Ten transfer od samego początku mógł wydawać się dość specyficzny, a nierzadko budził lekkie wątpliwości. Ot, Jacek Góralski jakby nigdy nic zamienia kazachski Kajrat na będące od początku typowane do spadku VfL Bochum. Nie oczekiwaliśmy przecież, że „Góral” z miejsca stanie się gwiazdą Bundesligi. Bardziej szukaliśmy okazji do oglądania poczynań kolejnego rodaka na niemieckich boiskach. W końcu jeden zwiał nam latem do Barcelony, a kimś tę lukę trzeba było wypełnić. Tymczasem 30-letni środkowy pomocnik ani nie gra, ani nie łapie się do kadry meczowej. O sytuacji Polaka porozmawialiśmy również z Philippem Rentschem, reporterem Vfl-magazin.de.
Myśląc „Góralski”, mamy przed oczami walczaka, dla którego z pewnością nie ma straconych piłek. Mogłoby się wydawać, że jego silny charakter idealnie wpisze się w DNA drużyny, dla której każdy zdobyty punkt jest na wagę złota. W końcu Bochum trudno nawet nazwać mianem ligowego średniaka. Sezon 2021/2022, w którym ekipa z Vonovia Ruhrstadion występowała jako beniaminek, zakończyli na 13. lokacie w tabeli. W obecnej kampanii cel jest podobny – utrzymanie i uniknięcie skutków mitycznego „syndromu drugiego sezonu”. Szukając letnich wzmocnień, drużyna z Zagłębia Ruhry zgłosiła się po 21-krotnego reprezentanta Polski.
– Jestem bardzo szczęśliwy, że przeprowadzka do VfL się udała. Rozmowy z odpowiednimi osobami były bardzo dobre i szybko przekonały mnie do podjęcia tego kroku – czytamy wypowiedź Góralskiego z klubowego konta na Twitterze.
Góralski i jego problemy
– Góralski to defensywny pomocnik z mocnymi argumentami do grania na „szóstce”. Jego agresywny styl gry jest właściwie idealny do walki o punkty i utrzymanie w lidze. Jednak przez to, że grał tak rzadko, trudno też dokładnie ocenić jego umiejętności – mówi w rozmowie z nami Philipp Rentsch z Vfl-magazin.de
I tu zaczynają się kłopoty. Już na samym starcie przygotowań do sezonu Góralski był zmuszony zrezygnować z wyjazdu na klubowe zgrupowanie we Włoszech. Podczas jednego z treningów doznał urazu oka. Sytuacja była na tyle poważna, że konieczna była operacja. Szansę ligowego debiutu otrzymał w 3. kolejce w spotkaniu z Bayernem Monachium. „Die Unabsteigbaren” zostali wtedy rozbici aż 7:0. Następnie Polak wystąpił jeszcze w meczu z SC Freiburg.










