Hannover zwycięża i awansuje


Hannover 96 wygrał zacięte spotkanie rewanżowe na stadionie Club Brugge 1:0. Gola na wagę zwycięstwa w tym meczu strzelił Mame Biram Diouf. Podopieczni Mirko Slomki mogą tym samym cieszyć się z awansu do 1/8 finału Ligi Europy.


Udostępnij na Udostępnij na

W pierwszym pojedynku obu drużyn, przed tygodniem, również górą byli ówcześni gospodarze, czyli zespół z Hanoweru. Po trudnej przeprawie ostatecznie udało im się wygrać, mimo że od 51. minuty przegrywali 1:0. Wówczas losy meczu odwrócił Artur Sobiech, który po wejściu z ławki rezerwowych najpierw zdobył gola, a później zaliczył asystę przy trafieniu Jana Schlaudraffa. Porażka w takim stosunku bramkowym może nie zadowalała podopiecznych Christopha Dauma, jednak nie oznaczała wcale, że są oni bez szans na awans.

Już w 3. minucie z rzutu wolnego uderzał Christian Pander. Była to pozycja, z której Niemiec potrafi strzelić gola, jednak tym razem uderzył niecelnie. Pierwsze minuty spotkania przyniosły sporo stałych fragmentów gry, a w szczególności rzutów rożnych. W 8. minucie zawodnik Brugge oddał groźny strzał, został on jednak wyłapany na raty przez bramkarza gości, Zielera.

13 minut później doczekaliśmy się bramki dla zespołu z Niemiec. Świetnie dośrodkował z prawej strony Lars Stindl, a były piłkarz Manchesteru United, Mame Biram Diouf, dobrze uwolnił się spod opieki obrońców, przyjął piłkę na klatkę piersiową i strzelił obok bezradnego Kujovicia. Ten gol dawał gościom duży komfort psychiczny. Brugge stwarzało sobie okazje do wyrównania, szczęścia próbowali Zimling oraz Refaelov. W 31. minucie z ostrego kąta strzelał również Joseph Akpala. Ten okres meczu przebiegał w szybkim tempie, padało sporo strzałów, ale nikt nie zdołał zmienić wyniku. W 40. minucie dobrze głową uderzał Thomas Meunier, ale świetną paradą popisał się Zieler.

Po doliczeniu jednej minuty do regulaminowego czasu gry pierwszej połowy sędzia Collum zaprosił zawodników do szatni, a kibice mogli jedynie czekać na drugą część spotkania i liczyć na to, że będzie przebiegała w takim tempie jak pierwsza.

Gospodarze już od momentu wznowienia gry chcieli wziąć się za odrabianie strat. W 47. minucie uderzał Tom Högli, jednak strzał był słaby. Trzy minuty później agresywna walka Akpali w polu karnym przeciwnika przyniosła efekt w postaci groźnej sytuacji, do której doszedł Lior Refaelov, jednak trafił on w bramkarza Hannoveru i wywalczył tylko korner. Przez następne kilka minut gospodarze mieli spore problemy z wyjściem z własnej połowy. Podopieczni Mirko Slomki przycisnęli zespół z Brugii, jednak nie stwarzali sobie dogodnych sytuacji. Zawodnicy, którzy tego dnia występowali w białych strojach, mieli mnóstwo okazji do dośrodkowań z rzutów rożnych, lecz wykonywali je fatalnie.

Mimo że Brugge przegrywało, to Hannover cały czas naciskał, a gospodarze jedynie kontrowali. W 68. minucie ładną akcję przeprowadzili piłkarze Christopha Dauma. Diouf zagrał piętą do Mueniera, a ten przeprowadził indywidualny rajd, jednak został zatrzymany, gdy wbiegł w pole karne rywala. Pięć minut później z rzutu wolnego uderzał Pander, jednak dobrze interweniował Kujović.

Piłkarze Brugge byli bezradni. Do tego stopnia, że Liar Refaelov postanowił upaść w polu karnym, mimo że nie był faulowany. Sędzia tego dnia spisywał się jednak dobrze i nie dał się oszukać, pokazał żółty kartonik Izraelczykowi. W 78. minucie po rzucie rożnym w dobrej sytuacji do zdobycia gola znalazł się jeden z aktywniejszych zawodników tego meczu, Joseph Akpala, jednak nie trafił czysto w piłkę i Zieler nie miał żadnych problemów z wyłapaniem piłki. W końcówce gospodarzom puszczały już nerwy, czego efektem były trzy żółte kartki.

Sędzia zakończył spotkanie w 95. minucie. Kibice zgromadzeni na stadionie mogli żałować jedynie tego, że ich ukochany zespół przegrał ten pojedynek, samo widowisko mogło się bowiem podobać. Hannover pokazał dojrzałą i mądrą grę, idealnie wykorzystując zaliczkę, którą wypracował sobie w pierwszym meczu.

Najnowsze