Przepis o obowiązkowym wystawianiu do gry młodzieżowców wciąż budzi kontrowersje. Niektórzy zwracają uwagę na to, że przez ten przepis młodzi piłkarze nie będą już tak chętnie wypożyczani do klubów z niższych lig. Jednakże po pierwszej kolejce PKO Ekstraklasy krytycy tej zmiany mają mało argumentów. W grze zobaczyliśmy bowiem wielu młodych zawodników, którzy nie zawiedli. Wręcz przeciwnie. Kilku z nich naprawdę nas zachwyciło!
Przypomnijmy, że w tym sezonie młodzieżowcem określamy wszystkich zawodników urodzonych w roku 1998 lub młodszych. W niższych ligach w naszym kraju status młodzieżowca przysługuje jedynie piłkarzom z rocznika 1999 oraz oczywiście również tym młodszym. W przypadku najwyższej ligi decydenci poszli na rękę klubom i uznali, że zawodnicy, którzy w tym roku skończą 21 lat też mogą być uznani za młodzieżowców.
Każdy zespół naszej ligi musi mieć w swoim składzie co najmniej jednego piłkarza, który spełnia wymóg młodzieżowca. Jeśli więc na boisku w danej drużynie jest tylko jeden i przykładowo dostanie kontuzji to wówczas musi wejść za niego inny. Wyjątek stanowi sytuacja, w której młodzieżowcem jest bramkarz. Wówczas golkiper, który go zmienia nie musi być młodzieżowcem i w związku z tym może dojść do tego, że taka ekipa nie będzie spełniała przepisu.
Mocne wejście Bidy, niezły Antonik
Z tymi wszystkimi wytycznymi z pewnością doskonale zapoznali się trenerzy ekstraklasy i wydaje się, że dobrze się do nich dostosowali. Młodzi zawodnicy, którzy dostali swoją szansę w związku z tym przepisem, naprawdę spisali się nieźle. Polski futbol klubowy przeżywa trudne chwile, więc może właśnie ci wszyscy młodzieżowcy będą nadzieją na lepsze jutro dla ekstraklasy i ogólnie naszej piłki.
Sezon 2019/2020 rozpoczął się w Gdyni, gdzie Arka podejmowała Jagiellonię. Goście spisali się fantastycznie, a jedną z ich najjaśniejszych postaci był tego dnia 18-letni Bartosz Bida. Można sobie teraz zadać pytanie – czy gdyby przepis o młodzieżowcu nie obowiązywał, to w pierwszym składzie na mecz przeciwko Arce wyszedłby Bida czy może jednak trener postawiłby na Kostala? Nie ma co się czarować – odpowiedzią na to pytanie jest Kostal.
Tymczasem Bida, który w poprzednim sezonie ograł się w seniorskim futbolu na wypożyczeniu w ekipie Wigier Suwałki, w piątek był bardzo dobrze dysponowany. Już w 5. minucie strzelił gola, który był również pierwszą bramką w ekstraklasie w nowym sezonie. Poza tym kręcił obrońcami Arki, był niezwykle ruchliwy i nie miał jakichkolwiek kompleksów. Po prostu szedł jak po swoje.
W pierwszej lidze strzelał gola średnio w co drugim meczu (dziesięć meczów, pięć goli). Teraz, szczebel wyżej, też od razu popisał się skutecznością, choć przy odrobinie szczęścia mógł mieć na koncie więcej niż jednego gola. Jego postawa była na tyle dobra, że Adam Marciniak trochę się zdenerwował w przerwie podczas wywiadu, kiedy został zapytany właśnie o Bidę.
https://twitter.com/potepionyHAXBAL/status/1152260239271628800
W tym samym meczu z niezłej strony pokazał się Kamil Antonik. Arka słabo się zaprezentowała, ale akurat ten młody zawodnik rozegrał dobre zawody. Podobnie jak Bida nie miał żadnych kompleksów. 20-latek nie rozegrał wcześniej choćby jednego meczu nawet na poziomie pierwszej ligi, jednak w piątek w ogóle nie było tego po nim widać. Robił sporo wiatru na skrzydle i jeśli można pochwalić kogoś z ekipy Arki, to właśnie Antonika, który zresztą na boisku spędził 90 minut.










