GKS Katowice przegrał 2:0 z Hapoelem Tel-Awiw i wynik oddaje przebieg wydarzeń na boisku. Zespół z Izreala pokonał jeszcze przed przerwą Gabriela Kobylaka, nieskuteczność gospodarzy uchroniła przyjezdnych od wyższej porażki. Rafał Górak nie może być zadowolony po tym meczu, ale przed jego drużyną klaruje się powtórka z rozgrywki. Losy dwumeczu rozstrzygną się przy Nowej Bukowej.
Bolesne straty
GKS Katowice przystąpił do meczu z Hapoelem Tel-Awiw po raz pierwszy z Pau Restą w europejskich pucharach i Adamem Zrelakiem jako najbardziej wysuniętym zawodniku. Ten manewr mógł zdziwić, ponieważ Ilja Shkurin pokazywał się w ostatnich starciach w bardzo dobrej dyspozycji. GieKSa wybiegła swoimi najbardziej kreatywnymi graczami i pomysł na grę, którą zachwycaliśmy się w niedzielny wieczór, był zrozumiały.
Katowiczanie szukali gry piłką na jeden, dwa kontakty i unikali długich zagrań w kierunku swojego napastnika. Jednak ten styl nie przyniósł pożądanych efektów. Gole padły, ale dla gospodarzy. Borja Galan stracił futbolówkę i piłkarze Elyaniva Bardy zaskoczyli obronę Rafała Góraka w bardzo prosty sposób. Stav Turiel oddawał strzał z okolic 16 metra kompletnie bez asekuracji. Nikt nie pokrył tej strefy boiska co okazało się brzemienne w skutkach. 25-latek nie zmarnował tej pasywnej postawy przyjezdnych.
Druga bramka boli jeszcze bardziej od pierwszej, bo w tak goli tracić po prostu nie można. Arkadiusz Jędrych czekał na możliwość podania na własnej połowie, lecz koledzy stali i nie dali żadnego wariantu. Kapitan chciał podjąć probę podania, ale został uprzedzony. Roei Alkukin zareagował natychmiastowo i przelobował Gabriela Kobylaka. 5 i 18 minuta zatrząsnęła GKS Katowice…
90+7. min. Koniec spotkania w Miszkolcu. Drugi mecz 12 sierpnia na Arenie Katowice.
—
Hapoel – GKS 2:0
🔗 https://t.co/4f2da6mhNp pic.twitter.com/jCwQpfWuEe— GKS Katowice (@_GKSKatowice_) August 6, 2026
Brak konkretu
GKS Katowice miał do nadrobienia dwie bramki w tym starciu, które padały na życzenie GieKSy. Niestety goście nie działali w żadnym konkretnym planem, aby odmienić losy pierwszego meczu o czwartą rundę Ligi Konferencji. Przerwa na nawodnienie pozytywnie wpłynęła na graczy Rafała Góraka, którzy zaczynali otrząsać się po bolesnych stratach. Goście inicjonowali ataki, ale jednie uderzenie Bartosz Nowaka z rzutu wolnego możemy uznać za zagrożenie dla bramkarza Hapoelu Tel-Awiw.
Nie zmieniło się zbyt wiele po przerwie, ponieważ Izraelczycy kontrolowali ten mecz bez względu na jego fazy. Nie ważne gdzie toczyła się gra, bo gospodarze byli poukładanym zespołem i nie wykazali chęci do popełniania błędów. Nic nie wskórały zmiany po stronie Rafała Góraka. Wejście Mateusz Kowalczyka możemy uznać za jeden z większych plusów drugiej części połowy.
Mogło być gorzej…
GKS Katowice zawdzięcza dwubramkowy deficyt postawie Gabriela Kobylaka, który pomógł swoim partnerom. Hapoel Tel-Awiw testował dyspozycję 24-latka, który przepuścił piłkę do siatki w sytuacjach nie do obrony. Występ bramkarza musimy zapisać na plus, ponieważ jego interwencje utrzymały przy życiu GieKSę. 6 z 11 strzałów leciało w bramkę i nie były to delikatne próby, które nie zmuszały do wysiłku. Jego vis-à-vis czuł się zgoła inaczej, ponieważ dwukrotnie interweniował. Jedna z parad miała miejsce po wspomnianym niewymagającym strzale MVP poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy.
GKS Katowice zagrał poniżej naszych oczekiwań, ponieważ poznaliśmy ten zespół z dużo bardziej otwartej i konkretnej strony. Jeżeli Rafał Górak ścignął Bartosz Nowaka w tak trudnej sytuacji to dostrzegamy jak bardzo nie wyszedł ten mecz GieKSie. Ciężko opisuje się poczynania naszej drużyny, bo złapanie punktu zaczepienia przed rewanżem staje się wyzwaniem. Nie ma żadnego sensu wyszczególnianie poszczególnych nazwisk, ponieważ Katowiczanie wyglądali zdecydowanie gorzej jako drużyna w każdym aspekcie…
Jednak mecz meczowi nie równy i w tej dyscyplinie możliwe jest wszystko. Hapoel Tel-Awiw miał swój dzień i wykonał swoje zadanie, ale za tydzień role mogą się odwrócić. Kibice zmobilizują się i Nowa Bukowa postara się ponieść swoich pupili do kolejnej remontady. Jednak wszystko zależy od samych graczy, bo to oni muszą dokonać niemożliwego, aby awansować do kolejnej rundy eliminacji.