Po 25 latach przerwy Górnik Zabrze w końcu zdołał awansować do finału Pucharu Polski. Zespół prowadzony przez Michala Gasparika, mimo problemów w trakcie sezonu, odzyskał formę i znów gra na wysokim poziomie. Zimowe transfery pomogły drużynie, choć nie obyło się bez sporych odejść. Czy finał to dopiero początek czy maksimum możliwości Górnika w tym sezonie?
Mecz dający finał: Górnik–Zawisza
Górnik Zabrze w półfinałowym spotkaniu Pucharu Polski mierzył się z trzecioligową Zawiszą Bydgoszcz. Przed meczem wydawało się, że awans do finału jest dosyć pewny, gdyż poziomem mocno przewyższali rywali z Bydgoszczy. Jednak sam Zawisza w tym sezonie sprawił już kilka niespodzianek, więc zlekceważenie rywala mogłoby się skończyć źle dla drużyny trenera Gasparika. Obie drużyny wyszły na to spotkanie swoimi najmocniejszymi jedenastkami, co tylko dodało prestiżu. Sam mecz był raczej typowy dla takiego etapu rozgrywek. Zawisza i Górnik nie rzuciły się do bardzo ofensywnej gry, tylko wyczekiwały swoich okazji w momentach, gdy rywal popełni błąd. Przebieg spotkania układał się jednak pod Górnika, który od początku do końca miał mecz pod kontrolą.
Bramka Ikia Dimiego z 32. minuty tylko tę kontrolę zwiększyła. Górnik zagrał po prostu dobre spotkanie, w którym nie pozwolił rozwinąć skrzydeł Zawiszy. Druga połowa, mimo braku konkretów, również przyniosła okazje, które mogły zakończyć się kolejnymi golami. Największy plus można jednak postawić przy organizacji gry Górnika, która była bardzo dobra. Zawisza w drugiej połowie oddał jedynie dwa strzały. Obrona była pewna i nie pozwalała napastnikom rywali na wiele. Na wyróżnienie zasługuje także Lukas Sadilek, który zanotował asystę. Sam mecz nie należał do najlepszych, ale trener Gasparik wspomniał na konferencji, że takie spotkania też trzeba umieć wygrywać.
– Uczymy się wygrywać nieładne mecze i to się dzisiaj potwierdziło – Michal Gasparik na konferencji prasowej po spotkaniu z Zawiszą
Zabrzanie na pewno będą mieli co robić w majówkę. Pierwszy finał od 25 lat na pewno przyciągnie na PGE Narodowy sporą liczbę kibiców. Jednak nie tylko tu można doszukiwać się plusów Górnika. Awans do finału nie jest jedynie „wyskokiem formy”, a raczej potwierdzeniem dobrego sezonu, jaki Górnik ma.
Górnik w finale jako dowód dobrej wiosny
Górnik Zabrze od początku sezonu pokazuje, że potrafi osiągać bardzo dobre wyniki mimo swoich mankamentów. Końcówka 2025 roku mogła jednak sugerować, że dobry czas w Zabrzu powoli się kończy. W ostatnich pięciu meczach rundy jesiennej w PKO Ekstraklasie Górnik wygrał tylko raz (5:1 z Arką). Do tego doszły trzy porażki oraz remis z Wisłą Płock, która była bezpośrednim rywalem w tabeli. Spadek formy był wyraźny i wielu zaczęło obawiać się o kolejne miesiące, mimo wcześniejszych solidnych wyników.
Początek 2026 roku również nie przyniósł przełomu. W pierwszych pięciu spotkaniach Górnik odniósł tylko jedno zwycięstwo w lidze z Piastem. Można to częściowo tłumaczyć wymagającymi rywalami, z którymi mierzył się w tamtym okresie. Lech, Pogoń czy będący w świetnej formie GKS Katowice nie należą do łatwych przeciwników, więc brak punktów w tych meczach można zrozumieć. Trudno jednak usprawiedliwiać remis z Bruk-Betem, który należy traktować jako stratę cennych punktów. Mimo to gra Górnika dawała podstawy, by sądzić, że zespół jeszcze zaskoczy.











