Śląsk Wrocław podejmował na Tarczyński Arena Piast Gliwice w 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Klub ze stolicy Dolnego Śląska przystąpił do tej rywalizacji po zwolnieniu Ante Simundzy oraz po porażce 3:1 w Radomiu z Radomiakiem. Daniel Myśliwiec przybył ze swoją drużyną, by wykorzystać swój dobry moment i słabości rywala. Finalnie nikt nikogo nie zaskoczył i nie ujrzeliśmy goli w tej rywalizacji.
Zaskakujący wybór
Śląsk Wrocław nie słynął ze wzorowej gry defensywnej pod wodzą byłego trenera. Piłkarze WKS-u nie zaprzyjaźnili się z czystym kontem, choć w swoim ostatnim meczu na własnym stadionie wygrali 2:0. Toni Golem, który poprowadził gospodarzy w sobotnie popołudnie, dokonał dwóch zmian względem poniedziałkowej rywalizacji. Mariusz Malec, który był podstawowym stoperem u słoweńskiego szkoleniowca, usiadł na ławce rezerwowych. Marko Dijaković zajął pozycję półlewego stopera obok Lamine Ba i Dominika Szali. Austriak pokazał się ekstraklasowej publiczności po raz pierwszy w tym sezonie i w całej swojej karierze.
Drugą zmianą w podstawowym składzie było pozbycie się jednego nominalnego napastnika kosztem kolejnego pomocnika. Piotr Samiec-Talar partnerował Przemysławowi Banaszkowi na papierze, a Eniss Shabani wskoczył do pierwszej „11”. Malaly Dembélé rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych. Grzegorz Tomasiewicz otrzymał szansę w tej potyczce, która była dla niego wyjątkowa. 30-latek spędził cztery sezony w niebiesko-czerwonych barwach.
Daniel Myśliwiec nie ruszał swojego składu poza tymi elementami, które same prosiły się o wymianę. Quentin Boisgard wrócił do wyjściowego zestawienia po tym, jak pauzował za kartki. Jakub Łabojko usiadł na ławce rezerwowych, a Oskar Leśniak grał jako drugi środkowy pomocnik. Piast Gliwice wymienił lewego obrońcę, ponieważ było to konieczne. Filip Borowski stał się beneficjentem zawieszenia Jakuba Lewickiego. Czekaliśmy na kolejne błyski Hugo Vallejo i Leandro Sanci oraz pojedynki Andreasa Katsantonisa z obrońcami gospodarzy.
Obrazki, które znamy…
Piast Gliwice nękał od samego początku długimi zagraniami za linię obrony Śląska Wrocław. Goście wypracowali sobie rzut rożny po jednej z takich akcji. Już w 3. minucie powinniśmy ujrzeć pierwsze trafienie. miał kapitalną okazję, aby z dwóch metrów wpakować piłkę do siatki, lecz przestrzelił ponad bramką. Zawodnicy gospodarzy nie popisali się przy bronieniu tego stałego fragmentu gry i mogli odetchnąć po pudle cypryjskiego gracza.











