Sokół Aleksandrów Łódzki jest jedną z lepszych drużyn obecnych rozgrywek trzeciej ligi. Zajmuje drugie miejsce w pierwszej grupie tych rozgrywek i ma szanse na tegoroczny awans (do końca sezonu zostało jeszcze jedno spotkanie). Postanowiliśmy porozmawiać z piłkarzem tego klubu, Dominikiem Głowińskim.
Swoją przygodę z piłką zaczynał w łódzkiej Szkole Mistrzostwa Sportowego. Był w ŁKS-ie czy Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie, z którą wywalczył awans do II ligi. W przeszłości występował w juniorskich kadrach naszego kraju, a obecnie z powodzeniem gra w barwach Sokoła Aleksandrów Łódzki. Dominik Głowiński jest podstawowym zawodnikiem drużyny, która zachowała jeszcze szansę na tegoroczną promocję. Zapraszamy na rozmowę.
Jesteśmy na finiszu III ligi. Jaka to jest liga według Ciebie, trudna?
Pomimo czwartego poziomu rozgrywkowego III liga jest dosyć trudna i nieprzewidywalna, ponieważ miejsce w tabeli nie zawsze odzwierciedla końcowy wynik meczu. Na boisku możemy spotkać zarówno solidnych ligowców z doświadczeniem z wyższych lig, jak i młodych zdolnych chłopaków.
Dostrzegasz jakichś mocno wyróżniających się młokosów?
W III lidze na pewno nie brakuje zdolnych zawodników, jednak muszę przyznać, że żaden nie oczarował mnie tak, bym zapamiętał go przez pryzmat meczu.
A jaki to jest sezon w Twoim wykonaniu?
Cały sezon mogę określić jako niezły. Rundę jesienną grałem jako lewy obrońca, natomiast w rundzie wiosennej grywałem na innych pozycjach. Udało mi się zdobyć kilka asyst i bramek dla drużyny, co – miejmy nadzieję – pomoże w awansie.
Od początku planem Sokoła był awans? Jaki opiszesz ten klub?
Sokół Aleksandrów Łódzki jest dobrze zarządzanym i poukładanym klubem. Naszym priorytetem przed ligą był awans. Została jedna kolejka do końca, nadal walczymy o awans i nie poddajemy się. Walka będzie trwać do samego końca, gdyż mamy dwa punkty straty do lidera.
Czujesz presję?
Ja osobiście nie czuję presji. Jeśli ktoś chce grać w piłkę nożną, musi liczyć się z tym, że dany klub, w którym obecnie gra, będzie tego od zawodników wymagać, i albo sobie z tym poradzi, albo nie, przez co nie wskoczy na kolejny, wyższy poziom.
Mówiłeś o grze na różnych pozycjach. Gdzie na boisku czujesz się najlepiej?
Dobrze się czuję w środku pola, lubię być pod piłką. Ale tak naprawdę nie ma dla mnie większego znaczenia, na jakiej pozycji gram. Zawsze staram się dawać z siebie 100%, by pomóc drużynie osiągnąć obrany cel.
Na murawie jesteś uniwersalny, mówię o tym, bo byłeś w łódzkiej Szkole Mistrzostwa Sportowego. To ona ukształtowała Cię piłkarsko?
Przygodę z Łódzkim SMS-em zacząłem w wieku 13 lat, gdy z rodzinnego Gorzowa przyjechałem do gimnazjum. Uważam, że pobyt w takiej szkole ukształtował mnie jako zawodnika, mogłem współpracować z dobrymi trenerami i co roku grać o najwyższe cele zarówno w województwie łódzkim, jak i na szczeblu centralnym.








