Julian Nagelsmann pożegnał się z rolą pierwszego selekcjonera reprezentacji Niemiec. 38-latek po przepracowaniu blisko trzech lat kończy swoją pracę w kadrze, która nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Nieudany okres w reprezentacji Niemiec z pewnością pozostawi rysę w jego trenerskim CV. Pracę oczywiście prędzej czy później znajdzie, ale czy będzie to klub z absolutnego topu Europy?
Nagelsmann, czyli złote dziecko niemieckiej myśli szkoleniowej, które nie zadziałało
Julian Nagelsmann od dawna był przymierzany do roli selekcjonera reprezentacji Niemiec. Już w Hoffenheim uchodził za trenera nowego pokolenia i jednego z najbardziej nowoczesnych szkoleniowców w kraju. To właśnie przy nim na dobre pojawiło się określenie „laptop coach”. Początkowo wielu podchodziło do jego metod z przymrużeniem oka. Już wtedy zaczął mówić o kontaktach w trzeciej tercji boiska, liczbie sprintów czy intensywności pressingu. Dziś takie analizy są już standardem.
Po trzech sezonach w Hoffenheim okazało się, że jego pomysł na piłkę działa. Klub z Sinsheim po raz pierwszy w historii awansował do Ligi Mistrzów, a Nagelsmann błyskawicznie stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych trenerów w Europie. Zamiast od razu objąć reprezentację, postawił jednak na dalszy rozwój w piłce klubowej. Najpierw prowadził Lipsk, później pracował w Bayernie, gdzie mimo sukcesów nie zdołał zrealizować wszystkich oczekiwań. Mimo to jego nazwisko regularnie pojawiało się w kontekście reprezentacji Niemiec.
Nagelsmann przejął reprezentację we wrześniu 2023 roku, gdy kadra potrzebowała nowego impulsu po nieudanej kadencji Hansiego Flicka. Pierwszym poważnym testem w roli selekcjonera kadry było domowe Euro 2024. Choć porażka z Hiszpanią w ćwierćfinale pozostawiła spory niedosyt, Niemcy odzyskali jakość i znów mogli patrzeć w przyszłość z optymizmem. Mundial miał być kolejnym etapem tego procesu. Tymczasem dwa lata później drużyna sprawiała wrażenie zagubionej. Styl gry się zmienił, podejście selekcjonera również, a zespół zatracił swoją tożsamość. Jak to możliwe, że ekipa wyglądająca tak dobrze podczas Euro na mundialu stała się zwyczajnie nijaka.
Nagelsmann zachorował na selekcjonerozę?
Największym problemem tej reprezentacji okazał się sam Julian Nagelsmann. Podczas pracy z kadrą zmienił się niemal nie do poznania. Trener, który jeszcze kilka lat temu otwarcie mówił, że praca szkoleniowca w 70% opiera się na komunikacji, . Według niemieckich mediów Oliver Baumann o utracie miejsca w podstawowym składzie dowiedział się z konferencji prasowej. Również rozmowy z zawodnikami miały zostać ograniczone do minimum i często odbywały się przez WhatsAppa, co zupełnie nie pasowało do jego dotychczasowego wizerunku. Do tego dochodziła decyzja o odcięciu reprezentacji od świata w bazie treningowej, a atmosfera wewnątrz zespołu miała być określana jako „potworna nuda”. Po porażce z Paragwajem nawet niemieccy dziennikarze zaczęli nazywać selekcjonera upartym i przemądrzałym.











