Kto by się spodziewał, że po 16 kolejkach na czele Ligue 1 znajdzie się ekipa Montpellier, mając na koncie najlepszy ze wszystkich liderów na tym etapie od czterech lat dorobek punktowy. Nic nie zapowiada, by podopieczni Rene Girarda planowali zwolnić. Goniący peleton wraz z pogrążonym w kryzysie PSG solidarnie wygrał, a zaległości z początku rozgrywek nadrabiają ekipy Marsylii i Bordeaux.
To ekipa z Langwedocji jest ustach wszystkich kibiców, którym bliska serca jest francuska ekstraklasa. Na tapecie zamiast miliarderów ze stolicy, choć o nich też warto słowo powiedzieć, zamiast atrakcyjnie grających mistrzów Francji czy zamiast dwóch Olympique’ów, których kryzys nieco zbił z tropu w walce o mistrzostwo, mówi się o młodej, perspektywicznej i pełnej ambicji jedenastce Montpellier.

W każdej lidze zdarza się zaskakująca ekipa, która z początkiem sezonu niespodziewanie nawiązuje walkę z tuzami danego kraju. W Hiszpanii było Levante, które tym bardziej trzeba zauważyć, bo na Półwyspie Iberyjskim hierarchia sportowa już od lat jest ustalona, w Niemczech Borussia Moenchengladbach (to jej spotkanie z Dortmundem było przecież hitem u naszych zachodnich sąsiadów), ale z Montpellier jest sprawa ma się trochę inaczej i może bardziej ekscytująco.
Zdobyte do tej pory 36 punktów mówią same za siebie. Jest to najlepszy wynik po 16 kolejkach od czasów dominacji we Francji wielkiego Lyonu, czyli od czterech lat. Wygląda to tym bardziej imponująco, gdy przypomni się, iż prowadzące przed rokiem Lille uzbierało aż osiem punktów mniej! „La Paillade” ma również najlepszą ofensywę. Zdobyte 36 bramek jest już o cztery gole lepszym rezultatem aniżeli ten z całego poprzedniego sezonu.
To są tylko jednak suche statystyki, a warto przecież przyjrzeć się szczegółom. O sile składu Rene Girarda decyduje mądre połączenie grupy młodych i głodnych sukcesów piłkarzy (w ostatnim meczu wybiegło na boisko czterech wychowanków) oraz wspierających ich kilku doświadczonych zawodników. Na pierwszy plan wysuwają się Younes Belhanda, 21-letni bardzo kreatywny wychowanek Montpellier, a także Olivier Giroud, sprowadzony za stosunkowo niewielkie pieniądze z drugiej ligi supersnajper i obecny lider klasyfikacji strzelców z 12 bramkami (na takiej liczbie zatrzymał się jego licznik w maju w poprzednich rozgrywkach). Byłemu piłkarzowi Tours wychodzi w tym sezonie w polu karnym przeciwników właściwie wszystko. Uderza lewą, prawą nogą czy też głową, a piłka i tak zawsze wpada do siatki. Jednak udowadnia on również, iż nie jest tylko klasycznym egzekutorem, ale potrafi też wyśmienicie zagrać z klepki, a także obsłużyć kolegów dokładnym podaniem i dośrodkowaniem. Najlepszym tego przykładem było minione spotkanie z Lorient, w którym do jednego swojego trafienia dołożył aż trzy asysty. Jak tak dalej pójdzie, świeżo upieczony reprezentant Francji zdominuje obie indywidualne klasyfikacje w Ligue 1.













