W piłce wszystko może się zmienić w mgnieniu oka. Jeszcze całkiem niedawno Vladislavs Gutkovskis był prawie na wylocie z Rakowa, przynajmniej w opinii kibiców. Byli oni bardzo krytyczni co do poczynań Łotysza. W nowy sezon 2021/2022 „Gutek” wszedł wybornie, ponieważ nie dość, że gra bardzo dobrze, to dokumentuje dyspozycję bramkami. Czy napastnikowi coś „przeskoczyło w głowie”? Jak ważną postacią dla wicemistrza Polski jest 26-latek?
Vladislavs Gutkovskis ciągnie Raków?
Trener Marek Papszun nie może narzekać na brak napastników. Posiada w składzie czterech, a licząc Pedro Vieirę, to nawet pięciu. Młodego Portugalczyka szkoleniowiec Rakowa widzi bardziej na „dziesiątce”, ale z braku laku zagra też na szpicy. Złośliwi powiedzą, że może i ma kilku piłkarzy na tej pozycji, ale ledwo uzbiera z nich jednego dobrego. Można było tak sądzić, bo oni sami nie pomagali w zmienieniu tej opinii. Do czasu, bo wreszcie coś się ruszyło i zmierza w dobrym kierunku. Powoli, bo powoli, ale coś się zmienia.
Głównie na polepszenie opinii o snajperach Rakowa pracuje Vladislavs Gutkovskis. Pomaga mu Sebastian Musiolik. Pechowo, gdy zaczął strzelać, przyplątała się kontuzja. Jakub Arak, Alexandre Guedes – spuśćmy zasłonę milczenia.
„Gutek” nie miał łatwego czasu. Jego przygoda w Rakowie przypomina sinusoidę. Znakomity początek pierwszego sezonu, wszyscy zapomnieli o Felicio Brown Forbesie, kręcił się w czołówce klasyfikacji snajperów ekstraklasy. Potem przyszło załamanie formy. W lidze gol z karnego i długo, długo, długo nic. Właśnie w lidze, bo w Pucharze Polski strzelał jak na zawołanie. Paradoksalnie, bo w ekstraklasie magazynek się zaciął. Czy przełomowym momentem dla Gutkovskisa był pewien mecz na częstochowskiej ziemi? Konkretnie chodzi o konfrontację z Piastem Gliwice i jego gola na wagę zwycięstwa oraz wicemistrzostwa w sezonie 2020/2021.
W nowy sezon „Gutek” wszedł jak do siebie. To zupełnie inny zawodnik. Skrzydeł dodało mu trafienie w eliminacjach Ligi Konferencji z Rubinem Kazań. Kolejne na wagę zwycięstwa, awansu. Pewność siebie napastnika zdecydowanie wzrosła. Wreszcie widać to na boisku.
Dawno, dawno temu… w Niecieczy
Ekstraklasowa historia Gutkovskisa wcale nie zaczęła się pod Jasną Górą. Trzeba cofnąć się do 2016 roku i jego przyjścia do Termaliki. Drużyna „Słoni” to pierwszy, ale jak się okazało, nie ostatni przystanek podczas polskich wojaży napastnika.











