Komercjalizacji futbolu doświadczamy już od wielu lat, jednak z roku na rok postępuje ona coraz bardziej. Wraz z rosnącymi przychodami klubów z reklam, sprzedaży praw telewizyjnych i innych spraw liczonych w grubych milionach rośnie także liczba zer na kontach piłkarzy. Czy ich pazerność naprawdę nie zna granic?
Rok temu, 11 lutego 2011 roku, Roberto Carlos, który był szykanowany przez kibiców swojej ówczesnej drużyny, czyli Corinthians, zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z brazylijskim klubem. Niedługo później ustanowił początek pewnej nowej ery, jeszcze nawet o tym nie wiedząc. Transfer jednego z najlepszych obrońców w historii piłki nożnej do klubu, którego nazwy wielu kibiców nie potrafiło nawet wymówić, był zaskakujący. Zdziwienie zmalało, gdy okazało się, ile Brazylijczyk będzie zarabiał. Jemu można było to wybaczyć, każdy wiedział, że Carlos długo już nie pogra, że emerytura, że trzeba odłożyć trochę grosza…

Miesiąc później. Do Machaczkały przyjeżdża trzech nowych, ciekawych zawodników. Najpierw Jucilei, bardzo obiecujący defensywny pomocnik, który poszedł śladami starszego kolegi i przeniósł się do Rosji z Corinthians. Marokańczyk Mbark Boussoufa, który w lidze belgijskiej co sezon notował kilkanaście asyst i tylko trochę mniej bramek, jest następny. Później do klubu dołącza Diego Tardelli, pamiętany przez kibiców z Europy z gry w Realu Betis oraz PSV Eindhoven, a także z epizodu w „kanarkowej” reprezentacji.
Pod koniec sezonu 2010/2011 głośno spekuluje się na temat przyszłości Węgra, Balazsa Dzsudzsaka. W gronie kandydatów do pozyskania skrzydłowego PSV są tylko najmocniejsze kluby Starego Kontynentu. Tymczasem 24-latek wybiera Anży Machaczkała. W sierpniu 2011 roku doszło jednak do jeszcze bardziej zaskakującego ruchu transferowego. Samuel Eto’o, który mógłby sobie wybrać chyba każdy klub na świecie, również decyduje się na przeprowadzkę właśnie do Dagestanu. W cieniu tego transferu działacze klubu sprowadzają jeszcze piłkarza Chelsea, Jurija Żyrkowa, oraz wielki marokański talent, Mehdiego Carcelę-Gonzaleza.
17 lutego 2012 roku szkoleniowcem zostaje Guus Hiddink. Tydzień później kolejny zaskakujący, wielki transfer. Christopher Samba, wielkolud z Blackburn Rovers, o którego biły się między innymi Chelsea i Arsenal, zasila rosyjski klub.
Zastanówmy się, co skłoniło tych wszystkich świetnych zawodników do przeprowadzki na wschód. Poziom ligi rosyjskiej? Nie, chyba nie. Machaczkała to piękna europejska stolica, w której będzie się żyło jak w raju? No nie, raczej nie. Chęć zdobywania trofeów, zawojowania Europy w Lidze Mistrzów? A czy nie łatwiej byłoby w takim wypadku przenieść się do silniejszej drużyny? Przecież oferty były… Czyli chyba też nie o to chodzi. A, no tak! Przecież wszyscy najzwyczajniej w świecie polecieli na kasę! Powinienem był od tego zacząć tę wyliczankę.












