W Legii Warszawa dzieje się ostatnio aż za dużo. Dyskusje na temat składu pionu sportowego, personaliów wśród piłkarzy czy trenera na pewno nie sprzyjają rozwojowi drużyny, która choć obecnie przeżywa niezły czas, ma pewne zauważalne deficyty. Ten największy, jeżeli chodzi o samą kadrę, dostrzegamy na pozycji numer dziewięć, która od lat nie wygląda tam tak, jakby każdy fan „Wojskowych” sobie tego życzył. Nazwisk jest dużo… W końcu Goncalo Feio ma w swojej talii aż pięciu zawodników (Gual, Nsame, Alfarela, Pekhart, Majchrzak). W praktyce nie może jednak szczególnie liczyć na nikogo.
Początek bieżącego sezonu był dla Legii jedną wielką katastrofą, której skutki odczuwane są do dzisiaj. Bardzo duża strata do Lecha Poznań jest bardzo niepokojąca, nawet pomimo że podopieczni Feio od dłuższego czasu prezentują się znacznie lepiej niż wcześniej. Zespół jest budowany w sposób niezrównoważony i nieprzemyślany, co widać po liczbie zawodników „niepotrzebnych”.
Na wspomnianą we wstępie pozycję numer dziewięć można patrzeć dwojako. Z jednej strony ktoś może powiedzieć, że przecież Legia ma wielu zawodników w tym miejscu na boisku. I to się zgadza. Nieczęsto zdarza się jednak, że każda opcja rotacyjna spisuje się źle. W takiej rzeczywistości funkcjonować musi Legia Warszawa…
Czy sprzedaż Kramera była błędem?
Historia Blaza Kramera w Legii Warszawa była bardzo nietypowa przede wszystkim ze względu na to, że była niejednostajna i bardzo trudna w ocenie. Zdarzały się momenty chwały, ale przez większość czasu – nie oszukujmy się – był to zawodnik albo grający zdecydowanie poniżej pokładanych oczekiwań, albo niegrający w ogóle ze względu na kontuzje. Początek bieżącego sezonu, kiedy jeszcze był zawodnikiem Legii, pokazał nam jednak jedynie to jego lepsze oblicze. W końcu w 11 rozegranych przez Słoweńca meczach, ten zdobył pięć bramek i zaliczył cztery asysty. Do dzisiaj lepsze liczby w legijnej klasyfikacji kanadyjskiej z tego sezonu zaliczył tylko Marc Gual, Bartosz Kapustka i Ryoya Morishita. A to akurat bardzo dobrze świadczy o Słoweńcu, który odpowiadał za dużo dobrego w ostatnich tygodniach jego przygody z klubem. Tego nikt mu nie może odmówić.
Czy to oznacza zatem, że jego sprzedaż możemy określać mianem jakiegoś skandalu? Niekoniecznie. Słaba forma Legii Warszawa w późniejszym czasie wynikała nie tyle z jego nieobecności, co z tego, że „Wojskowi” po prostu od początku rozgrywek 2024/2025 nie prezentowali się wcale zbyt dobrze, a polegali na indywidualnościach. Taka formuła zawsze się wypala, czego Legia Feio jest genialnym przykładem. Blaza Kramera w Turcji po transferze z Warszawy pokazują jedynie, że akurat w jego kwestii się nie pomylono. To przeciętny napastnik, wokół którego długofalowo nie dało się zbudować stabilnej ofensywy w tak poważnym klubie. Tyle. Był niepewną opcją, a dodatkowo sam naciskał na transfer. Dobrze, że go oddano. Cały artykuł nie ma na celu podważanie słuszności tej decyzji. Wręcz przeciwnie!












