Jagiellonia Białystok, po golu Andriusa Skerli, pokonała Pogoń Szczecin i tym samym zdobyła REMES Puchar Polski.
W finale Pucharu Polski dość niespodziewanie naprzeciwko siebie stanęły ekipy Jagiellonii Białystok i Pogoni Szczecin. „Portowcy” na co dzień występują jedynie w rozgrywkach I ligi, z tego powodu w roli zdecydowanego faworyta stawiano piłkarzy „Jagi”.

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli zawodnicy z Białegostoku. Na skrzydle Kamil Grosicki minął dwóch defensorów rywali i uderzył z dystansu, jednak jego strzał przeszedł obok bramki strzeżonej przez Radosława Janukiewicza o jeden-dwa metry. Chwilę później ten sam zawodnik przeprowadził kolejny rajd w bocznym sektorze boiska, ale został zablokowany przez obrońców Pogoni.
W 10.minucie Jagiellonia stworzyła kolejną groźną sytuację. Z rzutu wolnego Tomasz Frankowski próbował wrzucić piłkę na środek pola karnego, a tam Andrius Skerla musnął ją, jednak bramkarz szczecinian popisał się znakomitą interwencją. Chwilę później jeden z graczy „Jagi” uderzał głową, ale Janukiewicz ponownie był na posterunku.
W 12. minucie bardzo kontrowersyjną decyzję podjął sędzia Robert Małek. Marcin Bojarski starał się dobiec do prostopadłego zagrania od jednego ze swoich kolegów, jednak z impetem od tyłu wpadł na niego obrońca przeciwników, El Mehdi. Rozjemca tego spotkania dopatrzył się próby symulowania i ukarał gracza Pogoni żółtą kartką. O ile o rzucie karnym raczej nie było mowy, o tyle rzut wolny tuż za linią pola karnego jak najbardziej „Portowcom” się należał.
W 23. minucie kolejną okazję miał Kamil Grosicki. Najpierw Tomasz Frankowski ładnie zastawił się w okolicach jedenastego metra od bramki, następnie idealnie wystawił piłkę swojemu partnerowi, ale ten z około trzynastego metra przestrzelił. Chwilę później futbolówka po raz kolejny zawitała w polu karnym pierwszoligowców. Tym razem jednak obrońcy zachowali się przytomnie i zapobiegli uderzeniu rywali. W 30. minucie Frankowski otrzymał świetne podanie i ruszył na skrzydle, wbiegł w „szesnastkę” przeciwników, ale jego strzał pewnie sparował Janukiewicz. Napastnik „Jagi” zachował się bardzo samolubnie, gdyż mógł podać do Grosickiego, który był zdecydowanie lepiej ustawiony.
W kolejnych fragmentach Pogoń grała odważniej, jednak nie przełożyło się to na ilość sytuacji podbramkowych. Piłkarze ze Szczecina właściwie stwarzali zagrożenie jedynie po stałych fragmentach gry.
Tuż po wznowieniu gry padła pierwsza bramka w tym spotkaniu. Jej strzelcem okazał się Andrius Skerla, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym, po wstrzeleniu piłki przez jednego z graczy Jagiellonii. Litwin nie miał najmniejszych problemów ze zdobyciem gola po uderzeniu z bliskiego dystansu. Chwilę później mogło być już 2:0, jednak brak zmiany wyniku zawodnicy Pogoni zawdzięczają niedokładności, aktywnego od początku pojedynku, Grosickiego.











