Czołowy snajper Ligue 1, Olivier Giroud, przyznał, że chciałby w przyszłości grać w lidze angielskiej. Na razie jednak wolałby się skupić na swoich krótkoterminowych celach.
Napastnik Montpellier rozgrywa kolejny znakomity sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej we Francji. Przed przenosinami do swojego obecnego klubu był królem strzelców Ligue 2. 25-latek szybko stał się jedną z ciekawszych postaci francuskiej piłki i wygląda na to, że w dalszym ciągu będzie się rozwijał.
Zawodnik zdążył już zaliczyć dwa występy w reprezentacji „Trójkolorowych” i ma nadzieję na to, że stanie się jej kluczowym graczem, dzięki czemu będzie brylował na mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie.
Poza marzeniami o odgrywaniu istotnej roli we francuskim zespole narodowym Giroud ma także ambicje dotyczące klubowej piłki. Najpierw chciałby wywalczyć coś ze swoim obecnym klubem, a później zagrać w którymś z angielskich.
– Zawsze mówiłem, że moim wielkim marzeniem jest gra w Anglii. Skupiam się jednak przede wszystkim na Montpellier, bo wiele zawdzięczam tej drużynie. Nie chcę myśleć o zbyt wielu rzeczach naraz. Wszyscy w klubie mamy nadzieję na to, że uda nam się awansować do europejskich pucharów. Kilka najbliższych miesięcy o tym zadecyduje.
– Moim osobistym celem jest zdobycie 20 bramek w rozgrywkach ligowych. Chciałbym być na szczycie listy najlepszych strzelców. Jeśli chcę pojechać na Euro, to muszę być lepszy od innych napastników – powiedział napastnik.
Cel bramkowy Girouda jest bardzo realny, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w dotychczasowych 19 rozegranych spotkaniach w lidze zdobył aż 14 bramek – to o pięć więcej niż zajmujący drugie miejsce w klasyfikacji strzelców Nene, Loic Remy oraz Kevin Gameiro. Jeśli zawodnik zagra we wszystkich pozostałych meczach i utrzyma dotychczasową skuteczność, to powinien zakończyć sezon z dorobkiem około 27 goli. Przypomnijmy, że zeszłoroczny król strzelców Ligue 1, Moussa Sow, zaliczył wówczas 25 trafień.










