Rewanżowe starcie z Rubinem Kazań dla Olympiakosu Pireus okazało się formalnością. Mistrzowie Grecji przypieczętowali awans, pokonując ekipę z Tatarstanu 1:0.
Już w 1. minucie Grecy przeprowadzili pierwszą groźną akcję za sprawą Torosidisa. Parę minut po tym głupi błąd popełnił Siergiej Kisliak, podając piłkę na swojej połowie przeciwnikowi. Na jego szczęście szybko udało mu się to naprawić. Chwilę później odważnie na przedpolu interweniował Ryżykow, wybijając piłkę daleko w pole. W 8. minucie świetną szansę na trafienie do siatki miał Martins, który stanął oko w oko z Carrollem, lecz nadbiegający Papadopoulos zdążył wybić mu futbolówkę spod nóg. 180 sekund później niewiele pomylił się Valdez. Odpowiedź Olympiakosu była niemal błyskawiczna. Po dośrodkowaniu Ibagazy zgrywał Marcano, a Djebbour umieścił piłkę w siatce.

Minęły zaledwie trzy minuty, a mogło być już 2:0, gdyby nie nieporozumienie strzelca gola z Mirallasem. W rewanżu dwoma niedokładnymi długimi podaniami w kierunku Valdeza popisał się Kuzmin. Zaraz po tym kolejną szansę miał Djebbour, ale tym razem skuteczny okazał się Ryżykow. Golkiper Rubinu nieźle spisał się również przy kolejnej próbie, kiedy zatrudnił go Mirallas. Chwilę później miał jednak sporo szczęścia, kiedy po świetnym zagraniu Ibagazy do piłki nie dobiegł Fuster. Gospodarze zepchnęli przeciwników do głębokiej defensywy. Szczególnie aktywny w tamtym okresie gry był Mirallas. Przed upływem pół godziny gry Ryżykow miał naprawdę sporo pracy i tylko jemu kazańczycy zawdzięczali utratę zaledwie jednego gola.
Tuż po rozpoczęciu ostatniego kwadransa pierwszej połowy gościom udało się przeprowadzić kontratak. Następnie niecelnie po wrzutce Karadeniza główkował Valdez. W rewanżu ładnym podanie Ibagaza znalazł Mirallasa, którego w ostatniej chwili zablokował Cesar Navas. 180 sekund później celności zabrakło strzałowi głową Fustera, a zaraz po tym Ibagaza w pojedynku z Navasem zbyt daleko wypuścił sobie piłkę, przez co ta wyszła za linię końcową. Mimo naporu Greków do przerwy wynik się nie zmienił.
Nie mając nic do stracenia, trener Kurban Bierdyjew na początku drugiej połowy wzmocnił siłę ataku, wprowadzając Diadiuna w miejsce Kisliaka. Zmiennik zaraz po wejściu dał o sobie znać, lecz posłał piłkę minimalnie obok słupka. Parę chwil później po przeciwległej stronie boiska sędzia przerwał akcję Mirallasa, dopatrując się faulu ofensywnego. W rewanżu Karadeniz niezłym podaniem obsłużył Martinsa, lecz temu nie dał się zaskoczyć Carroll. Zaraz po tym po nieudanej sztuczce technicznej Valdeza udanie interweniował Mellberg. Rubin, skupiony na ataku, nieco zapomniał o obronie. Na szczęście w bramce miał Ryżykowa, który powstrzymał Djebboura. Nim minęła godzina, gracze Olympiakosu znaleźli się we dwóch przeciwko Bocchettiemu i golkiperowi, lecz błąd ten w porę skorygował Szaronow.











