Sobotnie mecze Ligue 1 w większości przypadków zakończyły się bez większych niespodzianek. Monaco wygrało z Saint Etienne, Lille i Nantes rozgromiło swoich oponentów. Na dobrą drogę wracają piłkarze z Tuluzy, wygrywając kolejny mecz.
Zwycięstwa faworytów
Bez niespodzianek zakończyły się spotkania w Monako, Lille, Nantes i Tuluzie. Podopieczni Claudio Ranieriego po ciężkiej przeprawie wygrali z Saint Etienne 2:1. Pierwszy gol dla gospodarzy padł po 15 minutach gry. Świetne podanie Jamesa Rodrigueza na bramkę zamienił Carrasco. Goście wyrównali w drugiej połowie. Cohade popisał się znakomitą asystą, a strzelcem bramki był Romain Hamouma. Pod koniec meczu drużynie Monaco prowadzenie dał Ocampos. Znowu asystą popisał się były zawodnik Porto, James Rodriguez.

Na stadionie w Lille LOSC pewnie wypunktowało AC Ajaccio. Zawodnicy z Korsyki pierwszą bramkę stracili w 17. minucie spotkania za sprawą Pape Souare. Kolejne dwa gole padły w następnej połowie pojedynku. Najpierw trafił Gueye, a potem Kalou.
Takim samym rezultatem zakończył się mecz w Nantes. „Kanarki” nie dały żadnych szans niżej notowanemu zespołowi z Evian. Pierwszą bramkę gospodarze zdobyli po zaledwie dwóch minutach gry. Asystował Gakpe, a akcję wykończył Dordević. Gospodarze podwyższyli wynik spotkania przed końcem pierwszej połowy. Kolejne trafienie na swoje konto zapisał Dordević. Trzecią bramkę w 63. minucie spotkania dołożył Djilobodji.
Toulouse potwierdziła, że wraca na właściwe tory. Na własnym stadionie pokonała wyżej notowaną drużynę z Nicei z rezultatem 1:0. Jedyne trafienie po dwóch kwadransach gry zdobył Ben Yedder.
Szarżujący beniaminek
Guingamp nie traci tempa. Ostatnio na własnym stadionie rozbił ekipę z Sochaux 5:1. Dzisiaj jego ofiarą padło Stade Rennes. Mecz zakończył się wynikiem 2:0. Obie bramki gospodarze zdobyli w drugiej połowie spotkania. Gola na 1:0 w 47. minucie strzelił Sorbon. Chwilę potem drugie trafienie dołożył Yatabare.
Valenciennes wreszcie bez porażki

Na Stade du Hainaut spotkały się dwie drużyny, za którymi ciągną się niechlubne serie. Valenciennes przegrało siedem ostatnich meczów, a Reims zaliczyło pięć remisów z kolei. Podobnie było tym razem. Goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Po półgodzinie gry do bramki gospodarzy trafił Oniangue. Stade de Reims utrzymywało zwycięstwo aż do ostatniej minuty spotkania, kiedy to Enza-Yamissi wyrównał na 1:1.











