Po awansie Francji do strefy medalowej mistrzostw świata 2026 trener „Trójkolorowych” Didier Deschamps dokonał kolejnej historycznej rzeczy. Został dopiero trzecim selekcjonerem w historii, który osiągnął trzy awanse do strefy medalowej. Jeśli weźmiemy pod uwagę awanse z rzędu, Francuz jest drugą osobą w historii, która tego dokonała. Deschamps już zapisał się w historii mundialu, ale jego legenda może być jeszcze większa, jeśli Francja wejdzie do finału.
Trzech w całej historii
W 96-letniej historii mundialu tylko trzech trenerów wprowadzało swoje drużyny trzy razy do strefy medalowej mistrzostw świata. Pierwszym, który tego dokonał, był Helmut Schon. Niemiecki szkoleniowiec w latach 1964–1978 był trenerem reprezentacji Niemiec Zachodnich i w tym czasie trzy razy z rzędu awansował do strefy medalowej mistrzostw. Pierwszy raz tej sztuki dokonał w 1966 roku, kiedy prowadzona przez niego drużyna doszła do finału, w którym po kontrowersyjnym meczu uległa gospodarzom tamtego turnieju, czyli Anglikom. Drugi raz Schon do 1/2 finału wszedł podczas meksykańskiego mundialu, kiedy prowadzona przez niego kadra zdobyła brązowy medal. W 1974 roku na Niemców nie było mocnych. Przekonali się o tym między innymi Polacy, którzy stanęli na drodze kadry Schona do finału. Niemcy wygrali cały turniej, pokonując w finale Holandię.
Drugą osobą, która tego dokonała, ale w większym odstępie czasowym, był Luiz Felipe Scolari. Brazylijski trener do strefy medalowej wszedł po raz pierwszy w 2002 roku z Brazylią, która została wówczas mistrzem świata. Cztery lata później dokonał tej sztuki z Portugalią, która zajęła 4. miejsce. W 2014 roku awansował ponownie z Brazylią, jednak tamtego turnieju najmilej wspominał nie będzie.
Trzecią osobą, która tego dokonała, jest właśnie Didier Deschamps. Francuski szkoleniowiec awansował do strefy medalowej po raz pierwszy w 2018 roku i zdobył wówczas mistrzostwo świata. Następnie cztery lata później powtórzył tę sztukę w Katarze. Wtedy Deschamps mógł zostać drugim trenerem w historii po Włochu Vittorio Pozzo, który wygrał dwa mistrzostwa świata z rzędu. Tej sztuki nie pozwoliła mu jednak dokonać Argentyna. Trzeci z rzędu awans Francji do fazy medalowej stał się faktem po pokonaniu 2:0 Maroka w ćwierćfinale tegorocznego mundialu.
Afera Anelki
Didier Deschamps selekcjonerem reprezentacji Francji został w 2012 roku po nieudanym dla „Trójkolorowych” Euro w Polsce i na Ukrainie. Francuz miał za zadanie odbudować francuską potęgę, która po mistrzostwach świata w 2006 roku podupadała. Pierwsze symptomy kryzysu były widoczne już w 2008 roku, kiedy Francja na Euro w grupie z Rumunią, Włochami i Holandią zdobyła raptem punkt i odpadła z kretesem już w fazie grupowej. Dwa lata później „Trójkolorowi” potrzebowali baraży, aby awansować na mundial w RPA. Sztukę awansu udało się osiągnąć, sam turniej okazał się jednak kompletną katastrofą.
Francji nie udało się wyjść z grupy, a symbolem tamtego turnieju została afera Anelki. Jej nazwa wywodzi się od piłkarza Nicolasa Anelki, który miał obrazić w przerwie drugiego meczu z Meksykiem trenera „Trójkolorowych” Raymonda Domenecha. Selekcjoner po tym incydencie zdecydował się odesłać go do domu. Ta decyzja odsłoniła napięcia w kadrze i brak szacunku do trenera, ponieważ zawodnicy poszli na otwartą wojnę ze sztabem. Żądali przywrócenia Anelki, na co oczywiście nie zgodził się trener. Brak skupienia na kwestiach sportowych doprowadził do oczywistego blamażu. Francja w dość kompromitującym stylu odpadła z grupy, w której były RPA, Meksyk i Urugwaj.











