Jest kilka rzeczy na świecie, o których wiedzą wszyscy, niezależnie od wieku, płci, wykonywanego zawodu czy posiadanego obywatelstwa. Jedna z takich oczywistych oczywistości głosi, że wszystko, co nie jest zabronione jest dozwolone. I tak teoretycznie jest. Teoretycznie.
Dalej jednak pojawia się mała czcionka i za jej pomocą gdzieś u dołu strony przedstawione są warunki takiego postępowania. Najczęściej można w nich przeczytać, że tego typu zachowanie musi być zgodne z naszym sumieniem, że nie może mieć destrukcyjnego wpływu na nasze otoczenie. Po zapoznaniu się ze wszystkimi ograniczeniami jakie są wypisane tym małym druczkiem musimy się zastanowić, czy obejście przepisów nikogo nie urazi. Jeśli uznamy, że nie, to działamy. Tak w ostatnim meczu LM zrobił Jose Mourinho. I rozpętała się burza.

Portugalczyk kazał swoim piłkarzom grać na czas, tak aby otrzymali żółtą kartkę, która „wyczyściłaby” ich konto. To prosty manewr, ale jednocześnie z dużą korzyścią dla klubu. Bo co się mogło stać Realowi, który wygrywał w Amsterdamie 4:0? Nic. A w przypadku, w którym Ramos i Xabi Alonso dostają kartkę w meczu z Auxerre i nie grają w 1/8 „Królewscy” mogliby mieć problem.
Dlatego polecenie Mou zostało wykonane. W komiczny sposób kartki złapali obaj wyżej wymienieni piłkarze i można było grać dalej. Tyle tylko, że zaraz podniósł się krzyk, że to niemoralne, że sprzeczne z duchem sportowej rywalizacji. UEFA powołała specjalną komisję, media na całym świecie są zbulwersowane, zewsząd słychać głosy potępienia. Ale czy słuszne?
Dla mnie to co zrobił Mourinho nie było złe. Było logiczne. Było prostym, nikogo nie krzywdzącym zabiegiem, który miał przynieść wymierną korzyść jego drużynie. Portugalczyk nie kazał nikogo sfaulować, nie kazał nikomu napluć w twarz, odepchnąć, czy wykazać się chamską postawą wobec przeciwnika. Po prostu powiedział, żeby panowie Ramos i Alonso długo wykopywali piłkę. Tyle.
Zresztą to nie pierwszy tego typu manewr na piłkarskich boiskach. Już wcześniej szkoleniowcy w ten sposób rozwiązywali problem kartek przed ważnymi spotkaniami. Teraz jednak może być problem, bo jeżeli UEFA podejmie decyzję, że takie zachowanie będzie karane, to piłkarze i trenerzy znajdą inny sposób. Zawsze można kogoś sfaulować, opluć, odepchnąć, bądź obrazić. Czy to lepsze niż wykopywanie piłki przez piętnaście sekund przy wyniku 4:0?











