Jeśli wierzyć mediom, posada Quique Setiena wisi na włosku. Kluczowe w kwestii kwestii potencjalnego zwolnienia miało być między innymi starcie z Atletico. Wtorkowa rywalizacja na Camp Nou nie pozwoliła jednak nawet na chwilę odetchnąć sympatykom Barcelony. Oba zespoły podzieliły się bowiem punktami. Tym samym mistrzostwo kraju ucieka „Dumie Katalonii” w coraz szybszym tempie.
Starcia FC Barcelona z Atletico Madryt rozgrywane są od pierwszej połowy ubiegłego wieku. Dzisiejsza potyczka miała jednak znacznie większy wydźwięk niż zazwyczaj, szczególnie dla „Dumy Katalonii”, w wykonaniu której obecny sezon jest najgorszym od lat. Sytuacji nie poprawiają włodarze klubu, którzy zdecydowali się wymienić dobrze prosperującego Arthura na Miralema Pjanicia z Juventusu, co rozwścieczyło kibiców.
Rzeczywistość na Camp Nou wygląda naprawdę nieciekawie, a styczniowa zmiana trenera na zbyt wiele się nie zdała. Wystarczyło zaledwie kilka miesięcy, by zaczęto dyskutować o zwolnieniu Quique Setiena, który nie zdołał narzucić drużynie swojego unikatowego stylu. Według niektórych mediów Hiszpan miał nawet dostać ultimatum obejmujące dwa spotkania, w tym dzisiejsze z Atletico.
Oczywiście nie ma sytuacji bez wyjścia, o czym starał się przekonywać Gerard Pique. – Pamiętajcie jedno, jesteśmy Barceloną i to jeszcze nie koniec. Walka do końca jest częścią naszego DNA. We wtorek wszyscy idziemy razem – napisał Hiszpan w swoich mediach społecznościowych.
Dzisiejszy pojedynek Barcelony z Atletico jednak zapowiadał się interesująco jeszcze z kilku innych powodów.
Pojedynek dwóch geniuszy bramkarskiego rzemiosła
Oba zespoły, które przystąpiły do hitu na Camp Nou, mogą pochwalić się wybitnymi bramkarzami. I choć obecny sezon w wykonaniu Jana Oblaka i Marca-Andre ter Stegena jest dość szablonowy, to ich liczby i tak robią duże wrażenie. Słoweniec w dotychczasowej kampanii zgromadził 14 czystych kont (drugie miejsce w klasyfikacji). Dorobek Niemca jest minimalnie mniej okazały i liczy 12 spotkań bez straty gola (czwarte miejsce w klasyfikacji).
Nie jest więc przypadkiem, że nazwiska tych zawodników często możemy usłyszeć w dyskusji na temat najlepszych golkiperów świata. Wydawać się może, że z efektywności bardziej słynie ter Stegen, ale dotychczas liczby zwykle przemawiały za jego dzisiejszym rywalem – Janem Oblakiem.











