Szczególnie ważny jest to mecz dla przyjezdnych. Goście ostatnio ,delikatnie mówiąc, nie imponują znakomitą dyspozycją. Wszyscy już właściwie wręczali Diego Simeone jego drugi trenerski tytuł mistrza Hiszpanii, aż nastąpiło pewne zatrzymanie. Liga wróciła do żywych, Atletico wciąż ma przewagę, ale już zdecydowanie mniejszą. Villarreal z kolei z jednej strony awansował do 1/8 Ligi Europy, ale ligowe granie nie wygląda już tak dobrze. Tu trzeba prawdziwego ognia na boisku. Murawa musi się „palić”, a piłkarze walczyć do ostatniej kropli krwi.
Gospodarze nie wygrali w La Liga od 8 stycznia, kiedy to pokonali na wyjeździe Celte Vigo. Nie jest to wynik jakiego oczekiwano zatrudniając Unai’a Emery’ego na El Madrigal. Inaczej sytuacja wygląda w europejskich pucharach, gdzie ostatnio wyeliminowali zawsze groźny RB Salzburg wygrywając pewnie oba spotkania i nie dając żadnych szans rywalowi. W tabeli złożonej z wyników ostatnich 10 kolejek „Żółta łódź podwodna” zajmuje dopiero 10 miejsce z dorobkiem 12 punktów. Atleti jest w podobnej sytuacji, różnica jest taka, że nie wygrywają ostatnio na żadnym froncie. Znaczący spadek formy zespołu Simeone jest widoczny gołym okiem. Mecze, które w rundzie jesiennej wygrywali siłą woli, teraz remisują albo wręcz przegrywają. Ostatnie 3 spotkania to dwie porażki i jeden remis. Jeśli Simeone marzy o mistrzostwie musi ponownie naoliwić swoją maszynę do wygrywania.
Urugwajska moc
Gwiazdy obydwu zespołów nie są zbyt trudne do wytypowania. W Atletico bezwzględnie jest nią Luis Suarez. Napastnik, który latem przyszedł do zespołu z Wanda Metropolitano za śmieszne jak na dzisiejsze czasy 5 milionów euro. Barcelona oddając Urugwajczyka, wzmocniła jednego z dwóch najgroźniejszych rywali w ligowych bojach o mistrzostwo Hiszpanii. Transferowy majstersztyk dyrektora sportowego Andrea Berta oraz prezydenta klubu Enrique Cerezo. El Pistolero po ostatnim sezonie w Barcelonie przez wielu był już skreślony. Tymczasem przyszedł do Los Colchoneros i dosłownie wbił z piłką do bramek rywali. 16 bramek i 2 asysty to dorobek bardzo imponujący. Przez dłuższy czas 34 letni zawodnik przewodził klasyfikacji Pichichi dla najlepszego strzelca La Liga. Aktualnie złapał delikatną zadyszkę, nie strzelił w ostatnich 4 spotkaniach. Jednak na pewno nie można go ponownie skreślać, strzelać gole potrafi jak mało kto. Może to pokazać już dziś wieczorem.
https://twitter.com/messi10_rey/status/1365738330076418049?s=20











