Determinacja, pokora i marzenia. Jak ROW Rybnik chce wracać na mapę piłkarskiej Polski [WYWIAD]


Rozmowa z Karolem Kuśka, prezesem ROW 1964 Rybnik

7 sierpnia 2026 Determinacja, pokora i marzenia. Jak ROW Rybnik chce wracać na mapę piłkarskiej Polski [WYWIAD]
Piotr Kostiuk / ROW 1964 Rybnik

ROW 1964 Rybnik ma za sobą występy w najwyższej klasie rozgrywkowej oraz występy w europejskich pucharach. Obchodzący szóstego sierpnia 62. urodziny klub po latach problemów i gry w niższych ligach wychodzi na prostą. W pierwszej kolejce nowego sezonu jako beniaminek 3. Ligi Rybniczanie dali jasny sygnał piłkarskiej Polsce - wracamy!


Udostępnij na Udostępnij na

Obecnie ROW 1964 Rybnik to beniaminek 3. Ligi grupy trzeciej. Rybniczanie pewnie awansowali z 4. Ligi, wraz z Rakowem II Częstochowa zostawiając w tyle resztę konkurencji. Również inauguracja sezonu na wyższym szczeblu pokazała, że w tej drużynie drzemie potencjał. Podopieczni Jacka Trzeciaka ograli Wartę Gorzów Wielkopolski 5:1 udowadniając, że ROW Rybnik chce kontynuować powrót w wielkim stylu. To ważny sygnał i znak, że ROW Rybnik wychodzi na prostą. Przed laty klub był na skraju upadku, lecz dzięki reakcji kibiców został on uratowany. ROW – występując w niższych ligach – skutecznie rozpoczął powrót na piłkarską mapę Polski, który obecnie plasuje ich na czwartym szczeblu rozgrywkowym. O sytuacji klubu, wizji na jego rozwój oraz obecnej sytuacji sportowo-organizacyjnej porozmawialiśmy z prezesem klubu, Karolem Kuśka (na zdjęciu z prawej).

***

Bartłomiej Majchrzak (iGOL.pl): ROW 1964 Rybnik – kiedyś pierwsza i druga liga. Dzisiaj – beniaminek trzeciej ligi. Co słychać w Rybniku? Przez występy w niższych rozgrywkach pewnie nieco zniknęliście ze świadomości ogólnopolskiego kibica. 

Karol Kuśka (prezes ROW 1964 Rybnik): Dzieje się dobrze, o czym świadczy choćby nasza rozmowa. Cieszy zainteresowanie naszym klubem w mediach, a w Rybniku pracujemy, aby wrócić na centralną mapę Polski.

Inauguracja trzeciej ligi wręcz koncertowa. Wygrana 5:1 nad Wartą Gorzów Wielkopolski, pewne 3 punkty i fotel lidera. Czy to było to, co ROW ma grać w tym roku? A może jedynie spokojna zapowiedź występów beniaminka w 3. lidze?

Jeśli każdy mecz miałby wyglądać i kończyć się taką wygraną jak z Wartą, to niech ROW tak gra za każdym razem. (śmiech) Wiadomo, przed pierwszym meczem w naszych szeregach występował pozytywny stres, bo mimo wszystko wracamy do rozgrywek, które piłkarsko powinny być lepsze niż zmagania w czwartej lidze. Nie wiedzieliśmy do końca, jak zaprezentujemy się na tle rywala. Jednak inauguracja wyszła wyśmienicie. Myślę, że ten mecz dodał pewności siebie zawodnikom. Również kibice zobaczyli, że możemy rywalizować na poziomie trzeciej ligi jak równy z równym.

Ten mecz był dla Was dużym przeżyciem organizacyjnym? Dla klubu jako wydarzenie, bo tak jak sam wspomniałeś trzecia, a czwarta liga to ogromny przeskok. 

Jeśli chodzi o dzień meczowy stricte organizacyjnie to za dużo zmian nie było. Na inaugurację nie organizowaliśmy imprezy masowej, więc w przygotowaniach stricte formalnych dzień meczowy nie odbiegł od tego, co było do tej pory z wyjątkiem kilku elementów. Chcemy oczywiście, żeby każdy mecz był jeszcze bardziej rozbudowany o różne atrakcje wokół meczu. Natomiast same przygotowania do całych rozgrywek 3. ligi są już zupełnie inne: od zbudowania całkowicie innego budżetu, dalsze wyjazdy, zakwaterowanie czy cała logistyka. Trzeba to wszystko inaczej planować niż do tej pory. Podręczniki licencyjne też nakładają na klub dodatkowe obowiązki. My jesteśmy na poziomie klubu – jeśli chodzi o organizację, który tworzą ludzie z pasji. To nie jest dla nas codzienna praca. Robimy to najczęściej po godzinach, w wolnym czasie. Tych obowiązków przybywa, ale próbujemy na ten moment dawać sobie z tym radę. 

My jesteśmy na poziomie klubu – jeśli chodzi o organizację, który tworzą ludzie z pasji. To nie jest dla nas codzienna praca. Robimy to najczęściej po godzinach, w wolnym czasie.

Aspekt sportowy chciałbym zostawić w tym momencie nieco z boku. Jak obecnie przedstawia się sytuacja ROW? Mam na myśli aspekty finansowo-organizacyjne. W piłce ogólnopolskiej ostatnie informacje, jakie odbiły się szerokim echem to spore problemy finansowe sprzed kilku lat. Jak to wygląda teraz? ROW Rybnik jest klubem stabilnym, rosnącym? 

Na pewno klubem rosnącym. Natomiast trzeba cofnąć się kilka lat i pamiętać o tym, że kibice ten klub uratowali. Zrobili to w momencie, kiedy było ryzyko całkowitego nie wystartowania w rozgrywkach. Groziła upadłość. Garb przeszłości finansowej cały czas ciąży na klubie, bo wszystkie zobowiązania nie są jeszcze spłacone. Na szczęście sytuacje z wierzycielami, którym klub jest winien pieniądze, są ustabilizowane. Klub na ten moment próbuje się z tego na bieżąco cały czas wywiązywać.

Co ważne, bieżąca sytuacja jest również ustabilizowana. Co nie znaczy, że nie zmagamy się z wyzwaniami. Wiadomym jest, że oglądamy każdą złotówkę dwukrotnie. Wydatki budujemy tak, by były pokryte przychodami. Nie chcemy żyć ponad stan i to jest dla nas najbardziej istotne. Od półtora roku wypłacamy wszystkie wynagrodzenia zawodnikom w terminie i nie mamy wobec nich bieżących zaległości. Myślę, że to jest największym sukcesem. Mimo długów udało się w pewien sposób na tyle ustabilizować sytuację, że możemy również myśleć o rozwoju, a nie tylko spłacaniu długów, ale te długi są i trzeba o tym jasno mówić.

W perspektywie ilu lat to widmo przeszłości może się jeszcze za wami ciągnąć? 

Jeśli nie wydarzy się wielki cud i nie otrzymamy nadwyżki gotówki na klubowe konta, to jest to perspektywa jeszcze kilku lat. Zobowiązania są tak rozłożone w latach, abyśmy byli w stanie je realizować. Są rozłożone odpowiednio do przychodów klubu, żeby nie obciążały aż tak bieżącej sytuacji klubu.

Środki, które przychodzą do klubu to głównie środki prywatne czy miejskie?

Na dzisiaj największym sponsorem jest Urząd Miasta w Rybniku. To z miasta mamy największe środki, jeśli chodzi o wsparcie roczne. Natomiast procent udziału miasta w budżecie musimy cały czas korygować. Potrzeby są coraz większe. Staramy się generować jak najwięcej środków prywatnych, jeśli chodzi o przychody komercyjne, ale również wypracowywać sami z siebie jako klub. Mam tutaj na myśli przychody z karnetów i biletów, przychody z wyszkolenia zawodników. Są to kolejne gałęzie działania klubu, które próbujemy cały czas rozwijać. Dywersyfikacja przychodów, to jedno z kluczowych wyzwań, które stoi przed nami w obszarze finansów.

Awans do trzeciej ligi pomógł w poszukiwaniu sponsorów i w budowaniu nieco lepszej oferty sponsoringowej?

Czy pomógł? Nadal jest to dopiero czwarty poziom rozgrywkowy w Polsce, więc to też nie jest tak, że firmy biją się o to, aby sponsorować ROW 1964 Rybnik. Znam rynek sponsoringu sportowego bardzo dobrze i nie jest dla mnie zaskoczeniem brak hurra optymizmu w tym zakresie po stronie potencjalnych sponsorów. Jestem jednak pewien, że dzięki awansowi mamy kolejne argumenty sportowe do tego, żeby pokazywać, że ten projekt nie jest na tu i teraz, tylko patrzymy długoterminowo w rozwój klubu. Staramy się każdą współpracę rozwijać, więc mam nadzieję, że również partnerzy docenią to, co się dzisiaj dzieje w Rybniku.

Kapitan ROW 1964 Rybnik z pucharem za wygranie 4. Ligi. Fot. Piotr Kostiuk / ROW 1964 Rybnik

Co tak naprawdę jest największym wyzwaniem w prowadzeniu klubu takiego jak ROW 1964 Rybnik?

Dzisiaj największym wyzwaniem po zbudowaniu dobrego zespołu sportowego jest też zbudowanie klubu od strony administracyjno-organizacyjnego. Tak jak wspomniałem wcześniej, jesteśmy klubem, który rozwija się sportowo, jeśli chodzi o pierwszy zespół. Natomiast ROW rozwija się sportowo także w aspekcie Akademii. Dwa lata temu startowaliśmy z poziomu jednej drużyny juniorskiej. Obecnie tych drużyn mamy pięć i w każdym kolejnym roku będą przybywały kolejne dwie. Docelowo mamy mieć osiem zespołów juniorskich, czyli za 2 lata strukturze klubu powinniśmy mieć łącznie z pierwszą drużyną około 200 zawodników reprezentujących ROW Rybnik.

Obsługa całej Akademii i pierwszej drużyny, dodając do tego wymagania, które stawia klubom związek powodują, że musimy bardzo odpowiedzialnie i sprawnie zbudować fundamenty administracyjno- organizacyjne. Na teraz, wszystkie osoby, które działają w tej sferze organizacyjnej klubu, robią to po godzinach i pro bono. Mam na myśli trzyosobowy zarząd, osoby od social media, osoby odpowiedzialne za działalność bieżącą Akademii, osobę odpowiedzialną za administrację (finanse, kadry etc.). Zdaję sobie sprawę jaki mamy duży deficyt w tym zakresie, bo obowiązków przybywa i z czasem będziemy musieli zacząć przechodzić na trochę inny model funkcjonowania.

Ile osób odpowiada obecnie za działanie ROW 1964 Rybnik od strony administracyjnej?

Jest to trzyosobowy Zarząd. Kadry, finanse i księgowość to jedna osoba, Dyrektor Sportowy przy pierwszej drużynie, trzy osoby zajmują się Akademią oraz tyle samo naszymi social mediami i marketingiem.

Marketing sportowy to chyba jeszcze niedoceniony w polskim sporcie obszar. 

Wychodzę z założenia, że klub to nie tylko pierwsza drużyna. Klub to społeczność i ludzie, którzy go tworzą. Tak naprawdę wszystkie rzeczy, które powinny być u nas są i teraz jest idealny czas, by się równo rozwijały. Natomiast przyjęło się, że priorytetem jest sport i tam kładzie się największy nacisk. Oczywiście w zeszłym roku naszym priorytetem był wynik sportowy. Dzisiaj już o tym powiem. Nie mówiliśmy tego głośno, ale dla nas najważniejszy był awans. Podporządkowaliśmy wszystko pod ten cel. Chcieliśmy wyjść z 4. Ligi i pokazać się już w innej rzeczywistości, bo wtedy jest dużo łatwiej pod wieloma względami. W tym roku na pewno będziemy kłaść nacisk równomiernie na wszystkie aspekty działania klubu. Musimy zadbać o to, aby Klub funkcjonował odpowiednio na każdej płaszczyźnie. Do kolejnych wyzwań sportowych musimy być odpowiednio przygotowani pod względem szeroko rozumianej organizacji całego klubu.

Chcieliśmy wyjść z 4. Ligi i pokazać się już w innej rzeczywistości, bo wtedy jest dużo łatwiej pod wieloma względami. W tym roku na pewno będziemy kłaść nacisk równomiernie na wszystkie aspekty działania klubu.

Wspomniałeś o tym, że klub uratowali kibice. Jaki jest zatem ich udział teraz w działaniu klubu? Nie licząc oczywiście was jako Zarządu i osób pracujących wokół klubu.

Nadal jest to bardzo duże zaangażowanie. Choćby nie tak dawno sprzedaliśmy 300 karnetów na obecny sezon. Część zadań staramy się realizować wspólnie, by dzień meczowy był bardziej atrakcyjny, frekwencja lepsza, a sama atmosfera wokół klubu coraz bardziej zauważalna w mieście i regionie. Chcemy, żeby Rybnik żył piłką także poza dniami meczowymi tak, by w pracy, w szkole ludzie rozmawiali o naszym zespole i wynikach z ostatniego weekendu.

Śląsk jest bardzo bogatym w kluby i wydarzenia sportowe rejonem. GKS Katowice, Górnik Zabrze, Piast Gliwice, Podbeskidzie Bielsko-Biała i tak dalej… To chyba trudny rynek, aby zdobyć uwagę kibica? Rybniczanie pewnie też często wybierają mecz kogoś z wyższych lig niż lokalny ROW. Jak zabiegacie o kibica na Śląsku?

Próbujemy po prostu budować swoją tożsamość. Wierzę w to, że robiąc dobry projekt – czyli klub będzie się rozwijać i działać na własnych zasadach. Będzie konkretna wizja i konsekwentny sposób funkcjonowania. Jestem pewien, że z czasem osób, które będą się z nami utożsamiać będzie coraz to więcej.  Fakt, konkurencja różnych klubów na Śląsku jest spora. Trzeba też jednak pamiętać, że jest to dość mocno zamieszkały obszar. Na Śląsku mieszka bardzo dużo osób, więc potencjał na budowę swojej społeczności jest. Nie mam w ogóle wątpliwości. Natomiast jest to trudny region jeśli chodzi o uwagę. Z drugiej jednak strony, jest to świetne miejsce pod kątem konkurencji: zawodnicze. Ja w tej w sytuacji widzę więcej plusów. Rywalizacja w sporcie napędza i można to robić nie tylko na boisku. Czujemy się tu dobrze.

Wielu kibiców jest też rodzicami. Wspomniałeś już, że w ROW 1964 Rybnik rozwijacie akademię. Co ma wyróżniać akademię ROW-u na tle innych śląskich szkółek? Dodajmy, że do drzwi pierwszego zespołu już pukają wychowankowie, m.in. Ksawery Barski czy Patryk Mleczko.

Przede wszystkim polityka klubu wobec Akademii i wprowadzania młodych zawodników do pierwszego zespołu. To jest coś, co na pewno będzie nas już dziś wyróżnia. Będziemy na to stawiać, bo jest to dla nas bardzo istotne. Nasze działania pokazują, że to już się dzieje i nie są to puste frazesy na potrzeby rekrutacji. Sama kadra pierwszej drużyny jest zbudowana przede wszystkim wokół zawodników, którzy pochodzą z Rybnika. Wiemy, że zbudowanie rybnickiego DNA może być bardzo istotne i wielu momentach przesądzać nawet o wyniku spotkań. Ci zawodnicy wiedzą, że grają dla klubu z miasta, w którym się wychowali i z którego pochodzą. Jeżeli to będzie nam się udawało, a głęboko w to wierzę, to będziemy utrzymywać proporcje wychowanków w pierwszym zespole versus cała reszta zawodników, którzy nie pochodzą z Rybnika. Uważam, że to będzie wówczas duży sukces utrzymywać ten wskaźnik na tym poziomie. By to zrobić, trzeba jednego, dwóch zawodników rocznie z Akademii do tej pierwszej drużyny podpinać. Jest to nie lada wyzwanie.

Uważam, że będzie to sukces i na pewno to jest tym wyróżnikiem polityki naszego klubu, której nie chcielibyśmy zmieniać. To sprawia, że droga do pierwszej drużyny jest naprawdę krótka. Widzimy, jak młodzi chłopcy próbują swoich sił w Katowicach, Bielsku, Zabrzu czy Gliwicach. Wiadomo, tam jest perspektywa drużyn grających w  Ekstraklasie, ale przez to rywalizacja w akademiach jest jeszcze większa. Tam młody zawodnik nie będzie miejscowym, tylko przyjezdnym i droga do pierwszej drużyny się wydłuża. Obserwujemy przypadki, że ktoś idzie tam na rok i wraca do Rybnika i pyta, czy może wrócić do ROW-u Rybnik, bo chętnie by tutaj zagrał. Te sytuacje są też spowodowane tym, że my jako klub ponownie rozwijamy Akademię i mamy na nią konkretny plan. Chcemy pokazywać, że ona potrafi działać, a sama sytuacja klubu się ustabilizowała. Jest całkowicie inaczej niż kilka lat temu kiedy tak naprawdę perspektyw dla tych młodych zawodników nie było. Staramy się, żeby były one ponownie i żeby zatrzymywać zawodników w naszym mieście.

Patrząc na wasze ruchy transferowe żaden z nowych piłkarzy nie ukończył 25. roku życia. Z jednej strony – młodość, z drugiej strony może trochę mniejsze doświadczenie. Choć na przykład Kajetan Kunka ma występy na szczeblu centralnym. Jak zatem połączyć, by rozwój klubu i stawianie na młodzież przynosiło benefity a jednocześnie żeby miejsce w tabeli na koniec sezonu było zadowalające. 

Myślę, że każdy zawodnik, ale też każda osoba, która trenuje w Akademii czy która jest zaangażowana w działalność klubu powinna pamiętać, że nie jesteśmy w tym klubie po to, by odcinać kupony. Mamy marzenia i wiemy, że trzecia liga to nie jest nasz sufit. Mając te marzenia i determinację do tego, żeby osiągnąć cel trzeba mieć taki sam mental. Czy jest to osoba, która działa w klubowych gabinetach, piłkarz, czy osoba dopiero zaczynająca grę w akademii ROW Rybnik ma nie cieszyć się z tego, że jest w akademii ROW Rybnik. Ma marzyć o tym, że ta Akademia pozwoli otworzyć się na świat i zrobić większą karierę. 

Niech Rybnik będzie miejscem, w którym można się pokazać, a pracą i determinacją osiągać kolejne sukcesy.

Tak samo zawodnicy, którzy do nas przychodzą powinni wiedzieć, że ROW Rybnik powinien być trampoliną. Oni swoją determinacją i zaangażowaniem muszą chcieć tutaj przyjść, by się odbić. Chodzi o to, żeby ROW Rybnik nie był ich sufitem. Trochę się śmieję, ale to jest nieco korporacyjne pytanie w kadrach: Gdzie się widzisz za pięć lat? (śmiech). Jeśli ktoś powiedziałby mi na takiej rozmowie, że chciałby być w tym miejscu, w którym jest lub ROW Rybnik to jego spełnienie marzeń to niestety nie byłaby to dla mnie satysfakcjonująca odpowiedź. Dobrze, że docenia Rybnik. Chcemy być takim miejscem, gdzie zawodnicy się dobrze czują. Oczywiście, gdyby ROW był w Ekstraklasie rozmowa mogłaby wyglądać inaczej, lecz i wówczas zawodnik powinien myśleć dalej – o transferze do większego klubu. Natomiast dzisiaj mamy być miejscem, gdzie można się wypromować i być trampoliną ku rozwojowi. Mówię tu nie tylko o zawodnikach, ale i trenerach czy wszystkich osobach działających na rzecz Klubu. Dziś w piłce, również w sferze organizacyjnej też potrafią być różne roszady transferowe. Niech Rybnik będzie miejscem, w którym można się pokazać, a pracą i determinacją osiągać kolejne sukcesy. 

Takie postaci jak chociażby Marcin Grolik na boisku na pewno pomagają w tym, żeby motywować nieco młodszych zawodników. Postawiliście na młodzież, ale w przypadku, gdy zespół będzie potrzebować jeszcze doświadczenia w trakcie, rozważacie ewentualne wzmocnienie drużyny doświadczonym piłkarzem? 

Trzeba popatrzyć na to nieco szerzej. Spośród zawodników, którzy przyszli w tym oknie transferowym to tak jak powiedziałeś najstarszy jest 25-letni Kajetan Kunka. Reszta jest młodsza. Natomiast patrząc z perspektywy całego zespołu to mamy doświadczonego Marcina Grolika. Absolutny lider na boisku i szatni oraz niekwestionowana postać w zespole. Uważam, że to był game-changer zeszłego okienka transferowego, że Marcin zdecydował się przyjąć naszą propozycję. Wiedząc, że budujemy szatnie z takim kapitanem – musiało się udać. Mamy w składzie jeszcze Pawła Mandrysza. Kolejny doświadczony gracz z występami na poziomie centralnym. Też jest z Rybnika, więc nasze lokalne realia nie są mu obce. 

Marcin Grolik – Rybniczan z urodzenia, lider drużyny ROW-u na murawie. Fot. Piotr Kostiuk / ROW 1964 Rybnik

Mamy kolejnych chłopaków, którzy może nie są 30-latkami, ale już mają spore doświadczenie na poziomie Rybnika. Chociażby Jakub Kuczera, który zjadł zęby na tych rozgrywkach. Był wcześniej graczem 3-ligowej Unii Turza Śląska, sprawdzał się na poziomie II w Garbarnii Kraków. Tych zawodników z doświadczeniem, może nie w metryce, ale boiskowym też mamy. Kadra jest budowana bardzo stabilnie. Może ta liczba siedmiu nowych zawodników robi wrażenie. Natomiast z drugiej strony cały kręgosłup drużyny, który ten awans wywalczył pozostał. Nie pozbyliśmy się żadnego zawodnika, który wyróżniał się w naszej drużynie. Ja cały czas podkreślam, że każde okienko powinno drużynę wzmacniać. Dzisiaj nie powiem, czy planujemy kolejny transfer. Z tego co wiem na ten moment nie ma takich rozmów. Uważam, że mamy kadry na tyle szeroką, z jakościowymi zmiennikami i nie będziemy wykonywać dodatkowych ruchów. Podkreślam jednak, że nie chcę, aby Rybnik stał się miejsce do odcinania kuponów.  

Wspomniałeś nazwisko Jakub Kuczery. 37 goli w jednym sezonie robi wrażenie, nawet na poziomie czwartoligowym. Trudne było utrzymanie najlepszego strzelca w zespole?

Kuba miał nawet zaproszenia na różne testy, jednak żadna konkretna oferta do klubu nie wpłynęła. My też bardzo szybko doszliśmy do porozumienia we wcześniejszych miesiącach. Kuba wiedział, na jakich zasadach dogadywał się z nami i to, z czego my się wywiązujemy.  Jak wspomniałem, przez 1,5 roku zawodnicy dostają miesiąc w miesiąc regularnie swoje zobowiązania, na które się umówiliśmy i to też dla nas argument przetargowy. Zawodnicy czują, że po drugiej stronie jest partner, który robi wszystko, by dotrzymać danego słowa. Ja nie prowadziłem bezpośrednio tych rozmów z Jakubem, lecz bardzo szybko zostały zakończone. Kuba czuje się doskonale w Rybniku. Wie, że będziemy na niego stawiali, a on dzięki temu wsparciu potrafi oddać z nawiązką. Wynik 37 bramek robi wrażenie. Pokazał charakter, a my lubimy takich zawodników.

Latem doszło też do zmiany trenera. Odszedł Ołeksandr Szeweluchin, który wywalczył awans. Zastąpił go Jacek Trzeciak. Dlaczego wybór padł na właśnie tego trenera i jak bardzo wpisuje się on w wizję, którą macie w Rybniku?

Trudne pytanie jeśli chodzi o trenerów w Rybniku, bo nasze ostatnie trenerskie 1,5 roku było jak rollercoaster. Jak ktoś patrzy z boku to pewnie chwyta się za głowę i zastanawia, co się działo. Jako Zarząd nie boimy się trudnych i nieoczywistych decyzji. Taką było pożegnanie się z Piotrem Mandryszem, kiedy to zajmowaliśmy 3 miejsce na koniec rundy jesiennej. Ta współpraca mimo tego się zakończyła. Nieoczywistym wyborem był powrót do Rybnika Ołeksandra Szeweluchina, który po pół roku wywalczył awans, przegrał tylko jeden mecz. Kolejnym z nieoczywistych ruchów było pożegnanie się z nim po tym awansie. Nieoczywistym jest też powrót do Rybnika Jacka Trzeciaka. Myślę, że wyniki bronią naszych decyzji. Staramy na koniec się każdą taką decyzję – nie tylko jeśli chodzi o trenera – podejmować z perspektywy dobra klubu, nie żadnego interesu jednej, drugiej czy trzeciej strony. Zawsze na koniec musi to być interes ROW-u Rybnik. 

Jacek Trzeciak, ROW Rybnik
Dla Jacka Trzeciaka to powrót na ławkę trenerską ROW-u. Fot. Piotr Kostiuk / ROW 1964 Rybnik

Dlaczego Jacek Trzeciak? Przez ostatnie lata złapał doświadczenie pracując jako asystent u trenera Tomasza Tułacza w Puszczy Niepołomice. Nasz pion sportowy spotkał się z kilkoma trenerami, ale to Jacek Trzeciak był najbardziej konkretny i chyba najlepiej poczuł wizję, którą chcemy budować. Zna też realia rybnickie, a tutaj naprawdę nie pracuje się łatwo. Mamy problem z infrastrukturą i innymi rzeczami. W Rybniku trzeba chcieć i umieć pracować, bo wyzwań w codziennej pracy jest sporo. Natomiast wszystkie elementy – pewnie też te finansowe i dotyczące sztabu – sprawiły, że padło na Jacka Trzeciaka. 

Jak widać, wybór chyba dobry, skoro w pierwszej kolejce jako beniaminek wygraliście aż 5:1. Proces, o którym rozmawiamy i wizja krok po kroku są potwierdzane. Jeśli mówimy teraz o ROW-ie Rybnik jako klubie i społeczności, to jakimi trzema słowami można go opisać?

Determinacja, pokora, marzenia. Pokora, czyli cały czas twardo stąpamy po ziemi i nie odlatujemy po awansie czy po wygranej na start sezonu. To jest piłka nożna i wszystko się może wydarzyć, więc żaden wynik nie może od razu mówić, w jakiej formie jest drużyna. Determinacja, czyli musimy być zdeterminowani do tego, żeby chcieć osiągać sukcesy i rozwijać klub. Marzenia, bo mamy wizję, w którą wierzymy. Marzymy o niej, by ten klub rósł i budował się stabilnie na każdym obszarze. Na własnych zasadach. Chcielibyśmy, żeby po prostu można było być dumnym z tego klubu.

Mamy wizję, w którą wierzymy. Marzymy o niej, by ten klub rósł i budował się stabilnie na każdym obszarze. Na własnych zasadach. Chcielibyśmy, żeby po prostu można było być dumnym z tego klubu.

Jaki jest zatem cel na najbliższy sezon i najbliższe lata dla ROW-u? W strategii długoterminowej myślicie o szczeblu centralnym tak na poważnie?

 W dłuższej perspektywie druga liga to nasz cel minimum. Myślę, że te wyzwania, o których dzisiaj rozmawiamy będziemy próbowali rozwiązać we współpracy z miastem, jeśli chodzi o infrastrukturę. To ona może być największym wyzwaniem na szczeblu drugiej ligi. Wiadomo, zbudowanie struktur, budżetu i całego funkcjonowania klubu też jest wyzwaniem, ale już dziś nad tym chcemy pracować. Nie chciałbym mówić o długoterminowym celu, bo nim na pewno jest bycie wyżej, ale średnioterminowe to 2. Liga. Do niej musimy się jednak przygotować. W tym sezonie podejrzewam, że będzie chcieli dobrze zaprezentować się w lidze, by nie musieć podejmować nerwowych ruchów oraz zadbamy o dalszą budowę struktur administracyjno-organizacyjnych. Będą one bardzo istotne, by zrobić kolejny krok w pozytywnej historii ROW-u Rybnik.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze