Europę wciąż przedziela rozpadająca się powoli żelazna kurtyna, Gary Lineker zdobywa trzy bramki w meczu przeciwko Polsce, a w Telewizji Polskiej debiutuje Teleexpress. Taki krajobraz towarzyszy ostatniemu jak dotąd spotkaniu, które na mistrzostwach świata w rozegrała reprezentacja Irlandii Północnej. 31 lat później przed szansą powrotu na mundial staje drużyna prowadzona przez Martina O’Neilla. Od wyjazdu z Rosji dzielą ją zaledwie dwa kroki, z których każdy może okazać się tym fałszywym.
Przemiana
Zaufanie, którym kilka lat temu obdarzony został Martin O’Neill, dziś przynosi wymierne efekty. Z drużyny, która postraszyć mogła co najwyżej San Marino (w kwalifikacjach do mistrzostw świata w 2014 roku uległa nawet Luksemburgowi), stała się ekipą z realnymi szansami wyjazdu na najbliższy mundial. O’Neill to jednak nie cudotwórca, który za jednym dotknięciem odmienił oblicze północnoirlandzkiego futbolu. Początki były trudne. Wystarczy powiedzieć, że wpadka z Luksemburgiem przytrafiła się Irlandczykom z północy na początku jego kadencji.
7 punktów w 10 meczach, mało atrakcyjny dla oka futbol i totalna klapa w kwalifikacjach do brazylijskiego mundialu. Prędkość zmian, które wkrótce czekały tamtejszą piłkę reprezentacyjną, porównać można jedynie do rozwoju futbolu w Islandii. Północnoirlandzka federacja nie zniechęciła się do O’Neilla po pierwszych niepowodzeniach. Niebawem otrzymał kolejną misję, którą tym razem była walka o wyjazd na mistrzostwa Europy we Francji. Walka zakończona powodzeniem. Droga do Francji prowadziła jednak przez kontynent, na którym Irlandia Północna po raz ostatni zagrała na dużej imprezie.
Pojedynki z drużyną z Europy były ostatnim przetarciem dla Chile i Urugwaju przed brazylijskim mundialem. Irlandczycy wciąż nie zaprezentowali tam wielkiej piłki, ale sam wyjazd do Ameryki Południowej mógł mieć zbawienny wpływ na ich późniejszą dyspozycję. Następnie, gdy stając w szranki z Węgrami czy Rumunią, wygrali swoją grupę i zakwalifikowali się na Euro, jasne stało się, że od tej pory są oni częścią wielkiej piłki, na którą podczas pobytu w Ameryce Południowej mogli jedynie przez chwilę popatrzeć z daleka. To, co się zmieniło, to przede wszystkim mentalność, która niebawem pozwoliła im rywalizować jak równy z równym z mistrzami świata – Niemcami.
Wnioski z eliminacji
Rozegrali 10 spotkań eliminacyjnych, schodzili z boiska pokonani trzykrotnie, z czego dwóch porażek doznali w meczach z Niemcami. O’Neill postawił przede wszystkim na defensywę. Efekt? Zaledwie sześć straconych bramek (pięć w meczach z Niemcami). Ale…
Postawmy jednak sprawę jasno. Grupa, do której trafili, niemal obligowała Irlandczyków do zajęcia drugiego miejsca. Dodatkowo o awans podopieczni Martina O’Neilla drżeli do samego końca. Uniknięcie pechowego dziewiątego miejsca w klasyfikacji drużyn z drugich miejsc wcale nie było dla nich takie oczywiste. Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie, gdyż nawet w obliczu porażki z Norwegią Irlandia Północna zdołała zapewnić sobie miejsce w barażach.










