W minioną niedzielę rozegrano ostatnią kolejkę sezonu 2010 rosyjskiej Premier Ligi. Ponieważ mistrza kraju oraz pozostałe drużyny, które zakwalifikowały się do europejskich pucharów, poznaliśmy już wcześniej, najwięcej emocji wywoływała walka o pozostanie w elicie. Ostatecznie do Pierwej Ligi spadły dwa beniaminki: Sibir Nowosybirsk i Ałania Władykaukaz.
O tym, że klub Wojciecha Kowalewskiego i Bartłomieja Grzelaka pożegna się z Premier Ligą, wiadomo było już dwa tygodnie temu. Podopieczni Igora Kriuszczenki zdecydowanie odstawali od ligowych rywali i poza kilkoma przebłyskami w sezonie, nie prezentowali się zbyt korzystnie. Zdecydowanie najlepszym graczem Sibiru był Aleksiej Miedwiediew, który w czternastu meczach sześć razy wpisał się na listę strzelców. Dobra forma 33-letniego napastnika zaowocowała sierpniowym transferem do Rubinu Kazań. Od tej pory w szeregach ekipy z Syberii zabrakło zawodnika, który potrafiłby wziąć na siebie ciężar gry. Starali się Tomas Ciżek, Dmitrij Mołosz , Iwan Nagibin i Bartłomiej Grzelak, ale na niewiele się to zdało i Sibiru nie zobaczymy już w przyszłorocznych rozgrywkach ligi rosyjskiej.

Kto z grona piłkarzy outsidera ma szansę na transfer do lepszego klubu? Na pierwszy plan wysuwa się Tomas Ciżek. Doświadczony czeski pomocnik, dla którego Sibir był już czwartym rosyjskim klubem w karierze, na ogół spisywał się poprawnie i nie można mieć do niego większych pretensji o kiepskie wyniki Sibiru. Również lewy obrońca, Dmitrij Mołosz, powinien szybko znaleźć nowego pracodawcę. Słynący z atomowych uderzeń z dystansu Białorusin był najpewniejszym punktem dziurawej defensywy beniaminka. Na kilka ciepłych słów zasługuje także środkowy pomocnik Iwan Nagibin, który w debiutanckim sezonie w Premier Lidze zagrał w 24 spotkaniach i strzelił trzy bramki.
O utrzymanie w lidze do samego końca rozgrywek walczyły też cztery inne zespoły: Ałania Władykaukaz, Amkar Perm, Anży Machaczkała i Krylja Sowietow Samara. Początkowo murowanym kandydatem do relegacji były „Skrzydła” z Samary. Drużyna ta borykała się z ogromnymi problemami finansowymi i gdyby nie determinacja trenera Aleksandra Tarchanowa oraz kilku zawodników, to Krylja nie miałyby szans na utrzymanie. W składzie „Skrzydeł” był jednak Jewgienij Sawin, Oleg Iwanow, wypożyczony ze Spartaka Moskwa Pawł Jakowlew czy Eduardo Lobos. To przede wszystkim chilijskiemu bramkarzowi należą się gratulacje, ponieważ niejednokrotnie ratował swój zespół w beznadziejnych sytuacjach. Z pewnością golkiper z Ameryki Południowej, którego kontrakt z Kryljami wygasa wraz z końcem 2010 roku, będzie łakomym kąskiem dla silniejszych ekip.












