Lionel Messi. Pierwsze skojarzenie? Barcelona. Drugie? Gol. Mnóstwo goli. Walka Argentyńczyka z Cristiano Ronaldo o miano najlepszego piłkarza globu w ciągu ostatnich kilku lat była mierzona między innymi zdobytymi przez obu panów golami. Messi jednak zaciął się ostatnio. Od 362 minut nie potrafi odnaleźć drogi do bramki rywali. Dziwię się, że lubujący się w około piłkarskim słowotwórstwie Hiszpanie nie wymyślili jeszcze na to określenia. Ja mam jedną propozycję. Otóż, moi drodzy… jesteśmy świadkami MessIndolencji.
Klątwa gola numer 500

16 marca 2016 roku. Spotkanie 1/8 finału przeciwko Arsenalowi. W 86. minucie Messi strzelił gola, którym ustalił wynik spotkania na 3:1 dla „Dumy Katalonii”. Była to również 499. bramka Argentyńczyka w karierze. W stolicy Katalonii już szykowano fetę z okazji kolejnego gola czterokrotnego zdobywcy Złotej Piłki – gola numer 500. Z całą pewnością specjalna koszulka z nazwiskiem Messiego i trzycyfrowym numerem została przygotowana zaraz po zakończeniu meczu z „Kanonierami”. Od momentu powrotu po kontuzji, a dokładnie w listopadzie, „La Pulga Atomica”nie strzelał tylko w siedmiu meczach, zdobywając przez ten czas 31 goli. Nikt więc nie spodziewał się tego, że na przekroczenie magicznej bariery, czyli pół tysiąca bramek w karierze, Argentyńczyk będzie kazał czekać aż tak długo. W kolejnych spotkaniach z Villarrealem, z Realem Madryt, z Atletico i Realem Sociedad Messi nie trafiał do siatki. Przyczyną tej strzeleckiej niemocy może być zmiana roli „Atomowej Pchły” w drużynie. Ostatnio gra bliżej środka pola, częściej rozgrywa, przejmuje rolę nieobecnego już w Barcelonie, Xaviego. Niemniej jednak 362 minuty bez gola czterokrotnego zdobywcy Złotej Piłki to niemal jak wieczność. #MessIndolencia
362 minuty – wieczność Barcelony
Barcelona poradziła już sobie w tym sezonie bez Messiego. Podczas kontuzji Argentyńczyka, kiedy wszyscy wróżyli „Blaugranie” porażkę, jego rolę przejęli Neymar i Suarez. „Barca” przegrała w tym czasie tylko jeden mecz z Sevillą na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. W czasie absencji „Atomowej Pchły” brazylijsko-urugwajski duet zdobył aż 18 goli, czym praktycznie zmonopolizował strzelanie dla Barcelony. Tylko trzy gole podczas nieobecności Leo padły łupem kogoś innego (jeden gol – Sergi Roberto, dwa – Rakitić). Tym razem jednak bez goli Messiego jest zdecydowanie trudniej. Neymar i Suarez zdobyli łącznie trzy bramki w czterech meczach. Barcelona wygrała tylko jeden z nich – z Atletico w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów. Dużo słabiej wygląda sytuacja w lidze. Remis z Villarrealem oraz przegrane z Realem i Sociedad sprawiły, że bezpieczna przewaga dziewięciu punktów nad Atletico i dziesięciu nad „Los Blancos” drastycznie zmalała. I poza Katalonią już cieszą się, że liga będzie ciekawsza. „Barca” nie może sobie pozwolić na więcej potknięć. „Rojiblancos” są już na odległość jednego zwycięstwa, „Los Merengues” tracą cztery punkty. Liga jest zagrożona. #MessIndolencia













