Brazylia przegrała 1:2 z Norwegią w spotkaniu 1/8 finału mistrzostw świata. Neymar wszedł na boisko w 62. minucie i były to jego ostatnie minuty na mundialu. To spotkanie okazało się bowiem pożegnaniem Brazylijczyka z reprezentacją. 34-latek na światowym czempionacie debiutował 12 lat temu i od zawsze jego cel był jeden: przywrócić Brazylii mistrzostwo świata. Dziś wiemy, że to się nie udało, a sam piłkarz staje się symbolem największej posuchy w historii brazylijskiego futbolu.
Mundial wielkich nadziei
W roku 2014 mundial po 64 latach powrócił do kraju, który futbol kocha najbardziej na świecie – do Brazylii. Mieszkańcy tego największego państwa na kontynencie południowoamerykańskim liczyli, że będzie to turniej, który zmaże klęskę z 1950 roku, kiedy to Brazylia w dość kompromitującym stylu straciła w finale szansę na zdobycie swojego pierwszego tytułu mistrza świata. Człowiekiem, który miał poprowadzić „Canarinhos” do sukcesu, był Neymar – wówczas wielka nadzieja tamtejszej piłki, która rok wcześniej trafiła z Santosu do Barcelony za kwotę 80 milionów euro.
Pierwsze mecze tylko potwierdzały znaczenie Neymara. W spotkaniu otwarcia zdobył dwa gole przeciwko Chorwacji, a Brazylia wygrała wtedy 3:1. Potem został zatrzymany przez Guillermo Ochoę, który postawił się całej Brazylii, przez co mecz z Meksykiem zakończył się remisem 0:0. W ostatnim akordzie fazy grupowej 22-letni wówczas piłkarz zdobył kolejne dwie bramki – tym razem przeciwko Kamerunowi. Po pierwszej fazie turnieju wszyscy byli zgodni co do tego, kto jest absolutnym liderem „Canarinhos”.
Droga do piekła
Pierwszy mecz w fazie pucharowej Brazylia rozegrała z Chile. Spotkanie okazało się bardzo wyrównane i rozstrzygnęło się dopiero po rzutach karnych. „Canarinhos” dość niespodziewanie nie umieli poradzić sobie w regulaminowym czasie z rywalami, którzy byli wówczas jedną z większych sensacji turnieju. Chilijczycy wyrzucili wcześniej z grupy urzędujących mistrzów świata, Hiszpanów. Neymar rozegrał tamten mecz w całości i to on wykonał decydujący rzut karny, który dał Brazylii awans do ćwierćfinału.
W kolejnym spotkaniu na piłkarzy Luiza Felipe Scolariego czekała rewelacyjna Kolumbia. W tym meczu Brazylia również mocno drżała o wynik, choć ostatecznie udało jej się wygrać 2:1. Od 86. minuty rezultat zszedł jednak na dalszy plan. To właśnie w tym momencie kolumbijski obrońca, Juan Camilo Zuniga, wyskoczył do pojedynku i uderzył Neymara kolanem w plecy. Brazylijczyk musiał zostać zniesiony z boiska na noszach. Kilka dni później w wywiadzie powiedział, że gdyby Zuniga trafił go dwa centymetry niżej, mógłby wylądować na wózku inwalidzkim. Tragedia Neymara była tragedią całej Brazylii. Kraj pogrążył się w rozpaczy. Nawet ówczesna prezydent Dilma Rousseff przyznała, że ta kontuzja złamała serca wszystkim Brazylijczykom.











