Nie od dzisiaj wiadomo, że polska reprezentacja ma na pozycji lewego obrońcy ogromne kłopoty. Na palcach jednej dłoni jesteśmy w stanie wymienić piłkarzy, którzy mogliby reprezentować Polskę i prezentowali by odpowiedni poziom. Typowych lewych obrońców mamy jak na lekarstwo, dlatego tym bardziej powinniśmy testować nowych zawodników. Młodzi obrońcy wspomniani w tytule mogą być dobrą alternatywą dla dziwnych pomysłów taktycznych dotyczących lewej flanki. Ich dobra postawa powoduje, że możemy myśleć o nich jako potencjalnych kadrowiczach. Zastanówmy się zatem jacy to piłkarze? Czym się charakteryzują? Który jest lepszy?
Charakterystyka piłkarzy
Michał Gurgul i Jakub Krzyżanowski to piłkarze, którzy wyróżniają się na tle ekstraklasy i innych piłkarzy na lewej obronie. Młodzi Polacy to przede wszystkim etatowi młodzieżowi reprezentanci Polski. Ich dobre występy nie umykają oku najlepszych klubów na świecie, stąd też pojawiające się zapytania z europejskiej elity ligowej. Ale pojedynczo. Zacznijmy od Gurgula.
Michał to piłkarz Lecha Poznań, który od kilku sezonów uchodzi za wielki talent i ma ogromne papiery na granie. Jego atuty w grze Lecha opierają się na grze do przodu. Uwielbia podłączać się do przodu i utrzymywać przy piłce. Często bierze udział w akcjach ofensywnych i pomaga w wyprowadzeniu piłki. Żeby nie być gołosłownym poprzyjmy moje słowa odpowiednimi danymi z przytoczonego radaru.

Michał Gurgul to zawodnik, którego procent dryblingu wynosi zatrważające 85.71%. Na radarze jest to wręcz określone mianem elitarnego grona wszystkich lewych obrońców w lidze. Myślę jednak, że z powodzeniem mógłby konkurować z piłkarzami, których zadania są typowo ofensywne jeśli chodzi o procent udanych dryblingów. Idźmy dalej. Jeśli chodzi o progresywne biegi i zdobywanie terenu, to notuje ich aż 1,69 na mecz. Wynik ten jest powyżej średniej piłkarzy na tej pozycji. Co jeszcze ciekawsze, młody zawodnik „Kolejorza” do świetnej gry w ofensywie dokłada dużą ilość podań progresywnych w ofensywne tercje boiska – 9,33 na mecz. Statystyka ta powoduje, że Gurgula powinniśmy rozpatrywać głównie jako nowoczesnego fullbacka.
Gurgul ma swoje słabe strony
Jak każdy człowiek ma on swoje mankamenty i słabe strony. Mimo jego świetnych warunków ofensywnych i pełnej gamy przydatności dla zespołu w budowaniu akcji, Michał nie jest specjalistą od pojedynków defensywnych. Spójrzmy na wykres. Gurgul pomimo świetnych warunków fizycznych słabo radzi sobie w wygrywaniu pojedynków w obronie. Pomimo, że jego współczynnik wygrywanych pojedynków powietrznych mieści się w ponad średnią. Wygrywa 64% pojedynków powietrznych i jest lepszy w tym aspekcie od Krzyżanowskiego. Problem jest jednak w momencie kiedy przeciwnik prowadzi piłkę po murawie.
Nie chodzi tutaj by go deprecjonować i próbować wmawiać, że nie potrafi bronić. Sęk w tym, że robi to na tyle ile potrafi, lecz nie wyróżnia się na tle innych bocznych obrońców. Pod tym względem ma duże braki względem Krzyżanowskiego, o którym wspomnę w dalszej części felietonu. W dodatku ma problemu w kreowaniu sytuacji bramkowych swoim kolegom. Niski procent dokładnych długich piłek i dośrodkowań powoduje, że nie do końca można polegać na nim w momencie transportu piłki w ostatnią część boiska.
Krzyżanowski to kompletnie przeciwieństwo Gurgula
Polak występujący w barwach Wisły Kraków nie jest już tak ofensywnie usposobionym piłkarzem jak jego odpowiednik z Lecha. Jakub to zawodnik, którego za młodu dostrzegło Torino. Zresztą, w barwach tego klubu występował w Primaverze i młodzieżowych rozgrywkach. Bardzo szybko wrócił jednak do Polski i wraz z Wisłą wywalczył awans do ekstraklasy.

Krzyżanowski to zawodnik, który w odróżnieniu od Gurgula nie ma cech ofensywnego, nowoczesnego obrońcy. Wręcz przeciwnie. Jego grę cechuje wysoka ilość odebranych piłek w destrukcji, przecięć i wygranych pojedynków 1vs1. Średnio, młody zawodnik notuje aż prawie 10 akcji defensywnych na mecz co pokazuje, że nie boi się wchodzić w pojedynki. Ma też niesamowity timing do ich wygrywania. Młody Polak jest pod tym względem jednym z najlepszych w lidze i widać, że sufit jest znacznie wyżej. I nie są to tylko utarte frazesy ekspertów. Na wykresie wszystkie akcje defensywne są u Krzyżanowskiego określone jako „elitarne” co wskazuje na jego typowe defensywne usposobienie.
W defensywie top, ofensywa do poprawy
Podobnie jak u Gurgula musimy pomówić o słabszych aspektach tego perspektywicznego zawodnika. Zawodnik ma problemy z grą w ofensywie i kreowaniem sytuacji. Jego współczynnik progresywnych biegów i podań jest znacznie niższy niż u Gurgula. Weźmy na tapet jeszcze udane dryblingi. Krzyżanowski notuje je na poziomie 31,25% co plasuje go poniżej średniej ligowej w tym aspekcie. Warto zaznaczyć jeszcze jedną rzecz jeśli chodzi o dośrodkowania, to Polak nie notuje ich zbyt dużo, bo zaledwie 1,86 na 90 minut. Jednakże jeśli chodzi o jego dokładność w tym aspekcie to plasuje się tuż nad średnią – 42,31% na mecz. Pokazuje zatem to jedno, mimo braków ofensywnych stara się wyciskać z akcji swojego zespołu tyle ile potrafi.
Krzyżanowski to przede wszystkim defensywnie usposobiony lewy obrońca, który dobrze radzi sobie w pojedynkach jeden na jednego, potrafi antycypować i mocno zabezpieczać swoją przestrzeń boiska.
Dobra forma może prowadzić do kadry
I tutaj przechodzimy do sedna całego tekstu i moich wypocin. Czy w obliczu kryzysu na lewej obronie w reprezentacji Polski nie warto spróbować czegoś nowego? Przemyślam Frankowski, który w ostatnim czasie występował na lewej obronie to ofensywny prawy obrońca/wahadłowy. Nie ma nic za bardzo wspólnego z występowaniem na tej pozycji, a operowanie jego słabszą nogą nie jest dla niego dobre. Z drugiej strony mamy Tymoteusza Puchacza, który udowodnił, że gdy jest w formie może być wartością dodaną dla kadry. Problem jednak w tym, że w reprezentacji nie prezentuje tego co w Sabahu. I owszem, zagrał krótko ale nie pokazał dlaczego to właśnie on powinien zostać nominalnym lewym obrońcą. Zdecydowanie lepiej wyglądał kiedy pod koniec swojego występu ze Szwecją został przesunięty nieco wyżej i z pozycji wahadłowego wspomagał Nicolę Zalewskiego i akcje Polaków.

Kolejny problem to system w jakim chcemy grać. Jan Urban rotuje ustawieniami taktycznymi i w każdym meczu wystawia inną formację. Nie służy to stabilności i budowie defensywy. Z mojego punktu widzenia Urban powinien w końcu postawić na system z czwórką z tyłu, ponieważ reprezentacja nie ma jakości by występować w trójce w obronie. Dodatkowego plusu całej tej sytuacji dodaje fakt, że prawie wszyscy nasi kadrowicze w bloku obronnym występują w czteroosobowym kwartecie z tyłu. Znają automatyzmy i wiedzą jak się zgrywać ze sobą podczas meczu. I tutaj upatrywałbym szansy zarówno dla Gurgula, jak i Krzyżanowskiego.
Jaka byłaby ich rola?
Jeżeli wzięlibyśmy pod uwagę czteroosobowy blok obronny to zdecydowanie Gurgul mógłby wskoczyć tutaj i zaprezentować swoje umiejętności. Z jednej strony jako nominalny lewy obrońca mógłby podłączać się do akcji ofensywnych, co w fazach przejściowych dawałoby nam możliwości na atakowanie poprzez wystawienie trójki stoperów z tyłu. Polak czuje się doskonale w grze kombinacyjnej, a mając obok siebie Zalewskiego i Zielińskiego mógłby posyłać świetne podania w kierunku wyższych tercji boiska.
Z kolei casus Krzyżanowskiego jest trochę inny. Polak ze względu na fakt, iż jest bardziej cofniętym i zapobiegawczo grającym obrońcą dawałby przestrzeń do podłączania się Mattiego Casha, który z prawej strony mógłby atakować przestrzenie tak, jak ma to w zwyczaju. Spowodowałby to, że Polacy mogliby mieć stabilność z lewej strony w postaci obrońcy, który wie jak wygrywać pojedynki oraz jak się przy nich zachowywać. Uważam też, że Kiwior nie jest zawodnikiem, który powinien tam występować więc taki obrót sprawy jeszcze bardziej awizuje możliwość powołania kogoś z dwójki Polaków.
Michał Gurgul do kadry, ale czy dla Krzyżanowskiego to nie za wcześnie?
Tutaj postaram się bardzo krótko. Nigdy nie jest za wcześnie. Michał Gurgul powinien na tą chwilę być etatowym kadrowiczem reprezentacji Jana Urbana. W jego przypadku nie powinno być żadnej dyskusji apropos tego czy trzeba go powołać. Odpowiedź jest prosta. TRZEBA! Im szybciej otworzymy się na jakieś świeże pomysły tym prędzej dostrzeżemy co tak naprawdę drzemie w naszym potencjale ligowym. Jeżeli chodzi natomiast o Jakuba Krzyżanowskiego, to w tym przypadku również można mieć argumenty ku temu by powołać obrońcę Wisły.
W mojej ocenie jest on na tym etapie kariery jednym z najlepszych obrońców ligi jeśli chodzi o aspekty defensywne. Fakt iż w jego kierunku spoglądają najlepsze kluby w Europie daje do zrozumienia, że nie należy się bać stawiać na młodzież. Zresztą, jak mówi stare porzekadło „Do młodzieży świat należy” a w przypadku problemów reprezentacji i ciągle narastających kłopotów należy chwytać i testować wszystkie opcje.






