Zawisza Bydgoszcz sprawił największą niespodziankę w tegorocznej edycji Pucharu Polski. Półfinał będzie wymagający nie tylko z racji szczebla zmagań, lecz z racji rywala po drugiej stronie. Górnik Zabrze jest pierwszym zespołem z PKO BP Ekstraklasy, który zmierzy się ze zdobywcą trofeum z sezonu 2013/2014. Czy możemy mieć podstawy do tego, aby wierzyć w kontynuację tej przygody zawodników Adriana Stawskiego po środowym wieczorze?
Ligowe podwórko
Zawisza Bydgoszcz przebywa od pięciu lat na czwartym poziomie rozgrywkowym w Polsce, ale ten sezon maluje się jako czas rozstania z Betclic 3. Ligą. Podopieczni 47-letniego trenera prowadzą po 25 kolejkach, lecz czują oddech na plecach. Polonia Środa Wielkopolska traci zaledwie trzy punkty do „Rycerzy Pomorza”. Wikęd Luzino ma rozegrany o jeden mecz mniej, przez co przewaga lidera wynosi pięć oczek. Tylko 1. miejsce gwarantuje bezpośredni awans do Betclic 2. Ligi, co zapowiada wielkie ligowe granie dla tych ekip. Apetytu dodaje fakt, że półfinalistów Pucharu Polski czekają potyczki z najgroźniejszymi przeciwnikami. Jednak obie rywalizacje odbędą się na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka, gdzie Bydgoszczanie nie przegrali w trwającej kampanii.
Zawisza Bydgoszcz notuje wyśmienitą serię ligową. „Niebiesko-czarni” świętowali czterokrotnie sukcesy po ostatnim gwizdku arbitra oraz dzielili się raz punktami. Gdy rozszerzymy spojrzenie na „Rycerzy Pomorza”, dostrzegamy jeszcze lepsze wyniki. Adrian Stawski nie zaznał porażki ze swoją drużyną od startu rundy wiosennej. Jego zespół dopisał w lidze 19 punktów na 21 możliwych do zdobycia oraz awansował po dogrywce z Chojniczanką Chojnice w Pucharze Polski.
Emocje pucharowe
Zawisza Bydgoszcz zbudował prawdziwą twierdzę w tegorocznej edycji Pucharu Polski. „Niebiesko-czarni” rozgrywali każdą fazę na własnym boisku i podtrzymywali passę z ligi. Nikt nie podbił stadionu im. Zdzisława Krzyszkowiaka, a nawet Wisła Kraków nie przebrnęła przez bydgoskie zasieki. Lider Betclic 1. Ligi był najsilniejszą ekipą na papierze, która przyjechała do Bydgoszczy i przegrała aż 1:4. „Biała Gwiazda” objęła prowadzenie w tamtej rywalizacji, ale finalnie nic to nie dało. W 1/32 finału GKS Tychy nie podołał i poległ 0:2 z graczami Adriana Stawskiego. Dwaj przedstawiciele zaplecza PKO BP Ekstraklasy nie dali rady na boisku czwartoligowca.









