W ostatnim, najciekawiej się zapowiadającym, meczu 16. kolejki Ligue 1 Saint-Etienne przegrało z Olympique Lyon 0:1. O zwycięstwie w derbach regionu Rodan-Alpy zadecydował gol z 65. minuty wprowadzonego na boisko w drugiej połowie meczu Michela Bastosa. Piłkarze Remiego Garda odnieśli ważne zwycięstwo i umocnili się na fotelu lidera.
W Saint-Etienne doszło do meczu dwóch czołowych drużyn Ligue 1. Gospodarze, zespół AS St-Etienne, przystępował do meczu z czwartego miesjca w tabeli, mając na swoim koncie najmniej strzelonych bramek w całej Francji. Z kolei goście zza miedzy, Olympique Lyon, byli liderami rozgrywek, posiadając przewagę pięciu punktów nad swoim dzisiejszym rywalem. Derby regionu Rodan-Alpy zapowiadały się niesamowicie ciekawie.

Już pierwsza akcja gości przyniosła im groźny stały fragmenty gry. W 3. minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Gourcuff, a piłkę przechwycił jego kolega z drużyny, Grenier. Pod bramką gospodarzy się zakotłowało, ale ostatecznie piłkę wybili defensorzy miejscowych, zażegnując niebezpieczeństwo. Chwilę po tym z boiska musiał zejść właśnie Grenier, który nabawił się urazu uda. Za ofensywnego pomocnika wszedł nastawiony bardziej defensywnie Fofana, co od razu odbiło się na grze Lyonu.
Wspierani przez kibiców zasiadających na stadionie Geoffroy Guichard piłkarze St-Etienne przejęli inicjatywę. Dwukrotnie groźnie pod bramką Vercoutra zrobiło się za sprawą Aubameyanga, jednak bez konsekwencji dla OL. Mecz obfitował, jak przystało na derby, w walkę i wielką agresywność z obydwu stron, a sędzia spotkania często musiał używać gwizdka z powodu licznych fauli.
W 33. minucie piłkarze Lyonu stworzyli sobie doskonałą okazję do wyjścia na prowadzenie. Po podaniu Lacazetta Gomis przytomnie odegrał piłkę na 16. metr od bramki Ruffiera, gdzie nabiegał Reveillere. Prawy obrońca OL strzelił mocno, ale minimalnie niecelnie i piłka minęła bramkę gospodarzy o centymetry.
Już do końca pierwszej połowy mecz toczył się w środkowej strefie boiska, a próby strzałów zarówno piłkarzy St-Etienne, jak i OL były bardzo niecelne. Vercoutre i Ruffier, bramkarze obydwu drużyn, nie musieli interweniować i zachowali czyste konta przed przerwą.
Początek drugiej połowy należał do zawodników Remiego Garda, trenera Lyonu. Szczególnie aktywny zaraz po przerwie był Lacazette, który swoimi indywidualnymi dryblingami robił dużo zamieszania pod bramką Ruffiera. Po jednym z jego rajdów i wywalczeniu przez niego rzutu rożnego Lyon miał dobrą okazję do objęcia prowadzenia. W 53. minucie po dośrodkowaniu Malbranquea strzelał Gomis, jednak golkiper gospodarzy był na posterunku.
W 56. minucie meczu piłkarzom obydwu zespołów puściły nerwy. Doszło do szarpaniny pomiędzy Gradelem i Dabo. Ten drugi uderzył głową pomocnika gospodarzy w stylu Zinedine’a Zidane’a z mistrzostw świata w 2006 roku i wyleciał z boiska. Szkoleniowiec gości, Remi Garde, zareagował szybko i po kilku minutach wprowadził Bastosa w miejsce Gourcuffa. I to był strzał w dziesiątkę!










