Drużyna AS Saint-Etienne nie wykorzystała szansy i nie wskoczyła na fotel lidera francuskiej Ligue 1. „Zieloni” przegrali po raz pierwszy na własnym stadionie w tym sezonie, a ich pogromcami okazali się zawodnicy Toulouse FC, którzy wygrali 2:1. Bramki dla zwycięzców zdobyli Braithewaite i Sylla, a dla pokonanych trafił Hamouma.
Piłkarze gospodarzy, AS Saint-Etienne, rozpoczęli spotkanie z wielkim animuszem, jednak goście z Tuluzy rewanżowali się groźnymi wypadami ofensywnymi. Mimo to w pierwszym kwadransie gry żadna drużyna nie potrafiła wypracować sobie dogodnej sytuacji do zdobycia gola.

Gdy wszystkim wydawało się, że walka o środek pola zdominuje dalszą część meczu, bramkarz zespołu z Tuluzy, Ali Ahamada, popełnił fatalny w skutkach błąd. Po dobrej indywidualnej akcji prawą stroną boiska w pole karne dośrodkował Lemoine, pomocnik gospodarzy. Ahamada tak niefortunnie interweniował, że piłka znalazł się pod nogami Hamoumy, który wpakował ją do pustej bramki.
Od tego momentu niesiona wspaniałym dopingiem drużyna AS Saint-Etienne przejęła wyraźnie inicjatywę. Na przestrzeni kilku minut Ahmadę próbowali zaskoczyć Sall, Tabanou, Hamouma oraz Ghoulam. Próby zawodników gospodarzy były jednak zablokowane, dobrze bronione przez golkipera gości lub po prostu minimalnie niecelne.
W ostatnich 10 minutach pierwszej części spotkania przebudziła się ekipa Toulouse. W ciągu dwóch minut bramkarz gospodarzy, Ruffier, musiał wykazać się swoimi wysokimi umiejętnościami bramkarskimi. W 36. minucie swoich sił z dystansu spróbował Trejo, a chwilę później Abdennour. Do końca tej części meczu lekką przewagę mieli goście. Nie została ona jednak udokumentowana golem i na przerwę zespoły schodziły przy jednobramkowym prowadzeniu „Zielonych”.
Po powrocie na boisko, podobnie jak w pierwszej połowie, z wielką chęcią do gry zaczęli piłkarze gospodarzy. W 48. minucie w dobrej sytuacji fatalnie spudłował Tabanou. Cztery minuty później ładną ofensywną akcją popisał się Clerc, który wyłożył piłkę jak na tacy do Corgneta. Jednak ofensywny pomocnik „Les Verts” znacznie się pomylił.
Z minuty na minutę odważniej radzili sobie jednak zawodnicy z Tuluzy. W 58. minucie Braithwhaite z Chantomem rozklepali defensywę miejscowych, ale ten drugi strzelił tylko w boczną siatkę. Chwilę później po raz kolejny już w tym meczu z dobrej strony pokazał się Ruffier. Odbił on groźny strzał Yago na rzut rożny, po którym w dobrej sytuacji znalazł się Braitwaithe. Jednak Duńczyk nie dosięgnął głową piłki, która przeszła wzdłuż pola karnego gospodarzy.
Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 63. minucie Braithwaite dobił strzał jednego ze swoich kolegów i wyrównał stan pojedynku. Nie bez winy byli tutaj defensorzy gospodarzy, którzy zapomnieli o tym, że trzeba asekurować swojego bramkarza.










