Wyniki 33. kolejki Ligue 1 były praktycznie nieprzewidywalne. Jung Jo-Gook został bohaterem Lille, które dzięki jego bramce na Stade Velodrome wróciło na szczyt. Ciekawie również wygląda walka o trzecie miejsce i utrzymanie, ale i tam wszystko się zamieszało po tej kolejce.
Koreańczyk katem marsylczyków
Pośród 98 zespołów w najsilniejszych ligach Europy tylko wielka FC Barcelona uzbierała więcej punktów w 2011 roku od Olympique Marsylia. Jak na zawołanie w ostatniej kolejce punkty straciła „Duma Katalonii” i „Les Phoceens”. Zajmijmy się jednak ekipą francuską…

Po triumfie nad Niceą podopieczni Didiera Deschampsa zdetronizowali i wyprzedzili Lille OSC, które od grudnia zeszłego roku nieprzerwanie przewodziło w tabeli. Zmiana na pozycji lidera w ligowej tabeli została okrzyknięta punktem kulminacyjnym i przełomowym. Eksperci niczym kobieta w centrum handlowym zmienili natychmiast zdanie o szansach piłkarzy z prowincji do obrony tytułu. W Lille przestali nawet wierzyć bukmacherzy, którzy przy zaledwie jednym oczku przewagi marsylczyków za ich mistrzostwo ustalili kurs 1.30, przy 3.00 za ostateczny triumf „Les Dogues”.
W sobotę Lille zmiażdżyło outsidera z Arles-Avignon i wyprzedziło OM, jednak każdy uważał, że przewodnictwo w tabeli zmieni się po meczu Marsylia – Auxerre. Do 77. minuty meczu na Stade Velodrome wszystko wskazywało na to, że podopieczni Deschampsa wrócą na szczyt. Nagle stało się coś, o czym nie myśleli nawet wróżbici. Pierwsza groźna akcja Auxerre w tym meczu przyniosła bramkę Jung Jo-Gooka, a Velodrome zamarło. Cisza z minuty na minutę przeradzała się w coraz głośniejsze gwizdy, na które piłkarze z prowincji niezaprzeczalnie nie zasługiwali. Jednak piłka nożna pokazała, jaką okrutną jest dyscypliną, i mecz zakończył się podziałem punktów.
– Zrobiliśmy bardzo dużo dobrych rzeczy, ale nie zostały one nagrodzone – powiedział szkoleniowiec Marsylii.
– Mamy pięć bitew, jeżeli je wygramy, to wygramy i wojnę – po tych słowach Deschamps nazwany został piłkarskim Napoleonem, ale właśnie napoleońska taktyka przydałaby się teraz na Velodrome.
Remis w tym meczu równie mocno przeżywali piłkarze.
– Tragedia – wykrzykiwał Taiwo, schodząc do szatni.
– To okrutne, byliśmy lepsi, a to oni się cieszą. Atakowaliśmy cały mecz, a dla nich była to jedyna groźna okazja, to dołujące. Teraz musimy wygrać w Lyonie – skomentował strzelec bramki dla Marsylii.













