Raków Częstochowa tylko zremisował z Hammarby.


Raków Częstochowa bezbramkowo zremisował z Hammarby w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji. Częstochowianie mieli swoje momenty, ale nie potrafili wykorzystać atutu własnego boiska i o awans będą musieli powalczyć w rewanżu w Szwecji.

6 sierpnia 2026 Raków Częstochowa tylko zremisował z Hammarby.
Michał Stawarz

Raków Częstochowa bezbramkowo zremisował z Hammarby IF. Drużyna prowadzona przez Dawida Kroczka rozegrała bardzo przeciętne spotkanie, którego z pewnością nie można zaliczyć do udanych. Mimo dobrego początku Częstochowianie ponownie pokazali grę, do której zdążyli już przyzwyczaić swoich kibiców. Było kilku piłkarzy, którzy zaprezentowali się z dobrej strony i zasłużyli na pochwały. Pytanie tylko, czy to wystarczy na rewanż w Szwecji?


Udostępnij na Udostępnij na

Raków w pierwszej połowie miał swoje momenty, ale tylko na początku

Raków przez pierwsze minuty spotkania z Hammarby wyglądał na drużynę, która może sprawić rywalom ze Szwecji sporo problemów. Po 15 minutach gry Częstochowianie stworzyli dwie bardzo dobre okazje do zdobycia bramki. Pierwsza z nich narodziła się po świetnym, dalekim podaniu Startosa Svarnasa do Michaela Ameyawa. Wahadłowy Rakowa popisał się znakomitym dośrodkowaniem, jednak piłka po uderzeniu głową Mahira Emreliego powędrowała nad poprzeczką bramki.

Druga dogodna sytuacja miała miejsce po rzucie wolnym. Ponownie bardzo dobre dośrodkowanie posłał Ameyaw, piłka trafiła na głowę Oskara Repki, który zgrał ją w środek pola karnego. Tam do strzału doszedł Patryk Makuch, lecz bramkarz szwedzkiego zespołu był na posterunku. Kolejne minuty nie wyglądały już jednak tak dobrze. Raków stopniowo oddawał inicjatywę i coraz częściej miał problemy z utrzymaniem odpowiedniego tempa gry. Kontuzji doznał kapitan zespołu, Fran Tudor, dlatego już w 25. minucie musiał opuścić boisko. W jego miejsce pojawił się Dieudonne Debohi.

Hammarby z każdą kolejną minutą prezentowało się coraz lepiej, szczególnie pod względem fizycznym. Nie przekładało się to co prawda na wiele klarownych sytuacji bramkowych, jednak goście oddali kilka uderzeń w kierunku bramki Kacpra Trelowskiego. Raków mimo trudniejszego momentu również potrafił zagrozić rywalom. Najlepszą okazję miał Vladyslav Kochergin, którego mocny strzał sprawił spore problemy Warnerowi Hahnowi.

Swoich szans próbowali także Michael Ameyaw i Jean Carlos, jednak ich próby nie stworzyły większego zagrożenia. Dawid Kroczek bardzo zachowawczo podszedł do pierwszej połowy. Było to widoczne przede wszystkim po ustawieniu Kochergina, który często cofał się głęboko i pełnił rolę dodatkowego rozgrywającego dla linii obrony. Początek meczu mógł napawać optymizmem, jednak z każdą kolejną minutą gra Rakowa wyraźnie traciła na jakości. Pierwsze fragmenty drugiej połowy tylko to potwierdziły.

Raków miał szczęście, ale również swoje szanse

Druga połowa rozpoczęła się dla Rakowa bardzo źle. Były momenty, w których wydawało się, że bramka dla gości jest tylko kwestią czasu. Już w 47. minucie Debohi zbyt łatwo odpuścił Victora Linda, który bez większych problemów wbiegł w pole karne gospodarzy. Najlepszą okazję Hammarby stworzyło jednak w 55. minucie. Po podaniu Noaha Perssona w dogodnej sytuacji znalazł się Frank Adjei, jednak dzięki świetnemu ustawieniu Svarnasa piłka została wybita niemal z linii pola bramkowego.

Do momentu zmian Raków prezentował się bardzo słabo i praktycznie nie miał nic do zaoferowania w ofensywie. Dawid Kroczek zdecydował się więc na podwójną zmianę. Na boisku pojawili się Erick Otieno oraz Oliwier Kwiatkowski, którzy zastąpili Marko Bulata oraz Jeana Carlosa. Roszady okazały się trafione, zwłaszcza wejście Otieno, który od razu wniósł dużo energii na lewym wahadle. Raków zaczął wyglądać zdecydowanie lepiej i częściej zagrażał rywalom. W 67. minucie gospodarze nawet trafili do siatki za sprawą Bogdana Racovițana, jednak arbiter nie uznał bramki.

Hammarby wciąż potrafiło jednak stworzyć sobie groźne sytuacje. Szwedzi bardzo dobrze prezentowali się w fazie budowania akcji, choć ich wykończenie pozostawiało wiele do życzenia. Dobrym przykładem była akcja z 70. minuty, kiedy świetne podanie Adjeiego otworzyło Perssonowi drogę do oddania strzału. Ta akcja pokazała to, jak łatwo wicemistrzowie Szwecji potrafili omijać linię pomocy Rakowa. Zespół Dawida Kroczka nie zamierzał jednak całkowicie oddać inicjatywy. W 80. minucie gospodarze byli bardzo blisko objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego świetnym uderzeniem głową popisał się Oskar Repka, jednak Warner Hahn zachował czujność i skutecznie interweniował.

Ostatnia groźna sytuacja w tym meczu należała jednak do gości. Noah Persson po raz kolejny popisał się znakomitym podaniem, uruchamiając Amina Bourdiego. Skrzydłowy miał sporo miejsca i zdecydował się na strzał, który świetnie obronił Kacper Trelowski. Chwilę później szansę na dobitkę miał jeszcze Oscar Johansson, jednak jego uderzenie pozostawiało wiele do życzenia. Ostatecznie w Częstochowie padł bezbramkowy remis, który z pewnością bardziej cieszy Hammarby niż Raków. Przed rewanżem w Szwecji sprawa awansu pozostaje całkowicie otwarta.

Najlepsi piłkarze Rakowa

Raków nie rozegrał zbyt dobrego spotkania i ponownie przypomniał problemy, z którymi zmagał się na początku sezonu. Mimo to kilku zawodników zasłużyło na pochwały za swój występ. Spośród piłkarzy wyjściowego składu najlepiej zaprezentował się Michael Ameyaw. Wahadłowy był bardzo aktywny, a jego dośrodkowania regularnie sprawiały problemy defensywie Hammarby. Również wykonywane przez niego stałe fragmenty gry stały na dobrym poziomie, choć nie wszystkie zakończyły się powodzeniem. Znacznie gorzej spisali się zawodnicy ofensywni. Mahir Emreli poza sytuacją z pierwszej połowy praktycznie nie zaznaczył swojej obecności na boisku. Ambicji i zaangażowania nie można odmówić Patrykowi Makuchowi, jednak większość jego prób wynikała z przypadkowych, sytuacyjnych okazji i nie stanowiła większego zagrożenia dla rywali.

Na duże słowa uznania zasłużył również Erick Otieno. W 65. minucie zastąpił Jeana Carlosa i od razu wniósł do gry świeżość, której Rakowowi brakowało na lewej stronie boiska. Kenijczyk zaliczył kilka bardzo dobrych dośrodkowań, które przy lepszej skuteczności partnerów mogły zakończyć się asystami. Na ten moment wydaje się, że powinien poważnie zagrozić Jeanowi Carlosowi w walce o miejsce w podstawowym składzie. Na pochwałę zasłużył także Svatos Svarnas. Grek zanotował kilka bardzo dobrych interwencji i mimo krótkiej przerwy spowodowanej kontuzją prezentował się niezwykle pewnie. Stoper Rakowa imponował również długimi podaniami, którymi potrafił zaskoczyć defensywę Hammarby. Cała linia obrony wyglądała solidnie, choć wyjątkiem był Dieudonne Debohi, który w wielu sytuacjach podejmował zbyt duże ryzyko.

Rewanż w Szwecji

Raków z pewnością nie będzie faworytem rewanżowego spotkania. Trudno spodziewać się, że po przeciętnym występie przed własną publicznością nagle zdominuje rywala na jego stadionie. Hammarby w tym sezonie przegrało u siebie w lidze zaledwie jedno spotkanie. Szwedzi potrafili również zremisować z Anderlechtem w poprzedniej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Co prawda mecze wyjazdowe nie są najmocniejszą stroną Hammarby, jednak Raków nie zdołał tego wykorzystać. Co więcej, były momenty, w których to goście byli bliżej zwycięstwa. Przed Dawidem Kroczkiem i jego zespołem stoi więc bardzo trudne zadanie. Wyjazd do Szwecji zawsze stanowi wymagające wyzwanie, a spotkanie w Częstochowie pokazało, że wicemistrzowie Szwecji są zespołem o dużej jakości. Dodatkowym problemem jest kontuzja Frana Tudora, której doznał w pierwszej połowie meczu.

Raków nie jest jednak bez szans. W kadrze nadal ma zawodników, którzy mogą przesądzić o losach tego dwumeczu, mimo że rewanż zostanie rozegrany na wyjeździe. Zadanie stojące przed „Medalikami” będzie niezwykle trudne, ale wciąż pozostaje wykonalne. Hammarby również miało słabsze momenty podczas czwartkowego spotkania. Gdyby Raków zdołał utrzymać intensywność i jakość gry z pierwszego kwadransa, jego szanse na awans znacząco by wzrosły. Najbliższy rewanż będzie dla Rakowa jednym z najważniejszych spotkań sezonie.

Zobacz także:

Lech – Klaksvik. Zwycięstwo mimo bezradności niegodnej mistrza Polski

Igor Drapiński w Samsunsporze – kierunek na pewno mało spodziewany

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze