LE: Czwartek pełen emocji


16 lutego 2012 LE: Czwartek pełen emocji

Mimo że Liga Europy oczywiście nie przyciąga takiej uwagi jak Champions League, to w tym sezonie los sprawił, że 1/16 finału tych europejskich rozgrywek drugiej kategorii może zadowolić niejednego konesera futbolu. To pewne – już dzisiaj wieczorem czeka nas mnóstwo emocji.


Udostępnij na Udostępnij na

Te rozpoczną się już o 18 w Moskwie, gdzie Lokomotiw podejmie Athletic Bilbao. Hiszpanom w dobrej grze może przeszkodzić oczywiście mróz, jaki zapewne zastaną w stolicy Rosji, a także, co prawda nieliczne, kontuzje Gurpegiego, Igora Martineza i Raula Fernandeza. Dla gospodarzy będzie to jednak dopiero pierwszy mecz o stawkę w 2012 roku (choć w sparingach radzili sobie świetnie, stracili tylko jednego gola w siedmiu meczach), więc to będzie przewaga przyjezdnych, którzy są w rytmie meczowym. Poza tym Lokomotiwowi nie pomoże też najnowszy nabytek, Roman Pawliuczenko, który po pierwsze przyszedł do klubu za późno, by go zgłosić do rozgrywek, a poza tym grał już w LE w barwach Tottenhamu.

Już o 19 swoją przygodę z LE zacznie Manchester United
Już o 19 swoją przygodę z LE zacznie Manchester United (fot. Skysports.com)

O 19 na boiska, prócz Legii i Sportingu, wyjdzie jeszcze 10 drużyn. Najciekawiej będzie w Amsterdamie, gdzie zmierzą się jedne z najbardziej utytułowanych klubów na kontynencie – Ajax i Manchester United. Gospodarze zdobyli w zeszłym sezonie krajowy dublet, a fazę grupową LM stracili w dość dziwnych okolicznościach. Wszystko szło dobrze, ale ostatnio ekipa z Amsterdam Areny gra bardzo słabo, czego efektem jest dopiero szóste miejsce w lidze. Jutro nie zagrają Janssen i Enoh, a sir Alex Ferguson w domu zostawił Evrę, Giggsa, Berbatowa, Andersona, Vidicia i Lindegaarda.

Dużo emocji powinien dostarczyć pojedynek w Rzymie, gdzie Lazio podejmie Atletico Madryt. Gospodarze spisują się w tym sezonie nadzwyczaj dobrze i zajmują obecnie trzecie miejsce w tabeli Serie A. W dzisiejszym starciu zabraknie jednak kilku piłkarzy. Kontuzje leczą Brocchi, Mauri i Rocchi, a Alfaro nie został zgłoszony do rozgrywek, pod znakiem zapytania stoi gra Radu oraz Diasa. Atletico po fatalnym okresie pod wodzą Manzano odżyło, odkąd do klubu przyszedł Diego Simeone. Z Argentyńczykiem na ławce klub ze stolicy Hiszpanii nie stracił jeszcze bramki i awansował na szóste miejsce w tabeli La Liga. Mimo że lista kontuzjowanych nie jest dość długa, bo jutro nie zagrają tylko Antonio Lopez i Tiago, to szczególnie stratę tego drugiego „Los Rojiblancos” mogą odczuć bardzo dotkliwie. Portugalczyk to w tym sezonie jedna z jaśniejszych postaci zespołu, rozgrywający pełną gębą.

Mario Balotelli będzie chciał znowu poprowadzić City do wygranej...
Mario Balotelli będzie chciał znowu poprowadzić City do wygranej… (fot. skysports.com)

W Holandii odbędzie się o 19 jeszcze jedno spotkanie. AZ Alkmaar podejmie Anderlecht Bruksela. Będzie to więc pojedynek liderów Eredivisie i Jupiler League. Oba zespoły wygrały ostatnio swoje ligowe spotkania – Belgowie 2:1 ze Standardem, a Holendrzy 2:0 z Excelsiorem. Jedynym problemem wśród „Paarswit” jest choroba Matiasa Suareza, ale powinien być on do dyspozycji trenera. W Austrii Red Bull Salzburg zmierzy się natomiast z Metalistem Charków. Już przed pierwszym gwizdkiem jedno jest pewne: po tym dwumeczu albo Austria, albo Ukraina straci swojego ostatniego reprezentanta w rozgrywkach. Dla obydwu drużyn będzie to również pierwszy mecz o stawkę w tym roku. W sparingach Metalista po początkowych porażkach przyszło kilka zwycięstw (m.in. 4:0 z Polonią Warszawa) i wydaje się, że Ukraińcy są dobrze przygotowani. Austriacy rok 2012 mieli zacząć w ostatni weekend, ale ich spotkanie z Wackerem Innsbruck zostało przełożone ze względu na warunki atmosferyczne. W swoich meczach przygotowawczych „Byki” wygrały cztery raz, a po razie zremisowały i przegrały. W ostatnim spotkaniu o tej porze Viktoria Pilzno podejmie Schalke. Oczywiście zdecydowanym faworytem tego starcia są Niemcy i to nawet mimo nie najlepszego startu do rundy rewanżowej oraz ostatniej porażki 3:0 z Borussią Moenchengladbach. Czesi, którym udało się zaznać w tym sezonie smaku Ligi Mistrzów również jeszcze nie zaczęli oficjalnie roku 2012 i trudno sobie wyobrazić, by mogli cokolwiek zrobić w pojedynku z „Königsblauen”.

Ledwo zakończą się emocje po tych spotkaniach, a już zaczną się następne. W meczach o 21:05 na czoło wysuwa się oczywiście pojedynek Porto z Manchesterem City. „Smoki” będą bronić tytułu wywalczonego w zeszłym sezonie, ale na pewno nie są z tego zadowolone. W końcu mistrzowie Portugalii grali w Champions League i liczyli na wyjście z grupy. Z drugiej strony mamy Manchester City, zmierzający po mistrzostwo Anglii, który również więcej obiecywał sobie po fazie grupowej LM. Niektórzy powiedzą, że „Citizens” mogą potraktować te LE po macoszemu, ale trzeba pamiętać, że teraz przed nimi wolny weekend, więc nie muszą się w żaden sposób oszczędzać. Emocje są gwarantowane, choćby dlatego, że trenerzy mają niewielkie problemy z kontuzjami. Victor Pereira nie będzie mógł skorzystać z Marca Janko, trudno się też spodziewać, że po stronie gości wystąpią bracia Toure. Wrócić może za to zawieszony ostatnio w lidze Balotelli.

Mirosław Sznaucner postara się wraz z kolegami o kolejną sensację
Mirosław Sznaucner postara się wraz z kolegami o kolejną sensację (fot. paokmania.gr)

Inny angielski zespół, Stoke City, podejmie hiszpańską Valencię. „Nietoperze” zdają się być faworytami tej rywalizacji, ale „Garncarze” niejednej mocnej drużynie już krwi napsuli, szczególnie u siebie. Będzie to zderzenie typowo angielskiego, siłowego futbolu z hiszpańską techniką i finezją. Poza tym Toni Pulis będzie mógł wystawić najsilniejszy skład, a Unai Emery nie skorzysta na pewno z usług Jordiego Alby i Sergio Canalesa, zdecydował się też nie powoływać Parejo. Przenieśmy się teraz do Niemiec, gdzie Hannover zagra u siebie z Clubem Brugge. Gospodarze w ostatnim meczu ligowym rzutem na taśmę uratowali punkt, dzięki bramce Artura Sobiecha. Ich przeciwnicy są natomiast w dobrej formie, zwyciężyli bowiem w czterech spotkaniach i w tabeli awansowali na drugie miejsce. Dzisiaj w ich zespole nie zagrają Dhoest Gijseghem, De Jonghe, Blondel, Odidja-Ofoe, Jorgacević oraz Bakenga.

Na stadionie, na którym odbędzie się tegoroczny finał LE, Stuea Bukareszt podejmie Twente Enschede. Gospodarze jak do tej pory grali tylko towarzysko, przyjezdni za to w ostatniej kolejce przegrali u siebie z Heraclesem 2:3 i spadli przez to na piąte miejsce w tabeli. Dla Steve’a McClarena będzie to pierwszy mecz wyjazdowy, odkąd powrócił na ławkę trenerską Twente. W dalekiej Turcji Trabzonspor, który z LM wyleciał przez to, że niepotrzebnie kombinował, zagra z innym holenderskim przedstawicielem, czyli PSV Eindhoven. Trener Fred Rutten nie będzie mógł skorzystać z Labyada, Pietersa i Tamaty. Holendrzy oczywiście walczą w swojej rodzimej lidze o mistrzostwo, Trabzonspor jest natomiast ostatnio w bardzo dobrej formie, o czym świadczy siedem kolejnych zwycięstw u siebie. Zapowiada się naprawdę dobry mecz, pytanie tylko, kto będzie górą? I na koniec, Udinese zagra z sensacyjnymi pogromcami Tottenhamu Hotspur, PAOK-iem Saloniki. Zdecydowanym faworytem byliby Włosi, gdyby nie to, że nie dość, że w weekend przegrali 1:2 z Milanem, to stracili wtedy Antonia Di Natale i Mauricio Islę. Grecy tymczasem rozegrali już w 2012 roku siedem spotkań w lidze, wygrywając pięć z nich, przy jednym remisie oraz porażce. PAOK pokazał już w tym roku, jak wygrywać z wielkimi (zwycięstwo w grupie A przed Rubinem i wspomnianym Tottenhamem), czy i tym razem dojdzie do kolejnej niespodzianki?

Transmisje meczów Ligi Europy w Polsacie:

19:00 Lazio Rzym vs. Atletico Madryt Polsat Sport News

19:00 Ajax Amsterdam vs. Manchester United Polsat Sport Extra

21:05 Trabzonspor vs. PSV Eindhoven Polsat Sport News

21:05 FC Porto vs. Manchester City Polsat Sport Extra

Najnowsze