Rozgrywki Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów oficjalnie zainaugurowano w pierwszym tygodniu lipca. Mecze takich drużyn jak Mogren Budva czy SP Tre Fiori nie przynoszą tak wielkich emocji jak spotkania polskich ekip.
Jednakże lokalni nadawcy z Czarnogóry i San Marino postarali się o przekaz telewizyjny, pokazując naszym mediom jak należy dbać o nawet najmniejszą grupkę kibiców.
Wielkie pieniądze znów w grze
Jak to zwykle bywa przy każdym dużym przetargu na prawa telewizyjne, do walki o pokazywanie rozgrywek europejskich stanęli wszyscy liczący się nadawcy: TVP, Polsat, Canal Plus i koncern ITI. 23 maja UEFA oficjalnie potwierdziła zwycięstwo tego ostatniego do spółki z firmą Zygmunta Solorz-Żaka. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż pobito absolutny rekord pod względem zapłaconej sumy. Telewizja nSport będzie mogła pokazać wszystkie mecze LM począwszy od fazy grupowej przez następne 3 lata, po uiszczeniu opłaty wynoszącej 20 mln euro. Kwota ta jest o prawie 8 mln większa, którą zaoferowała ta sama stacja, walcząc w poprzednim przetargu. Ale to nie wszystko. Walka jaką stoczył koncern ITI z pozostałymi rywalami to mała bitewka w porównaniu do walki o tzw. pakiet mniejszościowy, w którego skład wchodzi środowy mecz fazy grupowej, wszystkie skróty oraz powtórki po zakończeniu każdej kolejki. Jednak przede wszystkim ów pakiet zawierał ewentualne wszystkie mecze polskich drużyn począwszy od fazy grupowej. Do głównej walki przystąpiły Polsat i TVP. Przypomnijmy, że obie stacje mają już ze sobą „na pieńku”, bo telewizja publiczna w ostatniej chwili straciła prawa do Euro 2008. Po reformie rozgrywek Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów szanse na awans znacznie wzrosły, co podniosło ostateczną cenę pakietu do 7 mln euro. Absolutnym zwycięzcą okazał się Polsat nabywając dodatkowo prawa do 203 meczów Ligi Europejskiej, największym przegranym – TVP, nie nabywając nic. Neutralne podejście do sprawy zaprezentował francuski Canal Plus, oferując tyle, ile uważał za słuszne.
Co z eliminacjami?
Do walki w Europie wystartowała już Polonia Warszawa, która w dobrym stylu pokonała na wyjeździe czarnogórską Buducnost. Niestety żadna z ww. stacji nie skusiła się na zakup jednorazowych praw do tego meczu. Organizacyjnie, jeśli jest produkowany obraz (a w tym przypadku jego realizatorem była czarnogórska telewizja) to wszystko da się załatwić w kilka godzin. Teoretycznie, najbardziej powinno na tym zależeć stacji „ze słoneczkiem”, gdyż to ona ma większy od nSport zasięg. Mimo to, ani na mecz rewanżowy Czarnych Koszul, ani na mecze Legii, Lecha i Wisły w eliminacjach Ligi Mistrzów nie zgłosił się nikt. Z czystej przyzwoitości oraz dla podtrzymania tradycji mogłaby te prawa zakupić TVP, jednak ostatnie kłótnie o abonament telewizyjny i finansowanie mediów publicznych zdają się zasłaniać dobro polskiego kibica. Ponadto Telewizja Publiczna nie zamierza prezentować meczów eliminacyjnych polskich drużyn, by w razie ich awansu do fazy grupowej, nie robić „reklamy” Polsatowi, który ma prawa do transmisji tych spotkań.










