Liverpool przegrał kolejne spotkanie. Tym razem na własnym stadionie uległ ekipie z Blackpool.
Mimo słabego początku sezonu, w roli faworyta pojedynku Liverpool – Blackpool stawiany jest pierwszy z wymienionych zespołów ze względu na status gospodarza. Gości przed sezonem skazywano na rozpaczliwą walkę o utrzymanie, a zajmowana przez nich obecnie piętnasta pozycja wydaje się być aż za dobra. Za to ekipa „The Reds” zawodzi na całej linii i to mógł być dobry mecz na rozpoczęcie pozytywnej passy.

Początek spotkania był bardzo nerwowy. Oba zespoły przedzierały się pod bramkę przeciwników, lecz nic konkretnego z tego nie wynikało. Najpierw przestrzelił Charlie Adam, chwilę później spudłował Joe Cole, by w niedługim okresie Stephen Crainey nie wykorzystał szansy na zdobycie bramki dla Blackpool. Taki obraz gry utrzymywał się przez dłuższy czas, jednak bardzo raziła nieskuteczność obu zespołów.
W 29. minucie nastąpił przełom. Defensywa „The Reds” wykazała się sporą nieporadnością i Glenn Johnson został zmuszony do sfaulowania napastnika Blackpool. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Charlie Adam, który pewnie pokonał Pepa Reinę.
Gospodarze próbowali się odgryźć. Po dobrym dośrodkowaniu na pole karne głową próbował uderzać Sotirios Kyrgiakos, ale Grek przestrzelił. Minutę później w dobrej sytuacji znalazł się David N’Gog, ale i on nie dał rady dobrze się przymierzyć. Ataki Liverpoolu tylko nasilały się i kwestią czasu wydawało się wyrównanie, jednak wydarzenie z 45. minuty doprowadziło fanów na stadionie do konsternacji. Blackpool skontrowało i podwyższyło prowadzenie. Świetnym podaniem popisał się Gary Taylor-Fletcher, a dobrym wykończeniem Luke Varney.
Po przerwie gospodarze znów ruszyli do zdecydowanych ataków. Tym razem byli jednak zdecydowanie bardziej skuteczni. W 53. minucie po genialnym podaniu Stevena Gerrarda bramkę zdobył Kyrgiakos. Wydawało się, że po tym zdarzeniu kibice będą świadkami totalnej ofensywy ze strony Liverpoolu i tak właśnie było.
Najpierw Raul Meireles został zablokowany przez jednego z defensorów gości, by po chwili przestrzelił Joe Cole. W 60. minucie Roy Hodgson zdecydował się wprowadzić na boisko Jovanovicia za Poulsena. Niewiele to jednak dało, gdyż gospodarze dalej przeważali, lecz nie potrafili utworzyć z tego nic konkretnego. Pod koniec spotkania, w 87. minucie, szansę na dobicie miejscowych miał Charlie Adam, ale został zablokowany.











