Najciekawszym spotkaniem 18. kolejki Primera Division będzie niedzielny mecz wicelidera – Realu Madryt – z trzecią drużyną w tabeli – rewelacyjnym Villarrealem. W pozostałych, interesujących spotkaniach, Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Deportivo, Hercules z Atletico, natomiast w Walencji dojdzie do derbów dwóch klubów z tego miasta.
Deportivo La Coruna – FC Barcelona
Kolejna bitwa podopiecznych Miguela Lotiny o ligowe punkty, tym razem z rywalem najtrudniejszym z możliwych.
Passa gospodarzy, polegająca na masowym gromadzeniu punktów, zakończyła się jakiś czas temu, ale obecnie prezentowana dyspozycja, czyli gra w kratkę, jest i tak bardziej obiecująca i satysfakcjonująca niż ta prezentowana wczesną jesienią. Zawodnicy z El Riazor w ostatnim czasie odnieśli dwa ważne zwycięstwa, w lidze z Athletikiem Bilbao (2:1 wywalczone na San Mames, co udaje się mało komu!) oraz w Copa del Rey 3:1 z Cordobą, które dało graczom „Depor” awans do ćwierćfinału. Tam ich przeciwnikiem będzie Almeria. Jednak przedtem, czyli już jutro o godzinie 20, będą podejmować na własnym stadionie lidera, Barcelonę. Jako że „Blaugrana” potrzebuje punktów, a na mecz z zespołem z La Coruny wraca Leo Messi, wynik jest łatwy do przewidzenia.

Jeśli chodzi o „La Pulgę”, to zdążył on już wystąpić w pucharowym meczu „Barcy” z Athletikiem Bilbao. Katalończycy co prawda tylko zremisowali to spotkanie 1:1 (po bramce Abidala – co nie często się zdarza), ale zważywszy na to, że na Camp Nou padł bezbramkowy remis, podopieczni Guardioli awansowali do kolejnej rundy. Jednak w lidze Barcelona gra zdecydowanie ładniej i skuteczniej. Jeśli ta tendencja się utrzyma, Deportivo, mimo atutu własnego boiska, zostanie wysoko pokonane. Z drugiej strony, jeśliby przypomnieć sobie mecz „Barcy” z Levante, wygrany zaledwie 2:1, można mieć wątpliwości, co do wyniku najbliższego spotkania…
W sobotnim meczu z pewnością nie zagra Claudio Morel (kontuzjowany w pojedynku z Cordobą), a po stronie Barcelony – Carles Puyol.
Real Madryt – Villarreal CF
Czyli zapowiadany na początku hit kolejki. Mecz, który odpowie na pytanie, czy w Hiszpanii rzeczywiście liczą się tylko „Barca” i Real, czy też może Villarreal w tym sezonie jest tak mocny, że może pomieszać szyki „Los Blancos”?
Real dalej bez straty punktów goni Barcelonę w ligowej tabeli. Nie zmniejsza jednak dystansu, jedenastka Guardioli bowiem również za każdym razem zgarnia ich komplet, ale co najważniejsze, przewaga „Blaugrany” nie wynosi więcej niż można odrobić w jednym spotkaniu. Ostatnie dwa mecze Realu trudno nazwać typowymi. W poniedziałek ekipa Mourinho w dziwnych okolicznościach wywalczyła trzy punkty na Alfonso Perez (wygrała, ale Getafe strzeliło dwie ładne bramki). W czwartek natomiast, grając w niemal rezerwowym składzie, „Los Merengues” przegrali w Walencji z Levante 0:2. I jeśli ofensywa zaprezentowała się tragicznie, to obrona była praktycznie bezbłędna. Co to oznacza w kontekście meczu z Villarrealem? Jeśli Real ma sięgnąć po trzy punkty, atak musi funkcjonować zdecydowanie lepiej.












