Mistrzostwa Świata rozgrywane w 2026 roku na terenie Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady to siódma taka impreza w XXI wieku. Oznacza to, że w bieżącym stuleciu reprezentacje biorące udział w mundialu miały aż 28 szans zakwalifikowania się do najlepszej czwórki świata. Mimo faktu, że obecnie tytułu broni zespół z Ameryki Południowej, statystyka dla reszty świata jest mocno niekorzystna.
Czternaście spotkań półfinałowych. Dwudziestu ośmiu śmiałków, którzy stanęli naprzeciw siebie, by zawalczyć o miejsce w wielkim finale. Mistrzostwa świata w piłce nożnej dla piłkarzy są tym, czym dla większości sportowców igrzyska olimpijskie. Medal zdobyty na najważniejszym czempionacie daje bowiem „piłkarską nieśmiertelność” w pamięci kibiców na całym świecie. Jednocześnie, w XXI wieku poziom tych rozgrywek jest dostępny jedynie dla nielicznych.
Mistrzostwa Świata, a może jednak Europy?
W XXI wieku mundial rozgrywano na czterech kontynentach. W 2002 roku piłkarze udali się do Korei Południowej i Japonii, a w 2010 roku po raz pierwszy mistrzostwa świata rozgrywano na Czarnym Lądzie. Gospodarzem piłkarskiego święta została Republika Południowej Afryki. Piłkarze biegali także po boiskach w Niemczech, Brazylii, Rosji oraz Katarze. Jak zatem widać, FIFA przy wybieraniu gospodarzy mistrzostw świata nie ogranicza się do jednego kierunku. Inaczej przedstawia się jednak sytuacja z uczestnikami najważniejszych faz każdego z mundiali w tym wieku.
Mimo dwudziestu ośmiu miejsc, pośród najlepszej czwórki mistrzostw świata w tym wieku oglądaliśmy jedynie piętnaście reprezentacji. Aż dziesięć z nich to przedstawiciele europejskiej piłki. Dominację reprezentacji spod egidy UEFY potrafiło – kilkukrotnie – przełamać zaledwie pięć reprezentacji: trzy z Ameryki Południowej oraz po jednej z Afryki oraz Azji.

Europejską dominację regularnie od 2014 roku przełamuje Argentyna. Obecni mistrzostwie świata oprócz wygranej w 2022 roku, do finału dotarli także w 2014 roku, gdzie uznali wyższość Niemców po bramce Mario Götze’ego w dogrywce. Również w Stanach Zjednoczonych podopieczni Lionela Scaloniego spróbują „utrzeć nosa” Europie. Tym bardziej, że pozostali ostatnią reprezentacją spoza Starego Kontynentu w gronie walczących o puchar.
Odwrót Brazylii
W przeciwnym kierunku rozwija się historia innej reprezentacji z Ameryki Południowej. Brazylia to pierwszy mistrz świata z XXI wieku. W 2002 roku reprezentacja w składzie z m.in. Cafu, Roberto Carlosem, Ronaldinho, Rivaldo czy Ronaldo Nazario ograła w finale Niemców sięgając po mistrzostwo świata po raz piąty. Po raz drugi – i do tej pory ostatni w tym wieku – Canarinhos grali w najlepszej czwórce w 2014 roku. Mistrzostwa rozgrywane w Brazylii miały być wielką szansą na powrót gospodarzy na szczyt. Do zwycięstwa poprowadzić ich miał Neymar – wówczas jeden z najlepszych piłkarzy świata.
Skończyło się jednak na planach, a półfinałowa porażka z późniejszym triumfatorem, Niemcami, aż 1:7 do tej pory kładzie się cieniem na reprezentacyjnej historii samego Neymara i całego pokolenia brazylijskich piłkarzy. W 2026 roku nie pomogło nawet zatrudnienie wielkiego Carlo Ancelottiego oraz last dance Neymara. Brazylia wciąż nie jest wielka – odpadła już w 1/8 finału przeciwko Norwegii (1:2).
Europa dominatorem
To właśnie Argentyna oraz Brazylia są jedynymi reprezentacjami spoza Europy, które w XXI wieku oglądaliśmy w półfinałach więcej niż raz. Rekordzistami pod tym względem – licząc od 2002 roku – są reprezentacje Niemiec oraz Francji. Obie ekipy aż czterokrotnie kwalifikowały się do strefy medalowej. Dla „Trójkolorowych” obecny mundial jest trzecim z rzędu pośród najlepszych na świecie. Jest to zasługa Didiera Deschampsa, który jest trzecim szkoleniowcem, który dokonał takiej rzeczy. Po raz trzeci będziemy w półfinale Leo Messiego i jego argentyńskich kolegów.

Dwukrotnie w półfinale wystąpili – oprócz wspomnianej Brazylii – przedstawiciele czterech europejskich reprezentacji. Dla Holandii czasy te są już jednak nieco zamierzchłe. „Oranje” pośród najlepszych znaleźli się w 2010 oraz 2014 roku. Od tych sukcesów największym sukcesem jest ćwierćfinał z 2022 roku. Był to ogromny progres, bowiem w 2018 roku Holendrzy… nie zakwalifikowali się na imprezę rozgrywaną w Rosji.
Wydaje się, że również Chorwaci mają najlepszy okres za sobą. Lider reprezentacji, Luka Modrić, zbliża się do końca kariery, a jego następcy wspierani innymi doświadczonymi graczami (np. Ivanem Perisiciem) nie są w stanie nawiązać do sukcesów z lat 2018-2022. Do grona najlepszych po szesnastu latach wracają obecni mistrzowie Europy, a także mistrzostwie świata z 2010 roku. Reprezentacja Hiszpanii jest jednym z faworytów tegorocznego mundialu. Po ośmiu latach w półfinale oglądać będziemy także reprezentację Anglii. Thomas Tuchel kontynuuje to, co rozpoczął Gareth Southgate i wraz z „Synami Albionu” spróbuje powstrzymać Argentynę.
Jednostrzałowe przypadki
Aż dla siedmiu reprezentacji obecność w półfinale mistrzostw świata w tym stuleciu była jednorazowa. Na początek wysuwa się przede wszystkim przypadek mistrzów świata z 2006 roku, Włochów. Po sukcesie na niemieckich boiskach ekipa z Półwyspu Apenińskiego została co prawda mistrzem Europy w 2021 roku, lecz na mundialu albo nie ma jej w ogóle, albo bardzo szybko kończy swoją przygodę z mistrzostwami świata.
Jednokrotnie pośród półfinalistów znaleźli się Belgowie – w 2018 roku wrócili do domu z brązowym medalem wywalczonym z meczu o trzecie miejsce przeciwko Anglii. Wydawało się, że złote pokolenie z Kevinem de Bruyne’em oraz Thibautem Courtoisem może zwieńczyć swoje kariery sukcesem w Ameryce Północnej. Rozpędzająca się z meczu na mecz drużyna „Czerwonych Diabłów” została jednak zatrzymana w ćwierćfinale przez Hiszpanów. Podobnie sytuacja miała się z półfinalistą poprzedniego mundialu, Marokiem. Jedyny przedstawiciel Afryki w zestawieniu półfinalistów został jednak zatrzymany przez największych faworytów, Francję.
⚽️ Ile drużyn z Europy grało w półfinałach wszystkich edycji mundiali?
▪️2026 (3) – Argentyna 🇦🇷, Francja 🇫🇷, Hiszpania 🇪🇸, Anglia 🏴
▪️2022 (2) – Argentyna 🇦🇷, Francja 🇫🇷, Chorwacja 🇭🇷, Maroko 🇲🇦
▪️2018 (4) – Francja 🇫🇷, Chorwacja 🇭🇷, Belgia 🇧🇪, Anglia 🏴
▪️2014 (2) – Niemcy…— Cezary Kawecki | Statystyki piłkarskie 📊 (@CezaryKawecki) July 12, 2026
Jednorazową anomalią był również udział wśród najlepszych trzeciego przedstawiciela Ameryki Południowej – Urugwaju w strefie medalowej w 2010 roku. Pierwsi w historii mistrzowie świata znaleźli się w niej w kontrowersyjnych okolicznościach. W meczu ćwierćfinałowym Luis Suarez zablokował ręką piłkę zmierzającą wprost do bramki. Sędzia wyrzucił napastnika z boiska, a Asamoah Gyan nie trafił rzutu karnego. Johannesburg miał być świadkiem wielkiego sukcesu afrykańskiego kraju, lecz ponownie w historii futbolu do głosu doszło południowoamerykańska „ręka Boga”.
Cztery lata wcześniej rozpoczęła się przygoda Cristiano Ronaldo z mistrzostwami świata. Portugalia z wschodzą gwiazdą piłki nożnej dotarła do półfinału, gdzie o jedną bramkę lepsi okazali się Francuzi. Dla drużyny z Półwyspu Iberyjskiego było to jeden z największych sukcesów w mistrzostwach świata. Jedyny medal, brązowy, Portugalczycy zdobyli bowiem w 1966 roku. Mimo późniejszego mistrzostwa Europy z 2016 roku, pierwszy mundial Cristiano Ronaldo okazał się jednocześnie jego najlepszym. Portugalia w następnych latach nie była w stanie przejść fazy ćwierćfinału.
😁👏#FIFAWorldCup pic.twitter.com/0K5DjjdHCN
— FIFA World Cup (@FIFAWorldCup) July 6, 2026
Azjatycka anomalia z 2002 roku
Mistrzostwa w Stanach Zjednoczonych przez postać prezydenta kraju, Donalda Trumpa, zwiększający się komercjalizm oraz lubującego się w dolarach szefa FIFA, Gianniego Infantino oraz liczne kontrowersje sędziowskie przypomina nam o wydarzeniach z 2002 roku. O ile obecność Brazylii oraz Niemiec w wielkim finale nie budziła niczyjej wątpliwości, o tyle zestawienie pary walczącej o brązowy medal przed mundialem nikt się nie spodziewał. Czarnymi końmi imprezy okazali się bowiem reprezentanci Turcji oraz współgospodarze turnieju, Korea Południowa. Liczba decyzji sędziowskich na korzyść tych drugich do tej pory budzi ogromne kontrowersje. Po latach wciąż trudno wyjść z założenia, że Koreańczykom pomagały „tylko” własne ściany i murawa.
Nie da się jednak pominąć faktu, że dla Azji jest to jedyne miejsce w TOP 4 w całej historii mistrzostw świata. Dla Turcji brąz zdobyty w 2002 roku był największym sukcesem w historii, po którym aż pięciokrotnie.. nie zakwalifikowała się do finałowej imprezy. Turkowie wrócili do grona najlepszych dopiero w 2026 roku. A jak poradziły sobie te reprezentacje po 24 latach? Obie w dość słabym stylu odpadły po fazie grupowej. Wymowne.
Afryka – niewykorzystany potencjał
Afrykańscy piłkarza stanowią o sile największych lig świata. Mohamed Salah, Achraf Hakimi, Victor Osimhen to gwiazdy światowego formatu. Jednak mimo sukcesów w piłce klubowej zespoły z Afryki nie są w stanie przełożyć poziomu na piłkę reprezentacyjną. Maroko od kilku lat dołączyło do światowej czołówki, dość zaskakująco wchodząc do półfinału w 2022 roku. Również w tym roku Maroko okazało się najlepszą reprezentacją Afryki odpadając w ćwierćfinale. Blisko tej fazy rozgrywkowej byli również Egipcjanie. Jednak mimo prowadzenia 2:0 nad obrońcami trofeum, „Faraonowie” wypuścili prowadzenie i ostatecznie odpadli z rozgrywek.
Jak w tegorocznym mundialu spisali się pozostali przedstawiciele Afryki? Z grupy awansowali również przedstawiciele RPA, Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej, Algierii, Demokratycznej Republiki Kongo, Cabo Verde, Algierii oraz Ghany. Wszystkie te reprezentacje uległy jednak rywalom z innych kontynentów już w 1/16 finału. Świetne rozgrywki grupowe zostały zatem zaprzepaszczone już w pierwszej fazie pucharowej. Z grupy nie wyszli jedynie Tunezyjczycy, którzy w trakcie turnieju zdążyli zwolnić swojego trenera. Był to zatem najlepszy mundial w wykonaniu Afryki, która skorzystała na powiększeniu mundialu.
Wybrzeże Kości Słoniowej pierwszy raz w historii wywalczyło awans z grupy na Mundialu. 🇨🇮
Pomogło w tym pewne zwycięstwo z Curacao.
✍️ @brintomarka https://t.co/qvFfICvHTx
— iGol (@igolpl) June 26, 2026
To właśnie zamieszanie wśród afrykańskich federacji powiązane z liczną korupcją, różnymi strefami wpływów i kłótniami o pieniądze kładzie się cieniem na ich występy w mistrzostwach świata. Oprócz wspomnianych Tunezyjczyków, swoje problemy w USA mieli również Senegalczycy. Brak wypłaconej premii za ostatnie sukcesy, niepodpisany kontrakt trenera oraz niezadowalający standard bazy treningowej to jedynie nieliczne niedociągnięcia senegalskiej federacji. Warto również dodać, że na mundialu zabrakło reprezentacji Nigerii, która zajęła trzecie miejsce w ostatnim Pucharze Narodów Afryki oraz reprezentacji Kamerunu.
Historia nie jest po stronie Afryki
Historia w XXI wieku nie przemawia bowiem za reprezentacjami Afryki. Największy sukces to oczywiście półfinał dla Maroka w 2o22 roku. Ponadto zaledwie sześciokrotnie w tym wieku reprezentacje z Czarnego Lądu wychodziły z grupy, nie licząc trwających mistrzostw świata. Najdalej zaszli reprezentanci Senegalu w 2002 oraz Ghany w 2010 roku. Obie kadry odpadły dopiero w ćwierćfinale. Ponadto w 1/8 finału swoją przygodę z mundialem kończyła Ghana (2006 rok), Algieria i Nigeria w 2010 roku oraz Senegal w 2022 roku.
Najgorszym występem Afryki w tym wieku na mundialu był rok 2018. Afrykańscy reprezentanci – Tunezja, Nigeria, Maroko, Senegal, Egipt – w komplecie nie wyszli z grupy. Tegoroczny mundial pokazał jednak, że futbol na Czarnym Lądzie wciąż się rozwija. Awans z grupy niemal wszystkich przedstawicieli pokazuje, że piłka nożna w Afryce zyskuje na profesjonalizacji, a kształcenie piłkarzy w Europie przynosi efekty. Wciąż brakuje jednak najważniejszego – profesjonalizacji w gabinetach federacji na całym kontynencie.
W Europie też nie jest kolorowo
Wróćmy na kontynent europejski. Przedstawiciele UEFA dominują, co potwierdza czterokrotne zwycięstwo na mistrzostwach świata drużyn z Europy. Te jednak również wpadają w swoje kryzysy. Świetnym przykładem jest reprezentacja Włoch, której nie oglądamy na trzecim mundialu z rzędu! Po wygraniu mistrzostw świata w 2006 roku pod wodzą Marcello Lippiego, ten sam szkoleniowiec w 2010 roku odpadł z Squadra Azzurra już po fazie grupowej. Podobnie było cztery lata później w Brazylii. Cesare Prandelli nie wskrzesił Włochów i ponownie ci wrócili już po trzech meczach do domu. Występ w Brazylii był ostatnią do tej włoską obecnością. Mimo zdobycia mistrzostwa Europy, Włosi nie są w stanie zakwalifikować się na mundial. W tym roku w decydującym meczu okazali się gorsi od Bośni i Hercegowiny.
Klątwę mistrza świata odczuwają również w Niemczech. W 2014 roku reprezentacja prowadzona przez Joachima Loewa triumfowała w Brazylii po świetnym turnieju, w którym ograli gospodarzy aż 7:1. Co było dalej? Faza grupowa w Rosji i Katarze oraz odpadnięcie w 1/16 finału przeciwko Paragwajowi w trwającej imprezie. Reprezentacja Niemiec zmaga się z kryzysem pokoleniowym i na próżno szukać w jej szeregach takich zawodników jak Miroslav Klose, Phillip Lahm czy Bastian Schweinsteiger. Posadą za fatalny występ w Ameryce Północnej zapłacił Julian Nagelsmann.
Runda pucharowa trwa dalej, lecz wczorajsze rozstrzygnięcia wciąż szokują. Reprezentacja Niemiec 🇩🇪 po wygranej w 2014 roku zawodzi na kolejnym Mundialu. Dlaczego podopieczni Juliana Nagelsmanna przegrali z Paragwajem 🇵🇾? ⚽️👇#Mundial2026
🖋️ @szczena10https://t.co/mLEk759Iqs
— iGol (@igolpl) June 30, 2026
Innym aspektem, który należy mieć na uwadze w przypadku europejskiej dominacji jest przypadek jednorazowości sukcesu oraz problemów z późniejszym utrzymaniem poziomu przez te reprezentacje. Niemcy i Włosi osiągnęli piłkarski Olimp i sięgnęli po puchar mistrzów. Potem jednak zaliczyli spektakularne spadki. Podobne historie przydarzyły się również Turkom, Portugalczykom czy Belgom. Jednorazowy wyskok nie został przekuty w kolejne sukcesy cztery lata później. Natomiast Hiszpanie po zdobyciu tytułu mistrzów świata potrzebowali aż szesnastu lat, by powrócić do grona najlepszych.
Wyjątkiem w ostatnich latach są oczywiście reprezentacje Francji, Anglii czy Chorwacji. W tegorocznym mundialu swoje historyczne sukcesy osiągnęli również Norwegie oraz Szwajcarzy. Trudno jednak dopatrywać się tego, że za cztery lata inne europejskie reprezentacji dołączą do grona najlepszych na świecie. Najlepsi są o krok przed innymi i mimo wyrównanej walki, doświadczenie zdobyte przez dane nacje w poprzednich czempionatach do tej pory sprawia, że na nową reprezentację w gronie półfinalistów poczekamy co najmniej cztery lata.
Podsumowanie
W piłkę nożną gra się na całym świecie. Nie da się jednak ukryć, że najlepsze ośrodki piłkarskiej są usytuowane w Europie. To tutaj są najlepsze ligi oraz zawodnicy świata. Kraje arabskie oraz Stany Zjednoczone próbują dojść do zbliżonego poziomu dzięki milionom dolarów wydawanych na rozwój, szkolenie oraz najlepszych piłkarzy na świecie. Dominacja Europy jest jednak wciąż niekwestionowana. W sferze reprezentacyjnej blisko Europy jest Ameryka Południowa, która na swoim kontynencie ma wciąż najlepszą reprezentacją świata – Argentyna. Ta jednak w 2026 roku pozostała jedynym nie-europejskim przedstawicielem w fazie półfinałowej. Leo Messi i spółki muszą okazać się lepsi od europejskiej trójki: Anglii, Hiszpanii i Francji, by obronić tytuł.
Oczywiście to Europejczycy są najliczniejszą federacją na mundialu. Dzięki temu wzrasta również szansa na sukces reprezentacji z Europy. Jak jednak pokazuje historia w XXI wieku: nieważne, z kim mierzą się Europejczycy, są w stanie zdominować mistrzostwa świata, a mimo tego i tak Puchar Świata nie zawsze wraca do Europy. Europa dzieli i rządzi w światowej piłce, reprezentacje z Ameryki Południowej próbują się im przeciwstawić, a reszta świata? Reszta świata liczy na to, że w przyszłości dołączy do najlepszych zaburzając przyjęty obecnie podział sił. Przypadki występów Cabo Verde z 2026 roku czy Maroka z 2022 roku pokazują, że w futbolu nawet najtrudniejsze marzenia mogą się kiedyś spełnić…