Opadają powoli emocje po wszystkich rozstrzygnięciach tego sezonu, a to dobry czas na tworzenie różnego rodzaju analiz, podsumowań i rankingów. Bierzemy dzisiaj na tapet największe pozytywne zaskoczenia minionych rozgrywek. Wyróżnimy w tym tekście nie tylko kluby i piłkarzy, lecz także trenerów, którzy pracując pod dużą presją, dali kibicom wiele radości. Zapraszamy do lektury!
Od części klubów wymagamy sporo, więc miały małe szanse znaleźć się w tym tekście. Podobnie jest z zawodnikami, którzy sami sobie wysoko zawiesili poprzeczkę oczekiwań. Skupimy się na bohaterach nieoczywistych i docenimy ich dobrą postawę w sezonie 2022/2023.
Gliwickie trio
Zaczynamy od Piasta Gliwice, ponieważ ten klub chcieliśmy wyróżnić na trzech płaszczyznach. Przede wszystkim na docenienie zasługuje wynik sportowy. 5. miejsce w tabeli to bardzo duży sukces, biorąc pod uwagę, że gliwiczanie musieli uznać wyższość jedynie czterech najmocniejszych kadrowo drużyn w Polsce. Pamiętać należy również o kiepskim początku rozgrywek w wykonaniu „Piastunek”, w którego wyniku zwolniony został trener Waldemar Fornalik. Zastąpił go Aleksandar Vuković i przechodzimy w ten sposób do naszego drugiego zaskoczenia.
Serb bardzo efektownie zerwał z łatką trenerskiego „strażaka”, którego walory opierają się głównie na motywacji, ale na dłuższą metę jego praca raczej efektów nie przyniesie. Szkoleniowiec zrobił z Piasta prawdziwą maszynkę do zdobywania punktów i świetnie wykorzystuje szansę otrzymaną od gliwickich działaczy. Biorąc pod uwagę tylko okres pracy 43-latka w tym sezonie, jego zespół miałby duże szanse na awans do europejskich pucharów.
Zanim opuścimy Gliwice, to chcemy wyróżnić także jednego piłkarza tego zespołu. Na pochwałę zasługuje oczywiście przynajmniej kilku, ale największym zaskoczeniem jest dla nas postawa Grzegorza Tomasiewicza. Każdy zespół potrzebuje takiego pracowitego zawodnika, który poświęci mu się bez reszty. Trzy bramki i trzy asysty to dorobek pomocnika z tego sezonu, a były gracz Stali Mielec często ma dużo zadań defensywnych. Klasycznym przykładem był mecz z Legią, kiedy został on oddelegowany do indywidualnego krycia Josue.
Idzie młodość
Najbardziej na wyobraźnie działają przykłady młodych piłkarzy i trenerów, którzy pomimo braku doświadczenia pokazują, że wcale nie ustępują przeciwnikom, a często przewyższają ich umiejętnościami. Misję ratowania ekstraklasy dla Jagiellonii powierzono Adrianowi Siemieńcowi. 31-latek został najmłodszym szkoleniowcem na tym szczeblu rozgrywkowym. Była to odważna decyzja, ponieważ klub z Białegostoku poważnie zagrożony był spadkiem. To ryzyko się opłaciło, „Jaga” wygrała trzy z czterech pierwszych meczów po wodzą nowego trenera, formą zachwycał Marc Gual, a widmo degradacji szybko się oddaliło.











