Ponad trzy tygodnie zmagań, 76 strzelonych goli, setki przebiegniętych przez piłkarzy kilometrów i ten najważniejszy, 32. mecz. Już jutro o 20:30 na Stade d’Angondje w stolicy Gabonu, Libreville, o zwycięstwo w 28. edycji Pucharu Narodów Afryki powalczą reprezentacje Zambii i Wybrzeża Kości Słoniowej.
O ile występ „Słoni” w decydującym spotkaniu był jak najbardziej do przewidzenia, to fakt, że ich ostatnim przeciwnikiem będzie ekipa „Miedzianych Pocisków”, wielu zaskakuje. Ba, pewnie niemało było takich, którzy sądzili, że Zambijczycy w ogóle nie wyjdą z grupy A. Tymczasem już w pierwszym meczu, po golach Mayuki i Kabali, udało się pokonać faworyzowany Senegal. Następnie przyszedł remis 2:2 z Libią i na zakończenie minimalna wygrana z Gwineą Równikową, która dało zwycięstwo w całej grupie. Oznaczało to, że w ćwierćfinale Zambia trafi teoretycznie na słabszego przeciwnika i rzeczywiście – wiktoria 3:0 nad Sudanem nie pozostawiła wątpliwości, kto tamtego dnia był lepszy. Inaczej miało być w półfinale, w którym naprzeciw „Chipolopolo” stanęła Ghana. Zambijczykom udało się jednak przetrwać ataki „Czarnych Gwiazd” (w tym wykonywany przez Gyana rzut karny), a w 78. minucie błysnął Mayuka i świetnym strzałem dał swojej reprezentacji bilet do wielkiego finału.

Finału, który zostanie rozegrany nieopodal miejsca największej tragedii w dziejach zambijskiego futbolu. 27 kwietnia 1993 roku po starcie z lotniska właśnie w Libreville samolot z 18 piłkarzami i sztabem szkoleniowym na pokładzie wpadł do wody. Żaden podróżujący nie przeżył. Co ciekawe, po tym wydarzeniu Zambijczycy dwa razy z rzędu stawali na podium mistrzostw kontynentu, a teraz, po 16 latach posuchy, „Miedziowe Pociski” znowu przywiozą do kraju medale. Pytanie tylko, czy będzie to trzeci w historii srebrny, czy też w końcu pierwszy złoty. Choć i tak jedno jest pewne – piłkarze przez rodaków zostaną przywitani jako bohaterowie.
Wiadomo, że Zambijczycy faworytami nie są, ale z drugiej strony apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pomóc w zwycięstwie ma przede wszystkim dwóch najlepszych strzelców – wspomniany już Emmanuel Mayuka z Young Boys Berno oraz kapitan Christopher Katongo, który obecnie występuje w chińskim Henan Construction, ale ma za sobą również grę w takich klubach jak Arminia Bielfeld czy Skoda Xhanti. Obydwaj mają jak na razie na koncie po trzy gole. Sukcesu nie byłoby też jednak bez dobrze zorganizowanej defensywy, którą kieruje jeden z lepszych afrykańskich bramkarzy – Kennedy Mweene – który w pięciu meczach dał się pokonać zaledwie trzykrotnie.












