Jose Mourinho uważa się za człowieka, który jest w stanie przerwać dominację Barcelony w lidze hiszpańskiej. Portugalczyk po raz kolejny jednak zastrzega, że nie jest cudotwórcą, a jego misja przywrócenia blasku Realowi polegać będzie na ciężkiej pracy.
– Fani oraz media wymagają ode mnie wiele, chcą, abym był Harrym Potterem. Ja nim nie jestem. Na swój sukces pracuję naprawdę ciężko.
– Osiągnięciem byłoby dla mnie zdobycie przez te cztery lata (tyle trwa kontrakt Portugalczyka z Realem – przyp. red.) dziesiątego Pucharu Mistrzów w historii „Los Blancos” oraz zatrzymanie dominacji Barcelony. Wiem, jak nie przegrać z nimi meczu, problem w tym, że w sezonie jest 38 meczów, nie dwa.
Mourinho wziął również w obronę swojego rodaka, Cristiano Ronaldo, który od początku sezonu spisuje się fatalnie:
– On ma niesamowity potencjał. Jednak po tym, co pokazywał już nie raz w przeszłości, ciąży na nim ogromna presja. Ludzie oczekują, że Ronaldo w każdym meczu będzie strzelał bramki po przedryblowaniu dziesięciu graczy. Nie jest łatwo radzić sobie z taką presją.










