Finał Pucharu Anglii rozegrany na Wembley zakończył trwające już od prawie 120 lat rozgrywki Premiership. Mistrzowski tytuł po raz trzeci z rzędu wywalczył Manchester United, przy okazji zgarniając podwójną koronę (czempionat, Puchar Ligi Angielskiej i Klubowe Mistrzostwo Świata). Puchar Anglii natomiast powędrował do londyńskiej Chelsea. Start w Lidze Mistrzów zapewniły sobie zespoły z tzw. Wielkiej Czwórki: Manchester United, Liverpool, Chelsea zagrają w fazie grupowej, a Arsenal w IV rundzie kwalifikacyjnej. Do nowo powstałej Ligi Europejskiej zakwalifikowały się drużyny Evertonu oraz Fulhamu Londyn. Z Premiership musiały się pożegnać Middlesbrough, West Bromwich Albion oraz Newcastle. O minionym sezonie 2008/2009 ligi angielskiej w ramach cyklu „Na trybunie” dyskutowali Tomasz Bejnarowicz, Artur Kocurek, Mateusz Łukaszyk i Piotr Matuszak.
A.K.: Sir Alex Ferguson obiecywał zdobycie wszystkich możliwych trofeów. Ostatecznie jednak musiał się zadowolić zaledwie trzema pucharami. Czerwone Diabły zdobyły Klubowy Puchar Świata, Puchar Ligi Angielskiej i obroniły po raz trzeci z rzędu tytuł mistrza Anglii. Czy waszym zdaniem klub z Old Trafford miał szansę wygrać na wszystkich sześciu frontach? Czy Sir Alex może zaliczyć ten sezon do udanych?

M.Ł.: Moim zdaniem Sir Alex może jak najbardziej uznać ten sezon za udany. Zdobycie trzech trofeów, patrząc na ilość frontów, na których grały „Czerwone Diabły”, musi budzić szacunek. Czy Manchester miał szansę na zgarnięcie wszystkiego? W mojej opinii nie, bowiem rzadko w futbolu zdarza się, aby dana ekipa złapała wszystkie sroki za ogon.
T.B.: Zespół Alexa Fergusona pokazał w tym sezonie, że jest jednym z najbardziej utytułowanych klubów na świecie. Manchester miał duże szanse na zdobycie sześciu pucharów, ale ostatecznie zdobył trzy i zagrał w finale Ligi Mistrzów. W przyszłym sezonie drużyna Fergusona również będzie walczyć do końca o zdobycie wszystkich możliwych pucharów.
P.M.: Dzięki szerokiej ławce rezerwowych Manchester zdołał wywalczyć trzy trofea, co uważam za sukces tego zespołu. W dzisiejszych czasach to trudne zadanie i celowanie w sześć trofeów było mocno przesadzone., Owszem, można mówić o Barcelonie, która wygrała wszystko co miała „na stole”, ale w przypadku tej ekipy trochę wytchnienia dała liga, w której pod koniec sezonu występowała w rezerwowym składzie. Podsumowując: Ferguson powinien być zadowolony. Czy jest? Tego nie jestem pewien…
A.K.: W opinii wielu znawców ligi angielskiej największym przegranym minionego sezonu po raz kolejny okazał się Rafael Benitez. „The Reds” długo deptali „Czerwonym Diabłom” po piętach, pokonując ich nawet na Old Trafford 1:4. Ostatecznie musieli się jednak zadowolić drugą lokatą. Kto dla was jest największym przegranym sezonu 2008/2009?










