Poprzedniego sezonu sympatycy i piłkarze katalońskiego klubu nie mogą zaliczyć do udanych. Mimo zdobycia Pucharu Króla i wicemistrzostwa kraju czuć ogromny niedosyt, oczekiwania były o wiele większe. Upadek Barcelony w poprzednim sezonie spuentował dwumecz z Juventusem w 1/4 finału Ligi Mistrzów, który uwypuklił wszystkie bolączki i słabości „Blaugrany”. W sezon 2017/2018 zespół wejdzie już z nowym trenerem, być może zmianie ulegnie również taktyka, a także styl gry.
Zastępstwo Andresa Iniesty
Wszyscy oczekują wzmocnień, ponieważ w niektórych meczach ubiegłego sezonu drużynie brakowało jakości, siły przebicia, szczególnie w środku pola. Andre Gomes oraz Denis Suarez nie potrafili tego zagwarantować. Rafinha gra na przyzwoitym poziomie, ale jest bardzo podatny na kontuzje, przez co nie było go w końcówce sezonu. Andres Iniesta dwoił się i troił, robił, co mógł, ale niestety jest już coraz starszy i trzeba powoli, a nawet trochę szybciej zacząć myśleć nad solidnym zastępstwem. W nowej Barcelonie przyda się zawodnik, który zagwarantuje stabilizację gry w środku pola i spokój w rozgrywaniu piłki, jak niegdyś czynił to Xavi. Sprowadzenie Paulinho nie wydaje się być remedium na problemy kadrowe. Od początku czerwca głośno było o romansie z Marco Verrattim, jednak po zmianie menedżera na Mino Raiolę sprawa ewentualnego transferu ucichła.
Komfort w obronie
Nieco stabilniejsza sytuacja panuje w szykach obronnych. Świeży nabytek z Benfiki Lizbona, Nelson Semedo, z pewnością zajmie miejsce na prawej obronie i pozwoli Sergi Roberto wrócić z defensywnego wygnania na środek pomocy. Na lewej obronie w odwodzie pozostaje Lucas Digne, który swoją przydatność powinien jeszcze udowodnić w przyszłym sezonie. Natomiast środek obrony wymaga co najmniej jednego wzmocnienia. Do Sportingu Lizbona odszedł Jeremy Mathieu, w związku z tym zwolniło się miejsce w kadrze, którego z pewnością nie zapełni Thomas Vermaelen. W poprzednim sezonie cała czwórka stoperów, łącznie z wypożyczonym, a obecnie wykupionym z Fluminese Marlonem, była wykorzystywana przez trenera, co było uzasadnione rywalizacją w La Liga, Copa del Rey oraz Lidze Mistrzów. Przybycie kolejnego zawodnika na tę pozycję z pewnością wzmocni rywalizację, a także zapewni szeroką ławkę w trakcie sezonu oraz komfort w doborze piłkarzy w przypadku kontuzji lub zawieszenia za kartki, co na tej pozycji zdarza się nierzadko.
Problem w ataku?
Na sam koniec weźmy pod lupę wisienkę na torcie klubu, a mianowicie tercet MSN. Oczywiście nawet oni potrzebują chwili odpoczynku i klasowego zmiennika. Na lewym skrzydle od przyszłego sezonu dla Barcelony grać będzie Gerard Deulofeu, dla którego jest to powrót po trzech latach na „stare śmieci”. Może się on okazać bardzo dobrą alternatywą dla Messiego, a w przypadku przesunięcia Argentyńczyka na pozycję ofensywnego pomocnika być może przejmie pałeczkę po prawej stronie boiska. Miejmy nadzieję, że podoła wyznaczonemu zadaniu, jakiekolwiek by ono nie było.
Trochę inaczej sprawa ma się z atakiem. Głównym i praktycznie jedynym snajperem pozostaje Luis Suarez, a pozostali napastnicy na razie nie udowodnili swojej klasy, by móc nazwać ich pełnoprawnymi zmiennikami. Barcelona potrzebuje napastnika, który w razie konieczności zastąpi Urugwajczyka, o ile jest to w ogóle możliwe – kimś takim mógłby być Iago Aspas ze względu na dobre statystyki w poprzednim sezonie, wartość oraz wiek, idealny dla rasowego snajpera.











