Atletico Madryt, Borussia Dortmund, Napoli, Olympique Lyon – to tylko nieliczne zespoły o ugruntowanej europejskiej renomie, które przystąpią do pucharowej rywalizacji w Lidze Europy. Uważana przez wielu jako europejskie rozgrywki drugiego sortu zgromadziła wokół siebie znaczną grupę uznanych marek. Sprawdźmy, dla których z nich ewentualny triumf okaże się szansą na uratowanie kiepskiego sezonu ligowego albo dodatkową furtką do Ligi Mistrzów w razie niepowodzenia w krajowych rozgrywkach.
Jedyny ratunek dla bandy Wengera
Smutny czas nastał dla sympatyków „Kanonierów”. Tendencja spadkowa poziomu sportowego Arsenalu trwa już drugi sezon z rzędu. Ligową kampanię 2017/2018 mogą puścić w niepamięć. Podobnie jak ubiegłoroczną.
Zupełnie innym przypadkiem jest Liga Europy, do której jeszcze kilka miesięcy temu Arsene Wenger podchodził sceptycznie. Czas zweryfikował plany i obecnie katastrofalny sezon można uratować już tylko w jeden sposób. W tej sytuacji nie będzie to dla nich przykra powinność, ale główny priorytet drugiej części sezonu. Piłkarska klasa londyńczyków niejednokrotnie została poddawana wszelkim wątpliwościom, jednakże kandydaturę Arsenalu do ostatecznego triumfu należy brać zupełnie poważnie.
Szwedzki Ostersunds wydaje się idealnym zespołem jako wstępne przetarcie przed dalszymi rundami pucharowymi. Arsenal oczywiście od wielu lat przyzwyczaił wszystkich do ich predylekcji związanych z negatywnym zaskakiwaniem w najmniej spodziewanych momentach. Mimo wszystko wpadka ze Szwedami byłaby już grubą przesadą. W północnym Londynie śmiało mogą chyba wypatrywać już kolejnego rywala w 1/8 finału.
Swoją drogą prawdziwą kwintesencją hipokryzji byłby potencjalny sukces Arsene’a Wengera w tych rozgrywkach. To przecież doświadczony Francuz nie tak dawno sugerował, jakoby zwycięzca nie powinien otrzymywać w nagrodę miejsca w Lidze Mistrzów…
Dwa różne włoskie światy
AC Milan to drugie po Arsenalu największe rozczarowanie sezonu 2017/2018. Letnia ofensywa transferowa przeprowadzona przez nowych chińskich właścicieli miała przywrócić legendarnemu włoskiemu klubowi miejsce w europejskiej elicie. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała obecne możliwości „Rossonerich”.
Zamiast walki o Champions League po raz kolejny mamy do czynienia z ligowym średniactwem w wykonaniu Milanu. Ich aktualna sytuacja w Serie A sprawia, że nawet awans do Ligi Europy nie jest niczym pewnym. W tej sytuacji na ratunek może przyjść obecna edycja tych rozgrywek. Aby całkowicie nie zaprzepaścić kolejnego już sezonu z rzędu, naturalną rzeczą dla Milanu powinna być walka o wejściówkę na Parc Olympique Lyonnais bądź też Stade des Lumieres, na którym zostanie rozegrany wielki finał.
W zgoła odmiennej sytuacji znajduje się inny przedstawiciel ligi włoskiej – rzymskie Lazio. Wciąż toczy wyrównany bój z Romą oraz Interem o miejsce na najniższym stopniu podium. Cała wymieniona trójka idzie ze sobą łeb w łeb i nie należy wykluczać scenariusza, w którym to właśnie „Biancocelesti” okażą się największym przegranym.
Dlaczego zatem nie spojrzeć w stronę bieżącej kampanii w europejskich pucharach? Rumuni z Bukaresztu, z którymi zmierzą się na etapie 1/16 finału, nie powinni stanowić przeszkody nie do przejścia. Pytanie, czy w dalszej perspektywie będą w stanie toczyć równoległą walkę na obu frontach? Niemniej jednak ekipa Lazio powinna mieć na względzie rozgrywki Ligi Europy.











