Kariera polskiego „Il Pistolero” znalazła się na kolejnym zakręcie. Powrót z Berlina do Włoch miał pomóc mu w odbudowie formy. Natomiast Piątek ostatnie ligowe trafienie w barwach Salernitany zaliczył 5 listopada w starciu przeciwko US Cremonese. Czy polscy fani mogą już bez skrupułów określać go mianem „one season wonder”, czy jednak jest cień szansy, że będą cieszyć się z jego regularnych goli?
Demony jednego sezonu
Krzysztof Piątek znajduje się na 3. miejscu w klasyfikacji najlepszych polskich strzelców w Serie A. W swoim dorobku ma 32 ligowe gole. Więcej od niego mają tylko Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński – kolejno 44 i 39 trafień.
I wynik ten byłby powodem do zadowolenia, gdyby nie fakt, że większość z tych bramek Piątek zdobył w pamiętnym dla siebie sezonie 2018/2019. Wszyscy pamiętamy piątkomanię, którą zapoczątkowała wspaniała forma wychowanka Lechii Dzierżoniów.
– Jego dyspozycja w Genoi czy początek w Milanie były anormalne. W tym okresie był w stanie strzelić gola z niemal każdej pozycji, otarł się nawet o tytuł capocannoniere (o cztery gole wyprzedził go Fabio Quagliarella). To był jednak zdecydowanie wynik ponad jego realne umiejętności. A szkoda, bo piątkomania była czymś wyjątkowym w najnowszej historii polskiej piłki – mówi Marcin Ostrowski z Calcio Merito.
Niestety z sezonu na sezon jest coraz gorzej. Z początkiem bieżącej kampanii „Il Pistolero” zamienił berlińską Herthę na Salernitanę. Wszystko w myśl zasady, że włoskie powietrze mu służy. Rozwód ze „Starą Damą” wydawał się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Ani Hertha nie chciała Piątka, ani Piątek Herthy. Nie dość, że nie spełnił pokładanych w nim nadziei, wciąż pobiera największą gażę w zespole, to jest jedną z twarzy nieudanego projektu „big city club”.
Strzelecka niemoc
Salernitana mogłaby się wydawać dobrym miejscem na odbudowę formy. Polski napastnik nie przyszedł tam jednak na gotowe i musiał wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce. A konkurencja była i wciąż jest spora. Boulaye Dia – półfinalista zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów z Villarrealu, Erik Botheim, czyli kapitan norweskiej reprezentacji U-21, i ulubieniec fanów z Salerno Federico Bonazzoli.
Za nami już 26 kolejek włoskiej elity. Piątek wystąpił w 22 z nich i strzelił zaledwie trzy bramki. Oglądając mecze Salernitany, można zobaczyć, pod jaką kreską znajduje się obecnie Piątek. I nie można zwalać winy na to, że zespół nie wypracowuje mu sytuacji. Według suchych statystyk ( wskaźnik xG) 27-latek powinien mieć co najmniej podwojony swój dorobek bramkowy. Brakuje mu tego, co dla napastnika najważniejsze – bramek, bo to przecież za nie rozliczamy piłkarzy grających na szpicy. Jednak pojawiają się głosy, że Piątka można doceniać za jego pracę dla zespołu.











