Finał Superpucharu Polski pierwotnie miał się odbyć 9 sierpnia. Niestety sytuacja epidemiologiczna w warszawskiej drużynie sprawiła, że starcie to odbyło się dopiero dzisiaj. I nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że tegoroczny finał odbył się w przerwie na reprezentacje. Ostatecznie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria „jedenastek”, w której lepsza okazała się drużyna Cracovii!
Nie da się ukryć, że prestiż tegorocznego finału Superpucharu Polski nieco zmalał. Przyzwyczailiśmy się już, że mecz ten rozpoczyna w naszym kraju piłkarski sezon. W tym roku niestety przez wspomnianą pandemię koronawirusa jest inaczej. Ligowi mistrzowie bowiem muszą się mierzyć ze zdobywcami pucharu w trakcie rozgrywek, i to w przerwie na reprezentację.
Obie drużyny dość mocno na tym ucierpiały. Nie nam oceniać, która mocniej, ale można jednak odnieść wrażenie, że ekipą tą jest Legia Warszawa. A to dlatego, że oprócz sześciu piłkarzy, którzy zostali powołani do kadry narodowej (Michał Karbownik, Jose Kante, Walerian Gwilia, Filip Mladenović, Bartosz Slisz i Maciej Rosołek), zabrakło dzisiaj również jej obecnego szkoleniowca – Czesława Michniewicza. 50-latek dzisiejszy finał musiał obejrzeć w Serbii, gdzie przebywa na zgrupowaniu z kadrą Polski do lat 21. Z Cracovii natomiast na reprezentację udało się trzech podstawowych piłkarzy – są to: Sergiu Hanca, Florian Loshaj oraz Karol Niemczycki.
– Jeśli chodzi o skład, to trener Michniewicz w pełni go wybiera, ja natomiast będę dyrygował wszystkim przy linii. Na wydarzenia podczas meczu razem z Przemkiem Małeckim (asystentem Czesława Michniewicza – przyp. red.) będziemy reagować – tłumaczył na konferencji przedmeczowej Marek Saganowski, który miał dziś okazję poprowadzić pierwszą drużynę Legii po raz drugi w karierze. Wcześniej zastępował Aleksandara Vukovicia w kwietniu 2019 roku w wygranym 2:1 meczu z Lechią Gdańsk.
Od początku dużo zamieszania
Można powiedzieć, że w dzisiejszym spotkaniu sporo się działo jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Najpierw tegoroczny finał został przełożony. Następnie, kiedy już wydawało się, że wszystko będzie w porządku, dzisiaj z samego rana PZPN ogłosił, że należało dokonać zmiany arbitra wyznaczonego do prowadzenia wieczornego meczu. Okazało się, że niedysponowanego Mariusza Złotka zastąpi Wojciech Myć.
– Polski Związek Piłki Nożnej informuje, że dokonano zmiany sędziego na mecz o Superpuchar Polski 2020. Z powodów zdrowotnych spotkania nie będzie mógł poprowadzić Mariusz Złotek. Na nowego arbitra głównego wyznaczono Wojciecha Mycia – czytamy w oświadczeniu PZPN-u. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze reakcje internautów. Sędzia Myć bowiem kilkukrotnie zasłynął z błędnych decyzji, a wynikać one mogły przede wszystkim z niezbyt bogatego doświadczenia arbitra, który całkiem szybko awansował na najwyższy szczebel rozgrywek.
https://twitter.com/piotr_kotula/status/1314645814845857794?s=20










