Jeżeli dopiero co wstaliście, włączyliście komputer, dodatkowo jesteście fanami piłki nożnej, na pewno szukacie elementów, które mogą wprawić Was w pozytywny nastrój przed rewanżem Legii z Trenczynem. Dużą jego dawkę w pewnym sensie zaserwujemy Wam już teraz.
Ale nie będziemy spekulować o składach, taktykach, scenariuszach na to spotkanie. Odwołamy się do statystyk, bo choć one na boisku nie grają, mogą nam wyjaśnić wiele kwestii, o których albo wcześniej nie wiedzieliśmy, albo co do których mieliśmy wątpliwości.
Jakie to więc będą statystyki? Pewnie nie możecie doczekać się odpowiedzi na to pytanie, więc już zaspokajamy Waszą ciekawość. Chodzi o liczby, które zobrazują nam, ile razy w dwumeczu pucharowym polski zespół wygrywał pierwsze spotkanie 1:0 na wyjeździe i w ilu przypadkach w końcowym rozrachunku okazywał się lepszy od rywala.
Aha, dodajmy jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Pod lupę wzięliśmy tylko dwumecze na zasadzie „przegrywający odpada”. Z tego powodu do naszego podsumowania nie włączyliśmy spotkań m.in. Rapidu Bukareszt z Legią (1:0 w Bukareszcie dla warszawian i 3:1 u siebie) z fazy grupowej Ligi Europy w sezonie 2011/2012.
100% skuteczności
Skoro już wyjaśniliśmy pewne kwestie, przejdźmy do meritum. Do tej pory założona wyżej sytuacja zdarzyła się 16-krotnie i co ciekawe, za każdym razem skromny wynik na wyjeździe pozwalał polskiemu zespołowi po meczu rewanżowym cieszyć się z awansu.
Do tej pory założona wyżej sytuacja zdarzyła się 16-krotnie i co ciekawe, za każdym razem skromny wynik na wyjeździe pozwalał polskiemu zespołowi po meczu rewanżowym cieszyć się z awansu.
Tutaj moglibyśmy zamknąć temat i postawić kropkę nad i, ale jeszcze tego nie zrobimy. Choćby z tego powodu, że niektóre z tych rywalizacji w pewien sposób raz na zawsze zapisały się do historii polskiego futbolu. Nie będziemy już wracać do zamierzchłych lat 70., kiedy Gwardia eliminowała węgierskie Ferencvarosi, a Stal Mielec (w składzie m.in. z Latą czy Kasperczakiem) duńskie Holbaek.
Pamiętne polskie mecze, które kończyły się wyjazdową zaliczką
Skupmy się na dziejach najnowszych i zaakcentujemy te wydarzenia, które w pewien sposób zmieniły mocniej bieg futbolowej historii w Polsce. Nie może w niej zabraknąć efektownego debiutu w Lechu Roberta Lewandowskiego, który w 2008 roku strzelił bramkę Chazarowi Lenkoran i zapewnił zwycięstwo 1:0 na gorącym terenie w Azerbejdżanie. Grzechem byłoby nie wspomnieć o dwumeczu, który mógł być wyjątkiem od reguły, a chodzi o rywalizację z Interem Baku dwa lata później, którą uratował Krzysztof Kotorowski. Pozwoliło to kilka tygodni później ograć mocne Dnipro Dniepropietrowsk (w składzie z m.in. Konoplyanką), a sukces na Ukrainie zapewnił Manuel Arboleda.
Jednobramkowe zaliczki Legii
Również dzisiejszy król wieczoru, a więc Legia Warszawa, miał spotkania, po których wracał z jednobramkową zaliczką. Mało kto z Was pamięta pewnie już spotkania z FC Tbilisi, Videotonem czy Hafnarfjordurem, ale na pewno na dłużej w głowie zostanie jeden dwumecz – ten z zeszłego roku z Zorią Ługańsk, w której pierwsze skrzypce grał obecny gracz Jagiellonii Dmytro Chomczenowskij. Mecz o tyle dramatyczny, że legioniści przypieczętowali awans dopiero w końcówce, a przez wiele minut losy tego, kto zagra w fazie grupowej Ligi Europy, były na ostrzu noża.










