Pierwsza kolejka Primera Division już za nami. W dziesięciu spotkaniach padły 22 bramki, co daje niezbyt oszałamiającą średnią 2,2 gola na mecz. Wyniki raczej nie zaskoczyły, największą niespodzianką był remis Realu z Mallorką, który jednakże przez część kibiców (głównie tych sympatyzujących z Barceloną) był do przewidzenia. Zapraszam na podsumowanie najciekawszych wydarzeń minionej tury spotkań La Liga!
Do trzech razy sztuka: Zawodnik Malagi, Eliseu, trzykrotnie w pierwszej połowie meczu Malagi z Valencią uderzał na bramkę Cesara. Za pierwszym razem piłka minimalnie minęła spojenie słupka z poprzeczką. Drugi strzał wyłapał golkiper „Los Ches”, natomiast za trzecim razem mocno wybita piłka otarła się o Sebasa Fernandesa i wpadła do siatki gości. Na nic się to jednak Maladze zdało, gdyż w drugiej połowie skutecznością błysnął Joaquin.
Trzy stuprocentowe sytuacje miał z kolei Javier Portillo, kapitan Herculesa Alicante. Indolencja strzelecka wychowanka Realu kosztowała beniaminka utratę co najmniej punktu, który udałoby się ugrać z Athletikiem, wykorzystując którąś z szans. A tak, po golu Llorente, trzy punkty pojechały do Bilbao.

Kontrowersja: A właściwie sędzia kalosz, czyli Perez Lasa, arbiter pojedynku Levante z Sevillą. W 10. minucie co prawda podyktował rzut karny dla gospodarzy za zagranie ręką Cigariniego, ale już sam piłkarz Sevilli otrzymał za to tylko żółtą kartkę. Niebawem arbiter postanowił po raz kolejny pomóc Andaluzyjczykom, odgwizdując za faul Cesara na Perrottim rzut karny dla gości. Tyle że skrzydłowy Sevilli faulowany był przed polem karnym… W drugiej połowie sędzia uznał gola Konko, zdobytego z pozycji spalonej, zaś Rafa Jorda, strzelec bramki na 2:4 dla Levante, został ukarany żółtą kartką za rzekome przyjęcie piłki ręką. Gol został anulowany.
Pechowiec: Ernesto Galan, Espanyol. Przy dwubramkowym prowadzeniu barcelończyków, w niezbyt groźnej sytuacji wślizgiem wpakował piłkę do własnej bramki. Akcji nie miał szans zamknąć żaden z piłkarzy Getafe. Na jego szczęście, już wcześniej losy meczu rozstrzygnął Osvaldo.
Na miano to zasługuje również kolumbijski napastnik Saragossy, Marco Perez, który z gracją godną słonia w składzie porcelany zatrzymał tuż przed linią bramkową piłkę zmierzającą do siatki rywala.
Najpiękniejsza akcja: ta, po której padła zwycięska bramka dla Realu Sociedad w meczu z Villarrealem. W zamieszaniu na przedpolu bramki przyjezdnych piłka trafiła do Xabiego Prieto, który zgrał ją do Joseby Llorente, a ten wykonał fantastyczne podanie zwrotne piętą. Zagranie to na tyle zdezorientowało defensywę Villarrealu, że Prieto nie pozostało nic innego, jak w sytuacji sam na sam pokonać Lopeza. Akcja dała Baskom pierwsze punkty w La Liga od ponad trzech lat. Na uwagę zasługuje również asysta Sergio Aguero przy golu Diego Forlana, Argentyńczyk przebiegł niemal pół boiska, przy okazji wkręcając w ziemię pół drużyny z Gijon. Diego Maradona jest zapewne dumny z zięcia (albo z ojca wnuka, jak zauważą dociekliwi).











