchodzimy do meczów z każdą poważniejszą drużyną. Z tego względu w meczu z Apollonem za lekkiego faworyta uważano Cypryjczyków. Jednak torreadorzy z Półwyspu Iberyjskiego – Dani Ramirez i Pedro Tiba – w połączeniu z utalentowaną, poznańską młodzieżą stanowili zaporę nie do przejścia dla gospodarzy z Limassolu. Na tytuł gracza meczu zdecydowanie zasłużył sobie 32-latek z Portugalii.
Różnica umiejętności
Portugalczyk pierwszy mecz w barwach Lecha rozegrał jeszcze za kadencji Ivana Djurdjevicia. To również był mecz fazy eliminacyjnej Ligi Europy. Poznaniacy w składzie mieli doskonale znanych, ale również regularnie wyśmiewanych Tomasza Cywkę, Łukasza Trałkę czy Macieja Gajosa. Brakowało jakości. Drużyna z Wielkopolski męczyła się zarówno z armeńskim Gandzasarem, jak potem i Shakhtarem Soligorsk, a także belgijskim KRC Genk.
Jednak Tiba od początku pokazywał to „coś”. Imponował techniką na tle polskich przecinaków, zachwycał świetnymi podaniami oraz umiejętnością wejścia w drybling z rywalem. Było widać, że do ekstraklasy wreszcie zawitał gracz z potencjałem. Genialny efekt zwiększyło przyjście innego Portugalczyka – Joao Amarala – który również sprawiał wrażenie zawodnika z innej półki. Dodatkowy plus dla kibiców stanowiły niezłe liczby Pedro Tiby. W ubiegłym sezonie, jeszcze w barwach Chaves, środkowy pomocnik w ciągu całego sezonu strzelił 11 bramek oraz zaliczył siedem asyst.
Nowy zawodnik Lecha zachwycił m.in w swoim pierwszym spotkaniu ligowym z Wisłą Płock. Dał wtedy drużynie zwycięstwo w końcówce meczu. Piłkę dośrodkował mu Maciej Makuszewski, a on sam wykończył akcję efektowną przewrotką, rzadko spotykaną na polskich boiskach. W ciągu pierwszego sezonu może nie miał wielkich liczb, ale jego zasług i umiejętności może dowodzić fakt, że już niecałe trzy miesiące po transferze otrzymał opaskę kapitańską. Szybko zrozumiano, że Tiba jest skarbem.
Profesjonalizm, dobry styl
Jeśli spojrzy się na jakikolwiek wywiad z Pedro Tibą, to można dostrzec, że jest on piłkarzem sumiennym i dobrze wykonującym swoje obowiązki. – Praca z Nawałką to ciągła nauka i mnie to odpowiada. Zawsze jestem skoncentrowany na odprawach video, których mamy naprawdę wiele, czy podczas treningów, by w pełni zrozumieć jego tok myślenia. To fundamentalne w naszej pracy – tak Portugalczyk okres gry pod wodzą Adama Nawałki.











