W końcu nadszedł ten sezon. Sezon prawdziwego przełamania Viniciusa Juniora. To coś, na co kibice Realu Madryt czekali, odkąd zdolny Brazylijczyk pojawił się w Madrycie. Czekał na to też z pewnością sam Karim Benzema, który od odejścia Cristiano Ronaldo poszukiwał godnego partnera do gry w ataku „Los Blancos”. W końcu go znalazł i jest nim Vinicius „Senior”.
Gdy Karim Benzema powoli zbliża się do końca swojej kariery na Santiago Bernabeu, Vinicius zaczyna budować swoją legendę i staje się jednym z liderów Realu Madryt na początku sezonu 2021/2022. Jest nim również Karim Benzema, który nie schodzi poniżej pewnego wysokiego poziomu.
Razem tworzą parę, której boi się cała liga, a może wiosną bać się także Europa. Trzeba pamiętać, że ta współpraca nie zawsze wyglądała tak kolorowo, jak teraz wszyscy widzą. Można powiedzieć, że wyglądało to w pewnym momencie trochę jak droga krzyżowa dla Karima Benzemy, który nie raz irytował się zachowaniem „Viniego”. To jest bardzo trudna miłość.
Trudne wspólne początki
Choć Vinicius nie raz mówił, jak wspaniale gra mu się w duecie z Karimem Benzemą, to sam Francuz nie raz miał na to trochę inne spojrzenie. Kulminacją złości i irytacji Benzema na zachowanie „Viniego” był mecz z Borussią Moenchengladbach.
Wówczas, jak wyczytali eksperci od czytania z ruchów warg, zirytowany Benzema miał zwrócić się do Ferlanda Mendy’ego, kolegi z Realu Madryt, słowami „jemu już nie podawaj”. Sformułowanie to miało odnosić się do Viniciusa Juniora. Wówczas „Vini” rozegrał być może jeden z najgorszych meczów w koszulce „Los Blancos”. Non stop tracił piłkę i podejmował niewłaściwe decyzje.
Być może był to mały punkt zwrotny w grze tej pary, choć cały sezon w wykonaniu Viniciusa był bardzo nierówny. Raz miał znakomity miesiąc, żeby następne dwa mieć katastrofalne. Być może to ostatnia taka kampania w wykonaniu brazylijskiej perełki. 
Tu jeszcze oddaleni od siebie, dziś są jak najlepsi przyjaciele, bracia z wyboru. Wielka w tym zasługa samego „Viniego”, jak i Carlo Ancelottiego.
Vinicius Junior i jego przemiana
Na próżno już dziś szukać na boiskach irytującej wersji Viniciusa. Oglądamy jego absolutną, całkowitą przemianę. Wydaje się, że po prostu dojrzał, ale też w końcu trafił na trenera, który go docenił i pozwolił się rozwijać niezależnie od małych błędów, które przytrafiają się każdemu.
https://twitter.com/cwiakala/status/1437147467070558209?s=20
Carlo Ancelotti jest dla piłkarzy jak ojciec. „Vini” za kilka lat pewnie będzie mógł powiedzieć, że jego piłkarskim ojcem był właśnie „Carletto”. Sam Ancelotti bardzo bagatelizuje swój udział w rozwoju Viniciusa, jaki obserwujemy.
– Ja nie jestem magikiem, jestem tylko trenerem. Muszę po prostu dawać piłkarzom pewność siebie, jakiej potrzebują, by jak najlepiej pokazywać swoje zdolności –












